Jak on tego nie strzelił? Centra miała furę szczęścia (foto)

0

10__3

Zdjęcie 10 z 12

Kolejny mecz Centry 1946 Ostrów, w którym losy spotkania rozstrzygają się w końcowych sekundach doliczonego czasu gry i w ostatniej akcji meczu. Ostrowianie mogą mówić o furze szczęścia. Kilka dni temu utrzymali prowadzenie 2:1 z Kotwicą Kórnik, a w świąteczny piątek uratowali remis za sprawą fatalnego pudła gołuchowian.

reklama

Zważywszy na problemy kadrowe Centry, związane z kontuzjami, wynik 1:1 z zawsze groźnym zespołem LKS-u Gołuchów nie jest zły. Biorąc pod uwagę jeszcze inne okoliczności, można powiedzieć, że jest to bardzo dobry rezultat.

Na domiar złego ukarany czerwoną kartką był Daniel Bąk. Centra grała w dziesiątkę i straciła bramkę w 73 minucie po strzale Jakuba Kieliby. Szybko się jednak pozbierała, bo Jakub Michalski wyrównał po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony boiska. Kapitan Centry dziubnął tylko piłkę do siatki i momentalnie zabrał futbolówkę, by wznowić grę i walczyć o zwycięstwo. – Pewnie, że chcieliśmy wygrać, choć zważywszy na samą końcówkę meczu, to możemy mówić o ogromie szczęścia. Chyba trzeba się wybrać do kościoła… – mówił Jakub Michalski.

W ostatniej akcji meczu LKS Gołuchów mógł, a wręcz powinien strzelić zwycięską bramkę. Adrian Hajdasz minął już bramkarza Centry i strzelał z pięciu metrów do pustej bramki. Futbolówka przeszła tuż obok słupka. Za głowę złapali się jedni i drudzy. LKS nie mógł zrozumieć, jak piłka nie wpadła do bramki, a ostrowianie z faktu, że szczęście w ostatnim czasie dopisało im po raz kolejny.

To był ostatni mecz Centry tej jesieni na własnym boisku. Po tym, jak Nielba Wągrowiec przegrała u siebie 0:1 z Wartą Międzychód okazało się, że samodzielnym liderem tabeli Artbud 4 ligi jest właśnie Centra 1946 Ostrów. W następnej kolejce zespół Michała Kosińskiego zagra jeszcze w ramach rundy jesiennej na wyjeździe z Huraganem Pobiedziska, a 27 listopada zakończy rok meczem awansem z rundy wiosennej w Lesznie z Polonią 1912.

reklama