Napoleon powiedział, że: historia to uzgodniony zestaw kłamstw. Trudno oprzeć się wrażeniu, że po zamachu w Gdańsku w świadomości Polaków kodowany jest obraz, w którym skrajne emocje mają kreować życie publiczne. Po „katastrofie (vel zamachu) w Smoleńsku” na naszych oczach rozgrywa się kolejny narodowy dramat. Tym razem nie oszczędzono nam spektaklu, w którym wszystko odbywało się na żywo; na oczach całej Polski zginął prezydent Gdańska, fachowo pchnięty nożem.

Inżynierowie dusz z rozlicznych służb i „łże mediów” rozpoczęli od razu inwentaryzować ów zestaw kłamstw, który stanie się uzgodnioną wersją historii i trafi nie tylko pod strzechy, ale także pod korę mózgową. I tak od Warszawy przez Berlin po Nowy Jork ojcowie i dzieci demokracji liberalnej wydali już ostateczny osąd. To „mowa nienawiści” obozu władzy i nacjonalistycznej prawicy powodowała mordercą szaleńcem. Nożownik naoglądał się w więzieniu „TVPiS” i efekty przyszły błyskawicznie. Równolegle trwa „legendowanie” gdańskiego samorządowca, tj. kreowanie go na męża stanu. Za chwilę wszyscy zapomną, że to już w czasach PO postawiono mu pierwsze zarzuty kryminalne. Nic to! Prezydent grodu nad Motławą został przecież zaszczuty przez nikczemnych sługusów „kaczora-dyktatora”. Tragiczna śmierć na scenie WOŚP oddala w niebyt i samolot OLT Ekspress „vel Amber Gold”, ciągnięty, wszak całkowicie bezinteresownie, przez gdańskiego włodarza i kłamstwa w oświadczeniach majątkowych, i korupcyjne zarzuty z deweloperami z Jelitkowa w tle. Nic to. Prezydent Warszawy wpisuje tragicznie zmarłego na listę Honorowych Obywateli stolicy. A prezydent RP ogłasza żałobę narodową, jakby zapominając, że takie honory powinny dotyczyć tylko bohaterów bez skazy!

reklama

A w mainstreamie nad Wisłą trwa festiwal dezinformacji. Bo „hulaj dusza, piekła nie ma”! W świadomości społecznej ma pozostać przeświadczenie, że to samotny szaleniec odmienił w Gdańsku bieg polskiej historii. Mało kto zwraca uwagę, że operacja „zabić prezydenta” na scenie WOŚP wygląda na grubymi nićmi szytą prowokację. Prokurator Generalny powiedział, że organy śledcze nie lekceważą żadnej hipotezy. To ja też nie zlekceważę. Na przykład takiej, że nożownik został do tej misji pieczołowicie przygotowany już za kratkami. Wiadomo, że był tam pod opieką psychiatrów. A może to byli przebierańcy, np. z byłej WSI? Wiadomo, że światek przestępczy wynajmował naszego szaleńca do regulowania przemocą różnych rachunków. I nasz szaleniec nie stronił od takich brutalnych misji. Kolega mordercy zeznał, że dostarczał mu dopalacze i kokainę. Doprawdy znakomity materiał do ulepienia na „samotnego mściciela”. Nieszczęśnik z magistratu też nawinął się pod rękę nieprzypadkowo. Umoczonego w korupcję po uszy samorządowca można było poświęcić, żeby nie ciążył propagandowo na obozie opozycji, a i męczennik za sprawę zawsze się przyda. Scena WOŚP była potrzebna, żeby rozhuśtanie emocji było jak największe. Walka o władzę toczy się w Polsce nie na żarty. Kto już zapomniał o zgonach Jaroszewicza, Papały, Leppera czy Sekuły i Dębskiego, to niech sobie je przypomni w te smutne dla Polski dni po gdańskiej egzekucji!

W 1922 r. Eligiusz Niewiadomski zastrzelił prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Moralną odpowiedzialność za to morderstwo zrzucono na środowiska Narodowej Demokracji. Mało kto przy tej okazji informuje, że Niewiadomski był agentem polskiego kontrwywiadu wojskowego w II Oddziale Sztabu. Czy Niewiadomski też był samotnym szaleńcem?

■ Maciej Remiszewski

reklama