pixinio.com

Kiedy pokolenia izraelskie wchodzą już do Ziemi Obiecanej, może się wydawać, że wdzięczność za wyprowadzenie z Egiptu jest gwarantem wierności Stwórcy. A jednak lud zapomina o swoim wybawcy i oddaje znów kult pogańskim bożkom. Jak reaguje Pan? W jedyny sposób godny Najwyższego. Posyła do zagubionych owieczek, zaufanych i najlepszych, by przypomnieli Hebrajczykom o przymierzu, zwalczyli opór i niestałość, wystąpili przeciw wrogom.

DEBORA
Stała się tą właśnie, która dostąpiła zaszczytu reprezentowania Boga wśród swojego ludu. Tak! Oto kobieta wybrana do zadania idealnego dla silnego wojownika, stratega, negocjatora, w końcu – lidera… Otóż właśnie! Bóg stawia niewiastę na piedestale, chcąc tym samym nauczyć mężczyzn pokory, szanowania żon, które dla Niego są wyjątkowe. Przez Deborę ma się również objawić prawda, że nie liczy się ani siła, ani przewaga liczebna, ale Wszechmocny. Poznajemy więc nasza bohaterkę słowami Księgi Sędziów: „W tym czasie sprawowała sąd nad Izraelem Debora, prorokini, żona Lappidota. Zasiadała ona pod Palmą Debory, między Rama i Batel w górach Efraima, dokąd przybywali Izraelici, aby rozsądzać swoje sprawy” (Sdz 4,4-5).

reklama

Ówczesna pozycja sędziego oznaczała rządzenie i nie była to uzurpacja ambitnej i niezależnej matrony! Sędzią nad narodem należącym do Pana nie zostawało się tak po prostu, ale wtedy, kiedy Najwyższy tego zechciał. Lud wychowany w patriarchalnym systemie bieżył do niej, rozpoznając namaszczenie, mądrość, zdolność do podejmowania decyzji, opanowanie, umiejętność doradzania. A ona? Czy zdaje sobie sprawę ze swej roli? Ależ tak! Pismo Święte nazywa ją prorokinią (por. Sdz 4,4), nie znaczy to jednak, że widzi przyszłość, ale że na teraźniejszość patrzy oczyma Boga… Wsłuchując się więc w Stwórcę, wzywa Baraka, którego Pan wybiera na prowadzenie wojsk przeciw wrogom Izraela dowodzonym przez Siserę. Ale sprzymierzeniec Debory nie rwie się do przedsięwzięcia i odpowiada kobiecie: „Jeśli ty pójdziesz ze mną, pójdę, lecz jeśli ty nie pójdziesz ze mną, nie pójdę” (Sdz 4,8). Nie ufa jej, czy przeciwnie, chce, by była gwarantem zwycięstwa? A może traktuje ją jak magiczny amulet – ma mu przynieść szczęście? Tego nie wiemy, w każdym razie jest sceptyczny i potrzebuje kogoś stabilniejszego, odważniejszego od siebie… Tym kimś staje się niewiasta! Ta zresztą ochoczo przystaje na jego propozycję, idzie na wojnę w szeregach z żołnierzami.

Barak dowiaduje się, że zwycięstwo nie będzie dziełem mężczyzny. Wtedy jeszcze nie przypuszcza, że jest jakaś inna kobieta poza prorokinią, która odegra znaczącą rolę w zwycięstwie… Bóg obiecał wprawdzie wygraną, ale nie bez walki – tak myśli wódz. Tymczasem żołnierze wroga zostają wydani Żydom, dotknięci mieczem Pana (por. Sdz 4,15). Nie ma starcia, za to pogoń za uciekającymi. Zgodnie z zapowiedzią przywódca nie zostaje schwytany i zabity, lecz szuka schronienia u Chebera Kenity, z którym łączy go pokój. W namiocie przyjaciół znajduje przystań. Są jak on poganami, nie należą do Izraela, nie czczą Boga Hebrajczyków. Właśnie w takich okolicznościach następuje zwrot akcji…

JAEL
Żona Chebera, serdecznie wita Siserę, usypiając w ten sposób jego czujność (por. Sdz 4,17-19). Poi go mlekiem, wykazuje troskę. Przybysz wyczerpany ucieczką i przekonany o swym bezpieczeństwie, zasypia. Serce poganki poczuło, że należy się opowiedzieć po stronie izraelskiego Boga, który przywiódł swój naród z daleka czyniąc dla niego wielkie cuda, postanawia zamanifestować rozgorzałą w sobie miłość do Stwórcy. Nie szuka nawet miecza, noża, czy jakiejś innej broni. Sięga po kołek od namiotu i młotek. Te narzędzia wystarczają, by zabić wielkiego wodza. Wbija ów prymitywny palik w skroń Sisery, ten ginie we śnie, bez honorów pola walki, upokorzony. Cała historia wydaje się przerażająca, okrutna, a nawet niesmaczna, ale należy pamiętać, że w tamtych czasach zabijanie stanowiło element walki o przetrwanie, nie dziwiło i nie szokowało nikogo. Poganka Jael staje się w ten sposób zasadniczą częścią Bożego planu! Wódz umiera, wojsko zostaje pokonane, a wojna wygrana.

CHWAŁA
Kiedy Debora śpiewa pieśń na cześć Pana po wygranej walce, wspomina też imię Jael – kobiety, która zabiła Siserę. Wielka prorokini oczywiście może wychwalać zasługi Pana, a nawet swoje – jest przecież roztropną i odważną wybranką, córką przymierza. Jej rodacy z Bogiem są ściśle zjednoczeni, ale Jael nie jest dzieckiem ludu wybranego, to poganka! Debora jednak śpiewa natchniona o tym, o czym On chciałby usłyszeć. A Pan mówi o nadchodzących dniach, w których prócz Izraela trwać będą przy Nim i ci, wywodzący się z niewiernych. Oto dalekosiężne plany, których Hebrajczycy nie rozumieli.
Gdy więc Bóg patrzy na Jael, widzi w niej tych, którzy do jej chwały dołączą: Żydów i nie – Żydów, wszystkich włączonych w przymierze. Teraz już wszystko wydaje się proste… O właśnie – wydaje się, często bowiem pokój po zwycięstwie jest trudniejszy niż droga do niego. Prorokini znów usiądzie pod palmą między Rama i Batel, udzielając porad zbierającym się wokół. Wiemy jednak jak skończyła się opowieść o narodzie wybranym. To też nasza historia… trwanie w wierze nie jest łatwe.

NAUKA
Prócz cudownej wierności, Debora i Jael uczą nas pokory. Oba kobiece życiorysy mówią o mocy, która nie jest wypracowana i utwierdzona przez pozycję społeczną, wkład własny, umiejętności, ale przez Boże działanie. Doskonale zdają sobie sprawę komu zawdzięczają zwycięstwo. Nie uznają siły, którą powalone zostało wojsko Sisery za własną. Pokładają ufność w Stwórcy, nie kierując się swoimi kryteriami, ale mając głęboką świadomość, że On sięga znacznie dalej niż ludzki wzrok, wyprzedzając naszą wiedzę i oczekiwania. Kiedy zamierza nas obdarować, po prostu robi to – hojnie i rozrzutnie. Debora wie zatem komu śpiewać pieśń pochwalną. Wdzięczność, oto klucz! Dziękować nam trzeba i być przygotowanymi na zwycięstwo, które wcale nie musi być spektakularne. Może to po prostu mozolna, codzienna praca?

Magda Kuczma

reklama