W 2009 r. podczas konferencji „Mienie okresu Holokaustu”, zorganizowanej przez czeską prezydencję UE, rząd Donalda Tuska podpisał tzw. Deklarację Terezińską. Podpis pod dokumentem złożył Władysław Bartoszewski. Ministrem spraw zagranicznych był wówczas Radosław Sikorski.

W Deklaracji zapisano, że ,,ważne jest, (…) zajęcie się prywatnymi roszczeniami ofiar Holokaustu dotyczącymi nieruchomości byłych właścicieli, spadkobierców lub ich następców, w drodze albo restytucji in rem albo rekompensaty, tak jak to będzie właściwe, w sprawiedliwy, wszechstronny i niedyskryminacyjny sposób, zgodny z prawem krajowym i odpowiednimi regulacjami, jak również umowami międzynarodowymi”.

reklama

Deklaracja Terezińska przeszła w Polsce właściwie bez echa. Tymczasem po paru latach w maju 2018 r. prezydent Donald Trump złożył podpis pod ustawą S. 447 zwaną JUST Act (Justice for Uncompensated Survivors Today Act of 2017). Dokument ten przyznał „Departamentowi Stanu USA prawo do wspomagania organizacji międzynarodowych zrzeszających ofiary Holocaustu, a także [do] udzielenia im pomocy poprzez swoje kanały dyplomatyczne w odzyskaniu żydowskich majątków bezdziedzicznych”.

Przeciwko ustawie 447 głos sprzeciwu podniosła Polonia Amerykańska przy absolutnie biernej postawie rządu PiS w Warszawie. Skala roszczeń pojawiła się w liście Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego z Nowego Jorku do naszego Ministerstwa Sprawiedliwości i została określona na 300 mld dolarów! Przypominam, że to równowartość trzech rocznych budżetów III RP! Ale ustawę 447 nadal bagatelizowano. Prezydent Andrzej Duda, zapytany dlaczego ta sprawa nie została poruszona podczas spotkania z Donaldem Trumpem we wrześniu 2018 r., odpowiedział, że strona amerykańska nie wprowadziła jej do protokołu! Bingo!

We wtorek, 12 lutego 2019 r., przebywający w Warszawie z okazji antyirańskiej konferencji bliskowschodniej sekretarz stanu USA Mike Pompeo wezwał Polskę do wzmożenia prac nad wprowadzeniem „kompleksowego ustawodawstwa o restytucji mienia prywatnego” Żydów, którzy utracili swoją własność w czasach Holokaustu. Chcąc symbolicznie uzasadnić swój wywód Pompeo przypomniał postać Żyda Franka Blaichmana na okoliczność „niezłomności polskiego ducha i oddania amerykańskim ideałom”. Niestety, trafił jak kulą w płot, bo Frank Blaichman był stalinowskim oprawcą i do 1951 r. funkcjonariuszem WUBP w Kielcach. Ci, którzy uznali wypowiedź Pompeo za „niewinną” wpadkę niedouczonego kretyna, bardzo szybko wyprowadziła z błędu dziennikarka telewizji MSNBC Andrea Mitchell, która stwierdziła w relacji z Warszawy, że podczas powstania w getcie warszawskim w 1943 r. Żydzi „walczyli przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”.

To nie był koniec antypolskiego festiwalu oszczerstw w wykonaniu naszych sojuszników. Jak doniosła z Warszawy izraelska gazeta „The Jerusalem Post”, podczas rozmowy z dziennikarzami w Muzeum Polin, premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że Polacy „współpracowali z nazistami i nie znam nikogo, kto kiedykolwiek był sądzony za takie oświadczenie”. Polskie władze uznały tę wypowiedź za fakt medialny, chociaż ambasador Izraela w Polsce Anna Azari została wezwana do MSZ.

Jeśli ktoś jeszcze ma w Polsce jakiekolwiek wątpliwości dotyczące Deklaracji Terezińskiej i ustawy 447, to znaczy, że postradał zmysły. Na naszych oczach rozgrywa się drugi akt naszej klęski w II wojnie światowej. Strzyżenie polskich owiec czas zacząć!

■ Maciej Remiszewski

reklama