Rebud KPR Ostrovia pokonała Górnik Zabrze w trzecim meczu o brązowy medal Orlen Superligi i została trzecią najlepszą drużyną w kraju. Radości i wzruszenia po sukcesie zespołu nie kryje jego zawodnik Mateusz Wojciechowski.
-To uczucie jest nie do opisania. Nawet nie wiem, co mam powiedzieć. Może jedynie to, że jestem bardzo szczęśliwy. Czuję, że dokonaliśmy dla tego klubu i miasta rzeczy naprawdę wielkiej. Wszyscy podkreślają zresztą, że zapisaliśmy się w historii. Przed sezonem chyba żaden z ekspertów nie zakładał, że zajdziemy tak daleko. Być może to pozwoliło nam pracować w ciszy i robić swoje. Teraz możemy się cieszyć – mówi zawodnik Rebud KPR Ostrovii.
Wojciechowski zauważył, że spotkanie z Górnikiem było kolejnym meczem sezonu 2024 / 2025, w którym drużyna pokazała wielki charakter. Pojedynek długo nie układał się przecież po myśli biało – czerwonych. Pierwszą połowę różnicą dwóch goli wygrali zabrzanie. Później goście mieli nawet cztery bramki zaliczki.
-W naszym zespole gołym okiem widać, że jest wiara w to, co robimy i co mówi nam trener. Na parkiecie nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak zakłada się przed meczem, ale zawsze trzeba mozolnie realizować plan. Ta konsekwencja często znajduje przełożenie na wynik. Pierwszą połowę przegraliśmy, ale w drugiej byliśmy zdecydowanie lepsi. Mam wrażenie, że z minuty na minutę nasza defensywa była coraz skuteczniejsza i to okazało się kluczem do końcowego sukcesu – podkreśla.
Wojciechowski zwraca również uwagę, że niezwykle istotną rolę w sukcesie drużyny odegrał trener. W jego ocenie pod wodzą Kima Rasmussena zespół zrobił olbrzymi progres. Wielu zawodników wskoczyło na poziom, którego nigdy wcześniej nie prezentowało.
-W tym zespole było widać ikrę od momentu, kiedy w Ostrowie pojawił się Kim Rasmussen. Z jego przyjściem zmienił się warsztat pracy. To miało przełożenie na grę całego zespołu. Cieszy mnie też, że osiągnęliśmy ten sukces w takim gronie, bo większość z nas zna się ze sobą od dawna. Spora część to wychowankowie tego klubu, a niektórzy grali ze sobą w innych zespołach. Wszyscy powtarzają, że jest świetna atmosfera. Kiedy się wygrywa i odnosi sukcesy, to jest o nią łatwiej, ale my byliśmy też prawdziwą drużyną, kiedy nie było aż tak świetnie – podsumowuje Wojciechowski.






