
22 stycznia przypada 156. rocznica wybuchu powstania styczniowego, najbardziej krwawego i najdłuższego powstania w naszej historii. Bohaterowie tego zrywu patronują również ostrowskim ulicom.
Romuald Traugutt (1826-1864) – urodził się w zaborze rosyjskim, ze względu na datę urodzenia zaliczamy go do trzeciego pokolenia romantyków, którego doświadczeniem generacyjnym było powstanie styczniowe. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do armii rosyjskiej, z którą odbył kampanię węgierską i krymską. W 1862 roku wystąpił z wojska w randze pułkownika. Być może było to związane z początkiem związków ze spiskowcami (stronnictwo tzw. „białych”). Podobno był początkowo przeciwny powstaniu, uważając je za straceńcze. Sformował jednak własny oddział z ochotników z ziemi kobryńskiej, odnosząc na ich czele zwycięstwo w bitwie pod Horkami (17 maja 1863 roku).
Na wezwanie powstańczego rządu musiał opuścić oddział, mianowany generałem i pełnomocnym komisarzem na Galicję, dostał polecenie wyjazdu do Paryża, aby wyjednać pomoc dla powstania. Niestety, Francja pomocy nie udzieliła, były tylko enigmatyczne obietnice, że być może wiosną 1864 roku. Po powrocie w październiku 1863 roku, usunął od władzy stronnictwo ,,czerwonych” i ogłosił się sam dyktatorem powstania. Rozpoczął od reorganizacji sił zbrojnych, sformował 4 korpusy powstańcze, powoływał ochotników, uzupełniał broń i zaopatrzenie w odzież i prowiant. 22 grudnia wydał dekret uwłaszczeniowy chcąc pozyskać dla powstania chłopów, dla których pospolite ruszenie ogłoszono wiosną 1864 roku. Traugutt usunął Ludwika Mierosławskiego, który organizował za granicą pomoc dla walczących i zlecił to zadanie Władysławowi Czartoryskiemu; w polityce zagranicznej prowadził rozmowy z Francją, Wielką Brytanią, Włochami, Węgrami.
Przygotowania do wybuchu działań powstańczych w Galicji przerwało ogłoszenie przez rząd austriacki stanu oblężenia (inaczej: wojennego) w lutym 1864 roku. Wiosna 1864 roku była przełomem w historii powstania i losach Traugutta; powstańcy ponosili kolejne klęski, aresztowani byli kolejni dowódcy i działacze (kto wie, czy nie kryła się za tym zdrada, zawsze znajdzie się zdrajca chętny do usług wobec obcych mocarstw). W nocy 10 kwietnia w Warszawie aresztowano Traugutta. Rozpoczęło się śledztwo. Dzięki zachowanej dokumentacji wiemy, że zachował się w nim godnie i bohatersko. Otwarcie przyznał, że bił się o wolność swojej ojczyzny i uczyniłby to raz jeszcze, mimo brutalnego śledztwa nie wydał nikogo. Nie okazał skruchy, nie prosił o litość. Wydano wyrok śmierci. Został stracony 5 sierpnia 1864 roku na stokach Cytadeli warszawskiej. Oprócz Traugutta w tym dniu śmierć ponieśli i inni spiskowcy: Rafał Krajewski, Roman Żuliński, Jan Jeziorański i Józef Toczyski.
Kobiety Traugutta
Romuald Traugutt był dwukrotnie żonaty, a jego pierwszą, niespełnioną miłością była Stefania Zawadzka. Pierwszą żoną była Anna Pikiel, córka warszawskiego jubilera, o której tak napisał w swoim pamiętniku: (…) bom tyle cnoty, tyle świętości widział w mej Annie (…) bom przeczuł już co to za rzadka osoba, a przeczucie mię nie omyliło. Romuald i Anna zawarli związek małżeński 25 lipca 1852 roku, pan młody miał 26 lat i był w randze kapitana saperów. Musiało być to małżeństwo z miłości, gdyż pan młody zgodnie z romantyczną konwencją napisał: Zostałem szczęśliwym mężem Anioła. Małżeństwo trwało niecałe 8 lat, z czwórki dzieci przeżyły tylko dwie córki – Anna i Alojza. Po śmierci żony, dwójki dzieci i babki, Romuald myślał o wstąpieniu do zakonu, powstrzymała go myśl o córeczkach.
Drugą żoną i trzecią miłością była Antonina Kościuszkówna; poślubił ją w 1861 roku. Antonina otoczyła prawdziwie macierzyńską opieką córki męża, ich wspólny synek – Romuald – umarł jako niemowlę w czasie pobytu Traugutta w więzieniu. W ostatnim liście do żony, pisanym dzień przed egzekucją Traugutt napisał:
Nie zapominajmy, moje Dziecię, że Bóg, chociaż o szczęściu naszym doczesnym pamięta, przede wszystkim ma na celu nasze szczęście wieczne, do którego nas stworzył i przeznaczył (…). Taką to jedynie pociechę przesyłam Ci, Najdroższa moja, gdyż ta tylko człowiekowi w największym nieszczęściu i strapieniu prawdziwą być może. Z tego samego źródła i ja czerpię moc i ochotę.
Współczesnym wypada przekazać dwie sentencje Traugutta:
Idea narodowości jest tak potężną i czyni tak wielkie postępy w Europie, że ją nic nie pokona.
Polska istnieć będzie, bo istnienie jej dla postępu ludzkości nie tylko jest potrzebnym, ale i koniecznym.
Na zakończenie biogramu tego niezwykłego patrona skromnej ulicy przytoczę słowa Tomasza Łysiaka z artykułu Traugutta rok 1918 („w Sieci”, nr 42 z 2016 r.):
Anglicy mawiają, że dżentelmen bierze się tylko za przegrane sprawy. Patrząc na takie kryterium trzeba stwierdzić, że Romuald Traugutt, który 17 października 1863 r. został ostatnim dyktatorem powstania styczniowego, był dżentelmenem po stokroć.(…) Romuald Traugutt podejmując się przywództwa upadającego powstania, nie tylko tchnął w nie nowe życie, lecz zostawił także po sobie ślad niezłomnej postawy. Carska szubienica nie była w stanie zniszczyć tej duchowej siły. Rok 1918 to także zasługa Traugutta.
■ Donata Dominik-Stawicka


