Arged Re-Bud KPR Ostrovia Ostrów – pod taką nazwą w kolejnym sezonie będą występować piłkarze ręczni w PGNiG Superlidze. To jednak nie koniec dobrych informacji. Klub ogłosił transfer, o którym było głośno od dłuższego czasu. Do macierzystego zespołu powraca Krzysztof Łyżwa. Prezes Jakub Kaszuba zdradza, dlaczego zdecydował się na pozyskanie tego gracza.
O sprowadzeniu Krzysztofa Łyżwy w Ostrowie było głośno od dłuższego czasu. Oficjalnie karty zostały odkryte podczas konferencji prasowej, która odbyła się 1 czerwca.
-Te rozmowy na pewno trochę trwały. One są zawsze trudne, bo trzeba dograć różne szczegóły ze strony klubu i zawodnika. Bardzo się cieszymy, bo mamy nadzieję, że ten gracz zagwarantuje nam jakość. Poza tym to ważna informacja, bo kolejny wychowanek wraca do domu. Taki był od początku nasz plan i konsekwentnie go realizujemy. Warto pamiętać, że inny wychowanek Filip Rybarczyk został przedstawiony już wcześniej. Wszystko składa się zatem w logiczną całość i powoduje u nas duży optymizm przed kolejnym sezonem – mówi nam prezes Jakub Kaszuba.
Zakontraktowanie Krzysztofa Łyżwy ma bardzo duże znaczenie pod względem sportowym. – Transfer wpisuje się w naszą wizję, bo to wychowanek. Był jednak jeszcze jeden powód, który sprawił, że zdecydowaliśmy się na ten ruch. Chodziło nam o odciążenie Marka Szpery – zaznacza Kaszuba.
W minionym sezonie Marek Szpera grał bardzo dużo. Pojawienie się w zespole Krzysztofa Łyżwy ma pozwolić mu na złapanie oddechu. – Nie ma na świecie zawodnika, który zagra równo przez 60 minut. Mocno kierowaliśmy się odciążeniem Marka. On musi mieć czas na odpoczynek. Krzysiu jest tak dobrym zawodnikiem, że niezależnie od tego, kto będzie przebywać na boisku, poziom prawego rozegrania będzie równie wysoki – zaznacza prezes.
Równie istotną informacją jest ogłoszenie współpracy ze sponsorami tytularnymi. W kolejnym sezonie nazwa drużyny z Ostrowa będzie nieco bardziej rozbudowana. Z klubem nadal pozostaje firma Arged, a do nazwy wchodzi także firma Re-Bud. – Jesteśmy niezmiernie dumni i szczęśliwi, że udało się do tego doprowadzić. Wielki szacunek dla przedstawicieli jednej i drugiej firmy, że wierzą w nasz projekt – podsumowuje Jakub Kaszuba.






