O ekshumacji ofiar banderowskiej rzezi w Puźnikach – z cyklu „Prawy prosty”

0
Uroczystości pogrzebowe ofiar rzezi w Puźnikach /Fot. Sławek Kasper (IPN)/

Puźników, wsi położonej w powiecie buczackim w województwie tarnopolskim II RP, próżno dzisiaj szukać na mapie; miejscowość została zlikwidowana przez władze ZSSR w 1949 r. Wioska liczyła w latach 30. XX w. ok. 1000 mieszkańców – głównie Polaków i dlatego nazywana była „Warszawą”.

Puźniki na początku XX w. Źródło foto – Narodowe Archiwum Cyfrowe

Eksterminacje miejscowej ludności zaczęli Sowieci w 1940 r.; NKWD zesłał wówczas do łagrów ok. 40 Puźniczan. Do pierwszej zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii doszło w Puźnikach już w 1943 r., gdy banderowscy rezuni spalili tutaj kilkanaście domostw. To był jednak tylko wstęp do prawdziwej hekatomby. W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. zmasowany atak na wioskę przypuścił kureń UPA pod dowództwem Petro Chamczuka. W Puźnikach sotnia Chamczuka „Szare Wilki” w okrutny sposób wymordowała od 80 do 120 Polaków i puściła z dymem większość budynków w wiosce. Chamczuk w latach 1941–1943 służył w niemieckich batalionach tzw. czarnej policji (Schutzmannschaft) działających po ataku III Rzeszy na ZSSR a w 1943 zdezertertował ze służby niemieckiej i wstąpił w szeregi UPA. Dzisiaj uznawany jest za bohatera banderowskiej Ukrainy; w Czortkowie (obwód tarnopolski) wystawiono mu okazały pomnik „wojennej chwały” (na zdjęciu obok).

reklama

W 2017 roku Kijów (decyzją ukraińskiego IPN-u) wydał zakaz poszukiwania i ekshumacji polskich ofiar banderowskich rzezi na Ukrainie. W latach 2017-2024 polski IPN wystosował do organów ukraińskiej administracji dziewięć oficjalnych wniosków. Obejmowały one prowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych łącznie w 65 lokalizacjach. Ostatecznie tylko jeden wniosek doczekał się realizacji; właśnie w Puźnikach. Dlaczego tam? Celnie wytłumaczył to Leszek Miller: „Tragedia Puźnik stała się przedmiotem wielu manipulacji. Polskie media i politycy mówili o „ekshumacjach ofiar rzezi wołyńskiej”, choć Puźniki leżą na Podolu, a masakra tam dokonana stanowi odrębny rozdział kresowej gehenny. Owszem, zarówno Wołyń, jak i Podole padły ofiarą tej samej logiki czystek etnicznych, jednak ich kontekst i skala były różne. Celowe mieszanie obu pojęć ma znaczenie polityczne: na Wołyniu ekshumacje wciąż nie są prowadzone, więc Puźniki mają stworzyć wrażenie, że „coś się dzieje” i proces odkrywania wołyńskich zbrodni został odblokowany’.

Ekshumacje ofiar w Puźnikach trwały od 23 kwietnia do 10 maja 2025 roku. Znaleziono szczątki co najmniej 42 osób – ale na razie zidentyfikowano 11 dzieci, 16 kobiet i 10 mężczyzn. Według wspomnień naocznych świadków puźnickiej rzezi po ataku sotni Chamczuka zamordowanych pogrzebano w dwóch zbiorowych mogiłach. Niestety, jak na razie ekshumowano ofiary tylko z jednego grobu. Odnalezienie drugiej mogiły będzie możliwe, gdy banderowcy z Kijowa wydadzą kolejne pozwolenie na jej poszukiwanie i ekshumacje ofiar.

Uroczystości pogrzebowe ofiar UPA w Puźnikach odbyły się na dawnym puźnickim cmentarzu 6 września 2025 r. (zob. na zdjęciu tytułowym). Podniosłą uroczystość zakłóciły z premedytacją ukraińskie władze. Oddajmy w tej sprawie jeszcze raz głos Leszkowi Milerowi, który 14 września 2025 r. na profilu FB napisał: „Jeszcze poważniejszym problemem jest fakt, że polskie władze – pod naciskiem Kijowa – zgodziły się, by na tablicach nagrobnych w Puźnikach nie wskazać sprawców rzezi. Powód śmierci Polaków został wygnany z cmentarza. Ma istnieć tylko w książkach historyków i okazjonalnych mowach polityków, gdy akurat potrzebują wzniosłych przemówień. Jednym słowem przeprowadzono ekshumacje, ale bez upamiętnienia, czyli bez wskazania sprawców ludobójstwa. Ukraiński IPN oświadczył po prostu, że w Puźnikach „odbyła się ceremonia ponownego pochówku szczątków znalezionych podczas prac ekshumacyjnych. Osoby te zginęły w 1945 roku. Łącznie pochowano 42 ekshumowane ciała”. Ale to nie wszystko. Instytut w swojej anglojęzycznej relacji napisał, że pochowani w Puźnikach byli „ofiarami sowieckich represji”. Dopiero po interwencji polskiego MSZ sformułowanie to usunięto. Zmieniony tekst nadal jednak nie precyzuje odpowiedzialności i pomija fakt, że zbrodni dokonały sotnie UPA Petro Chamczuka. To tak, jakby na polskim cmentarzu w Katyniu znalazł się napis: „Tu spoczywa 4410 ofiar – które zginęły w 1940 roku”. Albo na pomniku na warszawskiej Woli: „Tu, w sierpniu 1944 roku, zginęło 15 tysięcy warszawiaków”.

Ofiary rzezi w Puźnikach spoczęły w grobach nieopodal kapliczki, która zachowała się do dzisiaj na dawnym cmentarzu w Puźnikach. /Fot. Sławek Kasper (IPN)/

Lata mijają. Kolejne obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA (83. rocznica Krwawej Niedzieli) odbędą się w lipcu 2026 roku. Na ekshumacje, identyfikacje i pochówek czeka ciągle czeka ponad 130 tys. naszych rodaków, których krew wsiąkła w ich rodzinną ziemię na Wołyniu, na Podolu i w Galicji Zachodniej.

Maciej Remiszewski

reklama