3 lipca 1920 roku położono kamień węgielny pod budowę Fabryki „Wagon”. Od tego dnia rozpoczęła się historia przedsiębiorstwa, z którym związało swoje losy wiele pokoleń Ostrowian.
Inicjatorem powstania fabryki był inż. Bronisław Giedaczyński, dyrektor włoskiej fabryki wagonów. Przedstawił on polskiemu rządowi projekt budowy podobnego zakładu w naszym kraju. Jego pomysł został poparty przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu. Początkowo wybrano Nowe Skalmierzyce, jednak brak odpowiednich terenów oraz starania burmistrza Stefana Rowińskiego spowodowały, że zdecydowano się właśnie na Ostrów. Zarząd Miejski zakupił na ten cel 100 hektarów ziemi od księcia Michała Radziwiłła.
Inwestycja zmieniła miasto, dając mu silny impuls rozwojowy, w czym nie przeszkodziły nawet lata kryzysu. To w dużej mierze dzięki Wagonowi jeszcze przed II wojną światową Ostrów awansował do rangi drugiego po Poznaniu ośrodka przemysłu metalowo – maszynowego w Wielkopolsce.
W okresie PRL fabryka, funkcjonująca pod nazwą Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego, stała się sztandarowym przedsiębiorstwem regionu. Zbudowano nowe hale produkcyjne, kuźnię, obiekty pomocnicze. W latach 70. zatrudnienie miało tam 8500 osób. Praktycznie w każdej ostrowskiej rodzinie był ktoś związany z ZNTK. W tym okresie blisko 40 procent aktywnych zawodowo Ostrowian pracowało w tej firmie. W październiku 1999 roku ZNTK powróciły do historycznej nazwy Fabryka „Wagon”. Obecnie, po wielu zawirowaniach i przekształceniach, zakład funkcjonuje w dużo mniejszym kształcie pod nazwą Polski Tabor Szynowy – Wagon Sp. z o.o.
Fot. FB Fabryka Wagon. Fabryka „Wagon” w okresie międzywojennym



Kiedyś Polska się budowała, teraz się zwija w tempie kuli śnieżnej. Dług Polski rośnie dziennie o około 1.200.000.000 złotych (jeden miliard 200 milionów złotych) czyli w przedziale między 300 a 400 miliardów rocznie. Władza w Polsce (bo raczej nie polska władza) i to obojętnie z której strony sceny politycznej doprowadzi ten kraj do bankructwa, utraty niepodległości oraz nędzy Polaków…