Na 25 sekund przed końcem meczu Rebud KPR Ostrovia prowadziła w Gdańsku z PGE Wybrzeżem 26:25. Ostrowianie mieli piłkę i awans do półfinału na wyciągnięcie ręki. Chwilę później wydarzył się jednak kataklizm. Gospodarze doprowadzili do remisu, a w konkursie rzutów karnych pomylili się Ksawery Gajek i Kamil Adamski. W efekcie rywalizacja wróci do Ostrowa Wielkopolskiego!

Po wygranej w 3mk Arenie Rebud KPR Ostrovia jechała do Gdańska, żeby zameldować się w półfinale fazy play-off Orlen Superligi. W mecz lepiej weszli jednak gospodarze, którzy po siedmiu minutach prowadzili 5:2. Od początku pojedynku największym zagrożeniem byli skrzydłowi, bo zarówno Mateusz Góralski jak i Mikołaj Czapliński sprawiali ostrowskiej defensywie sporo problemów.

reklama

Odpowiedź zespołu Kima Rasmussena była jednak bardzo szybka. Wraz z upływem czasu drużyna grała coraz lepiej, a rewelacyjny okazał się fragment od 11 do 15 minuty, który goście wygrali 5:0.

Po 15 minutach rywalizacji było 10:8 dla Ostrovii. Później przewaga przyjezdnych urosła nawet do trzech bramek. Pierwsze skrzypce w ataku grał Kamil Adamski, który zdobywał gola za golem, a także obsługiwał znakomitymi podaniami Daniela Reznickiego.

Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni i na pięć minut przed przerwą doprowadzili do remisu. Od tego momentu spotkanie się wyrównało. W końcówce czerwoną kartkę otrzymał Nejc Zmavc, który ostro zaatakował Dmitrija Smolikowa. Dla obrotowego PGE Wybrzeża oznaczało to koniec udziału w meczu.

Pierwszą połowę 17:16 wygrała Rebud KPR Ostrovia, bo sędziowie nie zaliczyli ostatniej bramki Mikołaja Czaplińskiego. W ich ocenie rzut nastąpił już po upływie regulaminowego czasu gry.

Pierwsze minuty drugiej połowy to teatr jednego aktora, którym był Sandro Mestrić. Bohater pierwszego meczu w 3mk Arenie bronił jak natchniony. Najpierw odbił dwa rzuty karne, a później popisał się kilkoma fantastycznymi interwencjami. Chorwat zamurował bramkę na około siedem i pół minuty! Wtedy jego drużyna prowadziła 19:17.

W 47. minucie po trafieniu Marka Szpery było już 22:18 dla gości z Ostrowa Wielkopolskiego. Później czerwoną kartkę otrzymał Daniel Reznicky. Gospodarze nie zamierzali odpuszczać i krok po kroku zbliżali się do zespołu Kima Rasmussena. Do remisu 22:22 doprowadził Mikołaj Czapliński.

O losach meczu rozstrzygnęła końcówka. Na 90 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry przy stanie 25:25 o czas poprosił trener Patryk Rombel. Po powrocie na parkiet Ostrovia zagrała doskonale w obronie, a gola po kontrze zdobył Ksawery Gajek. W dodatku chwilę później gdańszczanie popełnili faul w ataku i piłka wróciła do biało – czerwonych. Wtedy wydawało się, że gdańszczanie już się nie podniosą.

Gdy do zakończenia rywalizacji pozostało 25 sekund o czas poprosił Kim Rasmussen. Świętowania jednak nie było, bo doszło do niespodziewanego zwrotu akcji. Goście nie zdobyli gola z akcji, a później czerwoną kartką za zagranie po gwizdku został ukarany Przemysław Urbaniak! Wybrzeże otrzymało rzut karny i doprowadziło do remisu.

W konkursie rzutów karnych pomylili się Ksawery Gajek i Kamil Adamski. W efekcie z wygranej cieszyli się miejscowi. To oznacza, że dojdzie do trzeciego spotkania w 3mk Arenie Ostrów!

PGE Wybrzeże Gdańsk – Rebud KPR Ostrovia Ostrów 26:26 (16:17) k. 5:4

reklama