Dni ustanowione po to, żeby nam o Babci i Dziadku przypomnieć, zwrócić na Nich naszą uwagę, skierować ku Nim nasze uczucia. Dni ustanowione po to, żeby nas zmotywować do okazania Babciom i Dziadkom szacunku i miłości, jeśli nie robimy tego na co dzień, przez cały rok; do poświęcenia Im czasu, chwili uwagi, serdeczności; do podjęcia starań, by sprawić im radość.
Czasem nie może to być nic innego, jak tylko telefon z dalekiej, zapracowanej Anglii czy Niemiec; ze studenckiego Wrocławia czy Warszawy. Ale właśnie t e l e f o n, a nie zdawkowy sms czy mail z gotowym, głupawym filmikiem z nic nie znaczącymi, ogólnikowymi życzeniami. Serdeczna rozmowa (bez irytacji w młodym głosie, że za długo trwa), rozmowa z chęcią wysłuchania, z okazanym zainteresowaniem, z serdeczną cierpliwością – to najlepszy prezent dla żyjących często samotnie Dziadków. Oczywiście Dziadkom obeznanym z komputerem można sprawić radość podwójną i wzbogacić tę rozmowę o zaprezentowanie na skypie, jak wnuk, czy wnuki teraz wyglądają, a te młodsze jakie robią miny, żeby przesłać Babci całusa, a jak ładnie do Dziadka rączką machają… Mała rzecz, a wielka radość i wzruszenie.
Pewnie, że lepiej, jeśli można ten dzień świętować „w realu”, a nie poprzez ekran. Babcia wzruszy się, gdy dostanie laurkę z pracowicie wyrysowanym kwiatkiem i podpisem: „DLA BABCI”, w którym oba B mają brzuszki po lewej stronie. W przedszkolu, podczas specjalnego przedstawienia, Dziadkowie wysłuchają recytowanego dla nich wierszyka, zauważając z dumą, że ich wnuk ma wyjątkowe predyspozycje aktorskie. Kilkunastoletnia dziewczyna tego dnia po szkole nie pobiegnie do koleżanki, a nawet odwoła lekcję gitary i z kupionymi ciastkami wstąpi do Dziadka. Zrobi herbatę, usiądzie z Nim przy stole, poopowiada o swoich sprawach, posłucha Jego opowieści. Dorosły już chłopak, z bukietem kwiatów odwiedzi Babcię. Zje, chwaląc, upieczone przez Nią faworki, obejrzy jak rok i dwa lata temu album z rodzinnymi zdjęciami, na nowo podklei te, które się oderwały. Wychodząc powie Jej, że jest najlepszą Babcią na świecie i z szacunkiem ucałuje Jej dłoń.
Czy ktoś jeszcze dzisiaj całuje czyjąś dłoń dla okazania szacunku? Zmiany w mentalności, obyczajach, kulturze bycia, które coraz bardziej dotykają także polskiego społeczeństwa, sprawiają, że nasze uczucia są coraz uboższe, że coraz bardziej nie umiemy uczuć wyrażać. Nie znamy lub nie chcemy używać odpowiednich gestów, znaczących spojrzeń czy uśmiechów, odpowiednich słów czy tonu głosu… Coraz trudniej przychodzi nam budowanie wzajemnych relacji, bo coraz więcej, zwłaszcza młodych ludzi, żyje bardziej w wirtualnej rzeczywistości internetowej. Są rodziny, których członkowie żyją pod jednym dachem, ale osobno. Praktycznie wcale się nawzajem nie znają, nie rozmawiają o swoich marzeniach, problemach czy zwykłych wydarzeniach; nie wymieniają opinii, nie mówią o tym, co ich wzrusza, cieszy, śmieszy, irytuje… Rodzice niewiele wiedzą o swoich dzieciach, i nawzajem. Dziadkowie są często jeszcze z innej gliny. Z większym pożytkiem zajmą dziecku wolny czas niż tablet, który się mu podsuwa, by „wreszcie mieć trochę spokoju”. Babcia czy Dziadek usiądą z wnukiem przy stole, porysują z nim, zrobią ludziki z kasztanów, pograją w gry planszowe, poćwiczą tabliczkę mnożenia, na spacerze pokażą sójkę i kosa, a na dobranoc poczytają „Rekreacje Mikołajka”. Kochający Dziadkowie to bez porównania lepsza „instytucja” niż żłobek, płatna opiekunka, a czasem nawet korepetytor. Kochających Dziadków naprawdę interesuje to, co wnuki myślą, co czują, co je zachwyca, a co denerwuje. To dzięki kontaktom z rzeczywistymi(!), kochającymi Dziadkami (a nie ze światem internetu) dziecko nauczy się formułować myśli i co najważniejsze, wyrażać uczucia.
Rola Babci i Dziadka w rozwoju i wychowaniu dziecka może być nie do przecenienia. Jak to dobrze, że tym, którzy chcą być przydatni dla swoich dzieci i wnuków, umożliwiono przejście na emeryturę w odpowiednim do tego zadania, młodszym wieku.
■ Jolanta Sułecka



