Rebud KPR Ostrovia kończy zmagania w Orlen Pucharze Polski na etapie 1/8 finału tych rozgrywek. W poniedziałek podopieczni Kima Rasmussena przegrali we własnej hali z PGE Wybrzeżem Gdańsk 29:33. Teraz biało – czerwoni będą przygotowywać się do wyzwań, które czekają ich w drugiej części sezonu Orlen Superligi.
Mecz lepiej zaczęli gospodarze, którzy zyskali nieznaczną przewagę. Później jednak w ich grze nastąpił przestój. – Pierwsze 15 minut uważam za bardzo dobre w naszym wykonaniu. Wywiązywaliśmy się ze swoich założeń. Bramka odbijała sporo piłek. Mam wrażenie, że problemy zaczęły się od wyniku 11:9. Straciliśmy pięć bramek z rzędu. Myślę, że to zaważyło na końcowym rezultacie tego pojedynku – przyznał po spotkaniu Kamil Adamski.
W 20. minucie Wybrzeże prowadziło 14:12. Później Rebud KPR Ostrovia nie wykorzystała szansy, którą była gra w podwójnej przewadze. – Kiedy gdańszczanie mieli jednego zawodnika mniej, rozgrywaliśmy to bardzo dobrze. Przy czterech na sześciu skończyło się wynikiem 0:0. Popełnialiśmy wtedy za dużo błędów – dodał Adamski.
Ostatecznie goście wygrali pierwszą połowę 18:15. W drugiej obraz gry nie uległ większej zmianie. Rebud KPR Ostrovia miała problemy ze skutecznością, a także przy wyprowadzaniu kontr. W efekcie przewaga gości zaczęła rosnąć. Wprawdzie w końcówce gospodarzy było stać na zryw i zniwelowanie dystansu do trzech goli, ale przyjezdni szybko opanowali sytuację i wygrali.
-Daliśmy z siebie wszystko. Wiedzieliśmy, że gdańszczanie to trudny rywal. W Pucharze Polski już nas nie ma i będziemy przygotowywać się do tego, co czeka nas w lidze. Musimy zrobić wszystko, żeby być w jak najlepszej formie. Doskonale wiemy, co mamy teraz robić, bo trener precyzyjnie nakreślił plan – podsumował zawodnik Rebud KPR Ostrovii Marek Szpera.
Dodajmy, że Rebud KPR Ostrovia zmagania w Orlen Superlidze wznowi 15 lutego. Wtedy jej rywalem będzie WKS Śląsk Wrocław.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów – PGE Wybrzeże Gdańsk 29:33 (15:18)


