Nie było sensacji w Płocku, gdzie Rebud KPR Ostrovia mierzyła się w sobotę z Orlen Wisłą Płock w ramach czwartej kolejki obecnych rozgrywek. Podopieczni Kima Rasmussena rozegrali jednak solidne spotkanie i długo dzielnie walczyli jak równy z równym z potęgą ligi. Ostatecznie przegrali 23:30.
Już przed meczem nie było najmniejszych wątpliwości, kto jest zdecydowanym faworytem do zwycięstwa. Rebud KPR Ostrovia jechała do Płocka po jak najlepszy wynik, ale nawet najwięksi optymiści nie zakładali, że uda jej się wyrwać zwycięstwo. Potencjał kadrowy obu ekip jest w końcu zupełnie inny. Ostrowianie nie zamierzali jednak położyć się na parkiecie i trzeba przyznać, że od początku grali z dużą ambicją.
Pierwsze minuty były naprawdę wyrównane. W połowie pierwszej części gry gospodarze odskoczyli na bezpieczną przewagę (7:3). Później Ostrovia zaczęła grać jednak znacznie lepiej i była w stanie zbliżyć się do wyżej notowanego rywala. Przewaga Wisły stopniała do dwóch goli. Ostatecznie miejscowi wygrali pierwszą połowę „tylko” 13:10.
Po przerwie Wisła długo nie była w stanie odjechać Ostrovii. Na niespełna kwadrans przed końcem pojedynku było tylko 21:19. Wtedy nastąpił zryw mistrzów Polski. Z kolei gra podopiecznych Kima Rasmussena się zacięła. Wisła rzuciła kilka goli z rzędu i miała bezpieczną, pięciobramową przewagę, która pozwoliła jej na kontrolowanie wydarzeń na parkiecie.
-Dobrze wiedzieliśmy, gdzie przyjeżdżamy. Wisła to mistrz kraju, ale myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony. Trener zwracał nam uwagę na zaangażowanie, żebyśmy takich meczów jak te z Industrią czy Wisłą nie przegrywali już przed ich rozpoczęciem. Szacunek do rywala jest ważny, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby grać swoją piłką ręczną. Do 50 minuty wychodziło nam to całkiem nieźle. Kilku sytuacji nie rozegraliśmy dobrze, a Wisła to drużyna, która od razu wykorzystuje szkolne błędy i uruchamia kontry i zdobywa gole. Ogólnie jesteśmy jednak zadowoleni. Najważniejsze, że mamy już za sobą pojedynki z Kielcami i Płockiem. Teraz czekają nas spotkania, w których musimy udźwignąć presję – powiedział po meczu w Płocku dla oficjalnej strony Orlen Superligi Robert Kamyszek z Rebud KPR Ostrovii.
Ostatecznie gospodarze wygrali różnicą siedmiu goli, ale Ostrovia nie ma się czego wstydzić. Drużyna Kima Rasmussena rozegrała naprawdę solidne spotkanie, co jest optymistycznym prognostykiem przed kolejnymi pojedynkami. A warto wspomnieć, że teraz zespół czeka niezwykle prestiżowe starcie, którym będą derby Wielkopolski z Energa MKS-em Kalisz. Dojdzie do nich w poniedziałek, 30 września o godzinie 20:30 w 3mk Arenie Ostrów.
Na ten moment Rebud KPR Ostrovia ma w swoim dorobku pięć punktów, które wywalczyła w czterech spotkaniach. To daje zespołowi trenera Kima Rasmussena dziewiąte miejsce w tabeli Orlen Superligi. Liderem jest Industria Kielce, która wyprzedza Orlen Wisłę Płock. Obie te ekipy mają jednak komplet wygranych.
Orlen Wisła Płock – Rebud KPR Ostrovia 30:23 (13:10)


