Biblijne kobiety (cz. I) – o harcie ducha Judyty i „grzesznej” miłości potrzeby

0

Historie bohaterów biblijnych wcale nie są proste i jednoznaczne. Dobrzy bywają niedoskonali, a źli nie do końca zepsuci. Jak w życiu… Bogu nie chodzi o to, byśmy osiągnęli za ziemskiego bytowania doskonałość w rozumieniu perfekcyjnego działania, czystości myśli i jedynie trafnych decyzji. Gdzie byłoby wtedy miejsce na łaskę Bożą? Nasze działania mają być po prostu wyrazem miłości do Niego i drugiego człowieka.

JUDYTA
Holofernes, dowódca wrogich wojsk, zbliża się do miasta Betula, by rozpocząć oblężenie. To ważny punkt strategiczny, otwiera bowiem drogę do Jerozolimy. Judyta nim nastała wojna, doświadczyła śmierci męża Manassesa, który wprawdzie zabezpieczył ją materialnie zostawiając posesję i niewolników, ale cóż to znaczy w obliczu utraty ukochanego. Wdowa odsuwa się od przyziemnych spraw, nie angażuje w życie – czego wymaga od niej pozycja pani domu. Na dachu stawia namiot i całe dnie poświęca na modlitwę, nosi wór pokutny, pości. Taka żałoba trwa trzy lata i cztery miesiące (Jdt 8,4). Czy tyle potrzebowało jej serce, by się zagoić? Być może nawet więcej, ale z ukrycia i samotności wyrywają ją wieści o planowanym przez mężczyzn poddaniu miasta.

reklama

Wobec wiszącej nad głowami tragedii Judyta postanawia działać nie tylko dla siebie, ale dla całego ludu Izraela, ukochanej Jerozolimy. Znała realia wojny i wiążącą się z nią sytuację kobiety. Prawdopodobnie agresorzy jej nie zabiją, jest zbyt cenna… Zasili szeregi haremu któregoś z wodzów. Mimo tej wiedzy decyduje się na plan wymagający niezwykłej odwagi. Te przeszło trzy lata rozmów z Bogiem nauczyły ją, że ma coś do zaoferowania, nie musi czekać, aż inni wyznaczą jej rolę. Chce uwieść Holofernesa. Przebywać z nim sam na sam – to nie mieści się w kanonie zachowania bogatej Żydówki, więc w drodze obrony Judyta czyni ze swojego szaleńczo niebezpiecznego planu tajemnicę. Nie wyjawia szczegółów starszyźnie. Jest świadoma swej małości, ale też tego, że Stwórca widzi wszystko inaczej i w tym momencie nie chce posłużyć się mężczyzną: Pan jest Twoje imię. Ich potęgę rozbij swoją mocą i rozgrom ich siłę w gniewie. […] Skrusz ich zarozumiałość ręką niewiasty! (Jdt 9,8.10). Bóg zaplanował, że zadanie wykona piękna kobieta. Judyta zaczyna realizować scenariusz od zmiany stroju i zadbania o swoje ciało, znów musi być pociągająca, wszak swoim urokiem ma zaślepić wroga, a potem dopiąć swego. Przedostaje się do obozu Asyryjczyków i przebywa tam trzy dni. Holofernesa gubi pożądliwość i pijaństwo. Traci czujność i ginie z rąk Judyty. Z obciętą mieczem głową wodza, udaje się niby na modlitwę poza obóz. Wraca z triumfem do Betulii. Żaden mężczyzna nie mógł tego dokonać! Tak, to musiała być kobieta!

BATRZEBA
„Córka przysięgi” – tak należy tłumaczyć to imię. Żona wiernego żołnierza króla Dawida, który służbę jemu stawiał wyżej niż życie rodzinne. Dla Uriasza – bo o nim mowa – gotowość do chwały z walką związanej była znacznie ważniejsza niż Batrzeba. Jej zdanie zupełnie się nie liczyło, a potrzeby i tęsknoty nie miały żadnego znaczenia dla męża. Samodzielnie dokonywał wyborów.

Kiedy poznajemy bohaterkę, Uriasz dzielnie walczy przeciw wrogom. Sam król jednak nie bierze udziału w boju, spędza czas w swoim pięknym pałacu w Jerozolimie. Tego dnia, w którym Dawid widzi Batrzebę kąpiącą się na dachu, powiedziano mu, że jest żoną zaufanego żołnierza (por. 2Sm 11,3), a mimo to sprowadza ją do siebie. Doskonale znamy to uczucie, kiedy pragniemy tego, co złe, czyniąc to z pełną świadomością złamania prawa. Tak wygląda każda podstawa grzechu. Biblia referuje: A gdy przybyła do niego, spał z nią (2 Sm 11,4). Jest w tym zdaniu ważny szczegół. Hebrajskie „im” określające właśnie „z”, oznaczające zgodę.

W odróżnieniu od historii Diany, córki Jakuba zgwałconej przez Sychema. Tam w zdaniu: „Położywszy się z nią…” (por. Rdz 34,2) występuje słowo „et”, które wskazuje na brak zgody. Zatem Batrzeba przyzwala i czynnie uczestniczy w cudzołóstwie. Kocha Dawida, w którego cieniu rosła, widząc w nim ideał mężczyzny. Zachodzi w ciążę. Jeśli wyjdzie na jaw, że ojcem nie jest mąż – będzie według prawa ukamienowana.

Król w pierwszym odruchu chce, by Uriasz powrócił do domu, a wkrótce dowiedziawszy się o dziecku, uzna je rzecz jasna za swoje. Ale żołnierz z wojny powrócić nie chce… Dawid zatem „pomaga” mu zginąć w walce, a sam w swojej „szczodrobliwości” przyjmuje młodą wdowę pod swój dach. Ta staje się jego żoną i rodzi ich dziecko. Zagniewany Bóg upomina się jednak o Dawida przez proroka Natana. Król sprowadzony na ziemię opowieścią o owieczce i bogaczu pojmuje, że mimo swojej władzy nie jest ponad prawem. Konsekwencją jego grzechu staje się śmierć pierworodnego. Dawid wchodzi na ścieżkę pokuty, a Batrzeba drżąc przed odtrąceniem, trwa w bólu po stracie.

W końcu wszystko się wypogadza. Król okazuje wsparcie i współczucie żonie i buduje z nią nowe życie. Wkrótce rodzi się kolejny syn – Salomon – jego imię jest symboliczne, nawiązuje do hebrajskiego szalom oznaczającego pokój, zgodę i uzdrowienie. To znak pojednania z Bogiem i naprawienia relacji z żoną, która staje się ważną osobą w królestwie. To do niej, a nie do posuniętego wiekiem Dawida zwraca się Natan z prośbą o objęcie władzy przez Salomona. Prorok widział jak mądrą i wpływową kobietą jest królowa. Batrzeba występuje w drzewie genealogicznym Jezusa jako matka Salomona i dawna żona Uriasza. Mesjasz wyjdzie z rodu, którego częścią jest ona. Imię, które nosiła, było profetyczną zapowiedzią tego niesamowitego zaszczytu. Bóg każdą historię może uczynić świętą!

Judyta i Batrzeba – dwie zupełnie różne niewiasty, obie jednak stają w obliczu seksualnych zranień. Pierwsza naraża się na gwałt i uprzedmiotowienie, ale dzięki Bożej pomocy wychodzi z sytuacji zwycięsko. Druga upada, ale czyni to z miłości, może z początku źle pojętej, ale szczerej. Jednak w końcu jej życie sponiewierane udręką staje się błogosławieństwem dla narodu. Zranione, zawiedzione, z poczuciem własnej słabości, ostatecznie stają się matkami swojego ludu – namaszczone przez Boga, odwracają bieg historii w czasach, kiedy to kobieta niby nic nie znaczyła…

■ Magda Kuczma

reklama