Karolina Kaczmarek średnio w tym sezonie przebywa na parkiecie 15 minut i w tym czasie rzuca 2 punkty i notuje 1,5 zbiórki. 31-letnia koszykarka jest daleka od swoich dobrych osiągnięć z przeszłości. Tym bardziej cieszy dobry mecz przeciwko drużynie z Lublina, której rzuciła 9 punktów. W całej pierwszej rundzie zdobyła raptem 12 „oczek”.
Dwunasta porażka stała się faktem. Można z meczu z zespołem z Lublina wyciągnąć jakieś pozytywy?
– Wynik nie do końca odzwierciedla naszą walkę, bo naprawdę fragmentami postawiłyśmy się zespołowi z Lublina, który przecież walczy o zupełnie inne cele niż my. To drużyna, która zalicza się do tych mocniejszych w lidze. Udowodniłyśmy tym spotkaniem, że nawet silniejszym zespołom potrafimy się przeciwstawić. Przewagę przede wszystkim zrobiła Green, która ma rewelacyjne warunki fizyczne. My takiej zawodniczki nie mamy. Gdybyśmy miały środkową o podobnych warunkach, ten mecz mógłby zupełnie inaczej wyglądać. Największa przewaga była w strefie podkoszowej. Niestety, kolejna porażka stała się faktem.
W zespole pojawiła się Arina Bilotserkivska. Trudno ocenić ją pewnie po meczu, który zagrała praktycznie prosto po podróży, ale widać, że chyba powinna wnieść sporo pozytywów do waszej gry?
– Rzeczywiście, ciężko ją ocenić po jednym występie, tym bardziej, że dziewczyna wyszła na parkiet niemalże prosto z samolotu. Zagrała mecz nie znając zupełnie taktyki, nas i otoczenia. Widać, że ma potencjał. Jest szybka. Dużo widzi. Takiego kreatora gry było nam potrzeba. Myślę, że z tego zadania Arina wywiąże się w stu procentach.
Wzmocnienie pod koszem, jak wspomniałaś, przydałoby się…
– Oczywiście, że tak. Nie da się niczego ugrać w ekstraklasie bez porządnej zawodniczki, mierzącej w granicach 190 centymetrów i mającej trochę więcej kilogramów. Widać było, że żadna z nas Green nie jest w stanie ustać. Gdybyśmy miały taką zawodniczkę, nasze wyniki wyglądałyby zupełnie inaczej. Uważam, że na obwodzie jesteśmy w stanie powalczyć z każdym w lidze.
Przeciwko drużynie z Lublina rozegrałaś jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze spotkanie w tym sezonie. Podbudowałaś się trochę mentalnie?
– Na pewno. Cieszę się, że ten mecz wyszedł mi nieźle i jako zespół też zagraliśmy przyzwoicie. Mamy w dużej mierze młode koszykarki i pojawiają się niestety głupie straty i proste błędy. Brakuje tej przysłowiowej zimnej głowy. Widać jednak nasz potencjał. Jest coraz lepsza obrona i nad tym musimy cały czas pracować. (m)



