Rebud KPR Ostrovia notuje ostatnio świetne wyniki, ale ma także ogromne problemy kadrowe. Jednym z kontuzjowanych zawodników jest Ksawery Gajek, który przeszedł już zabieg. Teraz opowiada o tym, jak będzie wyglądać rehabilitacja i kiedy może wrócić do gry.
-W moim przypadku to niebezpieczny uraz, do którego doszło w naprawdę głupi sposób. Wszystko wydarzyło się nie podczas treningu na hali, ale w trakcie zajęć na siłowni. Można powiedzieć, że to był zwykły pech. Na szczęście jestem już po zabiegu. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej – mówi nam reprezentant Rebud KPR Ostrovii.
Gajek nie potrafi precyzyjnie określić, ile czasu będzie potrzebować do powrotu na ligowe parkiety. – Teoretycznie widełki powrotu są pomiędzy trzy, a sześć miesięcy. Tak naprawdę to bardzo indywidualna sprawa. Chciałbym wrócić w kwietniu, ale to nie oznacza, że tak się stanie. Wszystko zależy od tego, jak zareaguje mój organizm i jak sprawnie przebiegnie rehabilitacja – zaznacza zawodnik.
Rebud KPR Ostrovia, mimo wielu problemów kadrowych, przeżywa obecnie świetny czas. Dzięki czterem wygranym z rzędu drużyna zajmuje trzecie miejsce w tabeli Orlen Superligi. Już w czwartek w Lubinie będzie mieć szanse na piąte kolejne zwycięstwo.
-Nie wiem, co wpłynęło na aż taki progres w grze zespołu. Początek sezonu pozostawiał przecież trochę do życzenia. Nawet ten pierwszy mecz nie do końca nam wyszedł. Później było lepiej, ale pojawiły się znowu wypadki przy pracy. Jednym z nich była konfrontacja w Kwidzynie. Wydaje mi się jednak, że coś zaskoczyło i ciężka praca trenera zaczęła przynosić efekty. Każdy zaczyna bardziej rozumieć jego wizję – wyjaśnia.
Gajek nie ma również wątpliwości, że Ostrovia nie byłaby w tym miejscu, gdyby nie znakomita forma Kamila Adamskiego, który od dłuższego czasu jest liderem drużyny.- Prawda jest taka, że w obecnym sezonie to właśnie Kamil ciągnie ten wózek. Gdyby nie jego gra, mogłoby to wyglądać znacznie gorzej – podkreśla.
-Chcę też podkreślić, że ten ostatni okres i cztery wygrane to bardzo duży sukces, który pokazuje, że jesteśmy prawdziwym kolektywem. Wypadło kilku zawodników, a chłopacy robią wszystko, co mogą. Każdy zostawia całe serce na parkiecie. Czapki z głów przed nimi, bo wielu z nich gra przez wiele minut, a i tak nie schodzą z bardzo wysokiego poziomu – podsumowuje zawodnik Rebud KPR Ostrovii.


