W sobotę KPR Arged Ostrovia rozegra ostatni mecz sezonu w PGNiG Superlidze. Rywalem ostrowian będzie Piotrkowianin Piotrków Trybunalski. Początek spotkania o godzinie 17:00, ale wszystkich kibiców zapraszamy przed 3mk Arenę już o godzinie 14:00, bo wtedy rozpocznie się organizowany przez klub piknik. O szczegółach w rozmowie z Kurierem Ostrowskim opowiada prezes Jakub Kaszuba.
Przed wami ostatni mecz tego sezonu. Jak obecnie sprzedają się bilety?
Jakub Kaszuba, prezes KPR Arged Ostrovia: Mamy maj, a pogoda jest obecnie naprawdę piękna. To często negatywnie wpływa na frekwencję, ale nasi kibice są najlepsi. Zawsze podkreślam ich wielkie zaangażowanie, a ostatni mecz obecnego sezonu tylko to potwierdza, bo w sprzedaży pozostało niecałe 200 biletów. Można powiedzieć, że hala została prawie wyprzedana.
Przed meczem organizujecie piknik dla kibiców. Skąd taki pomysł i dlaczego warto się na nim pojawić?
Na organizację tego wydarzenia złożyło się wiele czynników. Przede wszystkim dobrze się złożyło, że ostatni mecz obecnego sezonu gramy we własnej hali. Poza tym w tych kończących się rozgrywkach działo się bardzo wiele. Przeżyliśmy dużo pozytywnych chwil. Kibice stworzyli wokół tej drużyny fantastyczną otoczkę i pragniemy im podziękować, że byli z nami zarówno podczas wzlotów, jak i upadków. Po drodze były różne momenty, choć zaznaczam, że kończący się sezon uważamy za bardzo udany. A dlaczego warto być z nami w sobotę? Będzie mnóstwo atrakcji.
Co przygotowujecie dla kibiców?
Przygotowujemy poczęstunek, a także zabawy dla dzieci i dorosłych. Będą dmuchańce i boiska. Współpracujemy przy tym wydarzeniu z Ostrovią 1909. Kiedy rzuciliśmy hasło, że mamy taki pomysł, to oni wyszli ze swoją inicjatywą i uważam, że wspólnie może powstać z tego coś fajnego. Przy okazji pomożemy dziewczynce, która zachorowała na glejaka. Zbiórka na jej leczenie zostanie połączona z atrakcjami i zabawą. To wszystko powoduje, że warto być z nami już od 14:00, bo wtedy ruszamy.
Powiedział pan, że kończący się sezon był udany dla KPR Arged Ostrovii, bo drużyna zapewniła sobie utrzymanie. Po drodze apetyt rósł jednak w miarę jedzenia. Czy w związku z tym pozostał też jakiś niedosyt?
W mojej ocenie należy przede wszystkim mówić o dużym sukcesie. Utrzymaliśmy się w tej lidze w bardzo spokojny sposób. Na kilka kolejek przed końcem sezonu już nic nam nie groziło. Sprawiliśmy sporo niespodziankach w konfrontacjach z naprawdę solidnymi firmami. Potwierdziły się opinie, że nie będziemy chłopcami do bicia. To prawda, że apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia, ale skupiłbym się na tym, że byliśmy beniaminkiem, który dał jakość na każdym polu – organizacyjnym, frekwencyjnym i sportowym. Pewnie, że była szansa na szóste, siódme czy ósme miejsce, ale to tylko sport. Poza tym warto się zastanowić, co byśmy planowali na kolejny rok, gdyby już teraz była szósta lokata. O TOP4 byłoby przecież bardzo trudno. Jesteśmy realistami i twardo stąpamy po ziemi. Uważam, że nasz wynik jest optymalny, bo wszystkie założenia zostały zrealizowane.
Jak będzie wyglądać ostrowska drużyna w kolejnym sezonie?
Skład jest od dłuższego czasu zamknięty. Dojdzie w nim do małych kosmetycznych zmian. W sobotę będziemy żegnać się z trójką zawodników. Czterech graczy zasili nasze szeregi. Dwóch zostało już przedstawionych, a z dwójką pozostałych wydarzy się to prawdopodobnie po sezonie, bo w ich kontraktach znajdują się zapisy, która sprawiają, że nie możemy ich obecnie ogłaszać.
Co mają dać drużynie te zmiany?
Będziemy dążyć do przyspieszenia gry. Zależy nam na tym, żeby grać szybszą piłkę ręczną i jeszcze ciekawszą niż obecnie. Rewolucji w składzie nie braliśmy jednak pod uwagę, bo po pierwszym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej to nie byłby dobry pomysł. Uważamy, że drużyna musi się zgrać, a w naszym przypadku wielu zawodników musiało niedawno wejść w buty Superligi i się w nich odnaleźć.






