Kamil Sierański (z prawej) wraz ze swoim kolegą z Wrocławia, Maciejem Dżedajem zamierzają w tym roku rowerem dotrzeć aż do Afryki. Fot. Facebook Trip to dream

Przed rokiem rowerami dojechali do Azji. Dwa lata temu zawitali do Wenecji i właśnie stamtąd chcą kontynuować przygodę w 2019 roku. Ostrowianin Kamil Sierański wraz z kolegą z Wrocławia rzucają sami sobie znowu ogromne wyzwanie. Tym razem przez Lazurowe Wybrzeże chcą dotrzeć do Hiszpanii, a następnie promem do Maroko. Celem jest osiągnięcie Afryki.

Jak będzie wyglądała trasa Projektu Lato 2019?

reklama

-Ma to być kontynuacja trasy z roku 2017. Trasę do Wenecji przez Czechy, Austrię i Słowenię, którą wówczas pokonaliśmy rowerami, teraz przejedziemy autem. Rowerami zaczniemy jechać dopiero od Wenecji. Będziemy się kierować przez Bolonię, Florencję do Pizy, a później linią brzegową wzdłuż północnych Włoch. Następnie przejedziemy przez Francję, Hiszpanię aż do samego Gibraltaru, skąd promem chcemy się udać na kontynent afrykański do Maroka.

To będzie docelowy punkt wyprawy?

-Rozważamy różne scenariusze. W zależności jakie będą panowały warunki w kwestii naszego bezpieczeństwa, a przede wszystkim zdrowia oraz środków, jakimi będziemy dysponowali, pojedziemy może jeszcze trochę północną Afryką. Druga opcja zakłada powrót na Gibraltar i skierowanie się w stronę portugalskiego Lagos. Precyzyjnych planów odnośnie końca wyprawy jeszcze nie mamy. Głównym celem jest dojazd do Maroka do kontynentu afrykańskiego. Tak jak w zeszłym roku celem był dojazd do azjatyckiej części Stambułu, tak teraz chcemy osiągnąć Afrykę.

Kiedy chcecie zacząć ten projekt i czy jest już jakiś zarys czasowy, ile potrwa ta niecodzienna wyprawa?

-Wszystko zależy od tego, czy będę miał zajęcia w szkole. Być może uda się wyruszyć już w połowie czerwca, bo wówczas może nie być jeszcze tak gorąco. Jeśli się nie uda wystartować wcześniej, to podobnie jak przed rokiem w grę wchodzi lipiec i sierpień. Cała wyprawa ma potrwać około 6-7 tygodni.

Czy podobnie jak przed rokiem towarzyszyć będzie tej wyprawie cel charytatywny?

-Tak. Podobnie jak w zeszłym roku i dwa lata temu będziemy jechać dla Filipa i promować akcję Filipowe Kilometry.

Gdzie będziecie spali podczas wyprawy?

-Tak jak w poprzednich dwóch latach, chcemy zorganizować to w stylu survivalowym. Zamierzamy spać na dziko i sami będziemy przygotowywać sobie posiłki.

Już teraz rozpocząłeś przygotowania fizyczne do wyprawy, bo żeby przejechać taką trasę odpowiednie treningi są niezbędne…

-Podobnie jak w zeszłym roku, około 5 miesięcy przed wyjazdem, zaczynam przygotowywać organizm do wysiłku, do trudów, którymi będzie musiał sprostać. Oczywiście do tego konieczna jest także odpowiednia dieta i treningi. Zaczynamy przygotowywać także wyprawę pod kątem logistycznym. Trzeba też przygotować rowery.

Doświadczenie z poprzednich lat pomaga?

-Oczywiście, zebraliśmy już bezcenne doświadczenie. Korygujemy błędy, poprawiamy sytuacje, w których w poprzednich dwóch latach nie do końca się odnaleźliśmy. Teraz staramy się być przygotowani na każdą ewentualność.

Co może być najtrudniejsze na tej trasie? Ona też wydaje się być mocnym wyzwaniem, bo teraz będzie zróżnicowany…

-Tak. Trasa będzie wymagająca. Znajdują się na niej góry. Zarówno Alpy jak i Pireneje. Głównym naszym przeciwnikiem będzie też pogoda. Jak lato będzie podobne jak przed rokiem, to upały mogą stanowić spore utrudnienie. Liczymy się z tym, że znowu dużo będziemy musieli jechać nocą, a starać się w miarę możliwości wypoczywać za dnia.

Podobnie jak przed rokiem jedziecie w dwójkę?

-Na ten moment tak. Projekt przygotowujemy w dwie osoby. Jeśli jednak ktoś chciałby się do nas przyłączyć, nie zamykamy furtki. Może ktoś się przyłączyć do nas na całą trasę albo jej fragment. Jeśli nikt się nie dołączy, to podobnie jak przed rokiem pojedziemy w dwójkę. Na razie przygotowujemy się do takiej wyprawy.

Biorąc pod uwagę, jakie miejsca chcecie odwiedzić, rozumiem, że będzie też czas na ich zwiedzanie?

-Oczywiście. Na trasie będzie wiele wspaniałych miejsc. Zaczynając od Włoch, jak Bolonia, Florencja czy krzywa wieża w Pizie. Później we Francji: Nicea, Marsylia, Cannes czy Saint Tropez. W Hiszpanii: Barcelona, Malaga, Valencia i wiele innych ciekawych miejsc. Wiadomo, że urokliwych plaż na Lazurowym Wybrzeżu we Francji też nie brakuje. Co zawsze podkreślam, to jest wyprawa turystyczna i charytatywna, a nie żaden wyścig. Chcemy przy okazji zwiedzić te miejsca, poznać ludzi, ich zwyczaje, posmakować tamtejszej kuchni. (m)

reklama