Dwa mecze i dwie wygrane, do których mocno przyczynili się bramkarze Jakub Zimny i Mikołaj Krekora. Rebud KPR Ostrovia przeżywa obecnie bardzo dobry czas i niewykluczone, że poprawa wyników ma związek z decyzją o wzmocnieniu sztabu szkoleniowego, do którego niedawno dołączył Antoni Parecki.
Rebud KPR Ostrovia po przegranych w 3mk Arenie derbach z Energa MKS-em Kalisz zaczęła grać znakomicie. Najpierw w efektowym stylu pokonała Piotrkowianina Piotrków Trybunalski, a później zdobyła Gdańsk, wygrywając z PGE Wybrzeżem aż 39:28. Zwłaszcza to drugie zwycięstwo smakowało podopiecznym Kima Rasmussena szczególnie.
-Cieszymy się, bo to historyczna chwila dla naszego klubu. Wprawdzie pokonaliśmy już wcześniej klub z Gdańska, ale nie udało nam się jeszcze dokonać tego na ich terenie. W dodatku to wygrana dużą różnicą bramek, a jechaliśmy na mecz do zespołu, który był naprawdę rozpędzony. Drużyna zasłużyła na szacunek, bo nie spodziewaliśmy się, że zwyciężymy w takim stylu. Świetnie się to oglądało, ale zachowujemy spokój – mówi prezes Jakub Kaszuba.
W klubie wszyscy zachowują jednak spokój. Nikt nie chce na razie mówić o początku znakomitej serii. Zwłaszcza że na horyzoncie jest już kolejny bardzo trudny rywal, a więc Chrobry Głogów, z którym ostrowianie nie wygrali jeszcze ani u siebie, ani na wyjeździe.
-Potrzebna jest chłodna głowa. Za wcześnie, by opowiadać o początku wielkiej passy, ale cieszymy się, że ze spotkania na spotkanie nasza gra wygląda coraz lepiej. Po przegranych derbach drużyna się przebudziła lub wyzwoliła w sobie sportową złość. Idziemy we właściwym kierunku – zaznacza szef Ostrovii.
Jeśli chodzi o dwie ostatnie wygrane, to można zauważyć w nich pewną regułę, bo zarówno w starciu z Piotrkowianinem, jak i PGE Wybrzeżem pierwszoplanowe role odegrali bramkarze. Bohaterem pierwszego ze spotkań był Jakub Zimny, a ostatniego Mikołaj Krekora. Obaj wcześniej nie grali na tak wysokim poziomie.
Co ciekawe, tuż przed meczem z Piotrkowianinem do sztabu Rebud KPR Ostrovii dołączył Antoni Parecki, wieloletni współpracownik Kima Rasmussena, który miał wspomóc Rafała Stempniaka właśnie w szkoleniu bramkarzy. Czy jego obecność okazała się kluczowa?
-Po analizie statystycznej postawy naszych bramkarzy w pierwszych pięciu kolejkach zauważyliśmy liczby, które nie do końca nas zadowalały. Sugestia wyszła od Kima Rasmussena. Zaproponował swojego kolegę z czasów reprezentacji, z którym odnosił spore sukcesy. Na szersze wnioski jest z pewnością zbyt wcześnie, ale różnica jest widoczna gołym okiem. Skoro wygrywamy dwa mecze z rzędu, a bramkarze odgrywają w nich główne role, to trudno mówić o przypadku. Mam nadzieję, że podobnie będzie w kolejnych pojedynkach. Na razie jesteśmy przekonani, że ten spontaniczny pomysł wzmocnienia sztabu się sprawdza. Na pewno jako asystent skorzysta na tym Rafał Stempniak, który będzie mógł chłonąć wiedzę od doświadczonego fachowca. Bramkarze też są na razie zadowoleni z tej współpracy, więc mamy same plusy. Mam nadzieję, że te niepokojące liczby to już przeszłość i że wracamy na właściwe tory – podsumowuje Jakub Kaszuba.






