Rosnące stopy procentowe, silniejszy dolar, kryzysy geopolityczne i pandemia COVID-19 pozostawiły wiele krajów rozwijających się na krawędzi niewypłacalności. Obecnie świat ponownie zaczyna mówić o widmie globalnej fali bankructw. Czy rzeczywiście grozi nam kryzys zadłużenia na miarę lat 80.? A może są szanse, by go uniknąć?
Skąd ten problem? Globalne przyczyny
Kraje rozwijające się zaciągały ogromne długi w czasie niskich stóp procentowych (2010–2020). Kredyty były tanie, a inwestorzy chętnie pożyczali pieniądze. Jednak wzrost stóp procentowych w USA i Europie po 2022 roku sprawił, że obsługa długu – szczególnie denominowanego w dolarach – stała się dramatycznie kosztowna.
Kto jest najbardziej zagrożony?
Wśród państw najbardziej narażonych znajdują się m.in. Sri Lanka, Ghana, Zambia, Egipt, Pakistan i Etiopia. Niektóre z nich już ogłosiły niewypłacalność lub renegocjują warunki spłaty. Łączna wartość ich zagranicznego zadłużenia sięga kilkuset miliardów dolarów.
Sytuację pogarsza również rosnące zadłużenie wewnętrzne, słabe waluty krajowe oraz brak dostępu do rynków kapitałowych.
Międzynarodowy system pomocy pod presją
Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) oraz Bank Światowy są obecnie przeciążone liczbą państw ubiegających się o wsparcie. Z jednej strony proponowane są nowe mechanizmy restrukturyzacji długu, z drugiej – pojawiają się zarzuty, że instytucje te nie działają wystarczająco szybko ani skutecznie.
Nowi gracze: Chiny i prywatni wierzyciele
Dużą część długu krajów rozwijających się stanowią obecnie zobowiązania wobec Chin oraz prywatnych funduszy obligacyjnych. Problem polega na tym, że negocjacje z tymi wierzycielami są znacznie trudniejsze niż w przypadku tradycyjnych instytucji multilateralnych. Zdarza się, że brak koordynacji prowadzi do chaosu i wydłużania procesów restrukturyzacyjnych.
Czy grozi efekt domina?
Eksperci ostrzegają, że jeśli kilka większych gospodarek rozwijających się ogłosi niewypłacalność, może dojść do tzw. efektu zarażenia (contagion), który obejmie kolejne państwa. Skutki dla rynków finansowych mogą być poważne – zwłaszcza w przypadku państw będących ważnymi eksporterami surowców.
Podsumowanie
Kryzys zadłużenia krajów rozwijających się nie jest już tylko zagrożeniem – w wielu miejscach już się rozpoczął. Wymaga on skoordynowanej odpowiedzi globalnych instytucji finansowych oraz gotowości do restrukturyzacji długów. W przeciwnym razie świat może stanąć w obliczu nowej, poważnej fali niewypłacalności i destabilizacji.


