Uczestnik powstania styczniowego, generał, dowódca tej miary, co Langiewicz czy Traugutt, chociaż pozostający w cieniu tego ostatniego. Ulicę Taczanowskiego w Ostrowie znajdziemy na Zacharzewie, w pobliżu ulicy Rejtana i Gorzyckiej. Jest mała, niepokaźna, króciutka – a bohater tej rangi zasłużył na pewno na patronowanie okazałej i pięknej ulicy!

Edmund Władysław Maksymilian Taczanowski urodził się we wsi Wieczyn, niedaleko Pleszewa 23 listopada 1822 roku, ale wychowywał się w Choryni, majątku Taczanowskich. W 1831 roku gościł tam poeta Adam Mickiewicz, chrzestny ojciec czteroletniej wówczas Zofii Taczanowskiej, siostry Edmunda. Ta wizyta wieszcza wywarła z pewnością ogromne wrażenie na ośmioletnim chłopcu, jakim był wówczas przyszły dowódca powstańczy.
Edmund Taczanowski był szlachcicem herbu Jastrzębiec, potomkiem ziemiańskiej, wielkopolskiej, patriotycznej rodziny. Był drobnej postury, szczupły, nie miał wyglądu „wojennika” i wodza. A jednak ma życiorys godny narodowego bohatera. Był wychowankiem poznańskiego Gimnazjum św. Marii Magdaleny; już w latach szkolnych związany był z tajnymi młodzieżowymi patriotycznymi organizacjami. Po maturze wstąpił do pruskiej wojskowej szkoły artylerii, którą ukończył w stopniu kapitana. Jak wielu Polaków w czasach zaborów, szkolił się w zaborczej armii, żeby wykorzystać zdobytą wiedzę przeciw Prusakom. Już w 1846 roku związał się ze spiskowcami przygotowującymi w Wielkopolsce zbrojne powstanie.

reklama

Niestety, na skutek donosu hrabiego Ponińskiego, który wydał policji spiskowców, Prusacy przerwali akcję, aresztując wskazanych przez zdrajcę Wielkopolan. Aresztowani zostali Karol Libelt, Ludwik Mierosławski i Taczanowski, który w pruskiej twierdzy przesiedział od 12 lutego 1846 do grudnia 1847 roku. Więzienie w niczym nie osłabiło jego patriotyzmu. Aktywnie włączył się w powstanie 1848 roku, dowodząc artylerią. Walka zakończyła się klęską i więzieniem. Po zwolnieniu wyjechał do Włoch, by znów walczyć – tym razem w armii Garibaldiego. Po powrocie do kraju znów związał się ze spiskowcami – pod pozorem bractwa kurkowego i zawodów strzeleckich szkolił przyszłych powstańców. Związał się z Komitetem Działyńskiego, który aktywnie wspierał przygotowania do powstania w Królestwie i którego członkowie wzięli w nim czynny udział, z samym hrabią Działyńskim na czele. Taczanowski, na polecenie Komitetu, zebrał i wyszkolił cały oddział. Wspomagał go Franciszek Nawrocki (pseudonim Nawrot), zbierający włościan i szlachtę ziemi krotoszyńskiej – z Krotoszyna, Baszkowa, Konarzewa, Lutogniewa.

Na początku powstania Taczanowski odniósł kilka znaczących zwycięstw, między innymi w kwietniu pod Pyzdrami. 8 maja pod Ignacewem jego oddział musiał zmierzyć się z silniejszą i lepiej uzbrojoną armią rosyjską. Oddział powstańczy miał zaledwie 3 działa i liczył 1100 ochotników, Rosjanie pod dowództwem dwóch generałów Brunnera i Krasnokustskiego mieli 6 dział i ponad 2000 żołnierzy. Rosjanie mieli zawodową armię, a oddział Taczanowskiego złożony był z 50 konnych, 500 pieszych strzelców i 550 kosynierów. Krwawa walka zakończyła się klęską Polaków, poległo 160 powstańców (pochowani we wspólnej mogile), a ciężko rannego wodza uratował Franciszek Nawrocki. Po wyleczeniu z ran Edmund Taczanowski wrócił na pole bitwy, mianowany przez rząd generałem i naczelnym dowódcą oddziałów z kaliskiego i mazowieckiego. Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem pod Łaskiem, Goszczanowem…

Pod Sędziejowicami Taczanowski odniósł spektakularne zwycięstwo – rozbił w puch doborowy szwadron huzarów i kozaków z 44. dońskiego pułku. Niestety, już następnego dnia, 29 sierpnia 1864 roku, w bitwie pod Kruszyną oddział Taczanowskiego został rozbity po kilku godzinach walki z wielokrotnie silniejszym i lepiej uzbrojonym przeciwnikiem. Koleje losu Taczanowskiego przypominają dzieje Langiewicza i Różyckiego.

Tak jak oni wyjechał do Francji, a potem Turcji, ciągle mając nadzieję na włączenie się w walkę o sprawę polską. Po ogłoszeniu amnestii wrócił do kraju, najpierw do Galicji, potem do rodzinnego majątku w Choryni. Tu zmarł we wrześniu 1879 roku. Mimo zawirowań losu, życie prywatne generała było szczęśliwe. Z małżeństwa z Anielą z Baranowskich doczekał się licznego potomstwa: synów Stefana, Stanisława, Józefa, Władysława i córek Katarzyny i Anieli. Niestety, Władysław okrył nazwisko Taczanowskich hańbą sprzedając rodzinne dobra w 1912 roku Prusakom. Jego bracia wyparli się pokrewieństwa z nim, a wielkopolska szlachta powszechnie go bojkotowała. Sprzedaż ziemi Niemcom była wówczas równoznaczna z narodową zdradą.

W 1938 roku prochy generała zostały sprowadzone do Warszawy i złożone w wojskowej kwaterze na Powązkach; kilka lat wcześniej – 21 stycznia 1933 roku, w 70. rocznicę powstania, prezydent Mościcki odznaczył pośmiertnie generała Edmunda Taczanowskiego Krzyżem Niepodległości z Mieczami.

■ Donata Dominik-Stawicka

reklama