Ulica Jana Kasprowicza znajduje się na Osiedlu Wenecja – to ładna willowa ulica. Prowadzi od Parku Północnego do cmentarza przy ulicy Limanowskiego. Sporo domów przy tej ulicy pamięta jeszcze czasy sprzed II wojny.

Jan Kasprowicz (1860-1926) – ten wybitny młodopolski poeta, tłumacz, literaturoznawca, na ogół utożsamiany z górami i ukochaną Harendą, nie pochodził z gór. Jego małą ojczyzną były równiny i piaski Kujaw, o których pisał:

reklama

Pamiętam te piaski nad wodą,
Gromniczne pamiętam dziewanny
I poszept tych fal nieustanny,
Co pieśni tajemnicą bezsłownych więziły
Moją duszę młodą…

Pamiętam, jak trzcina się kładła
Pod wiatru przyjaznym podmuchem;
Te jaskry pamiętam i w głuchem
Uśpieniu pogrążone, w białe noce letnie
Białych chat widziadła.
(…)

Urodził się we wsi Szymborze (dziś dzielnica Inowrocławia), w ubogiej, wielodzietnej chłopskiej rodzinie. Jego matka, Józefa z Kloftów Kasprowiczowa, mimo niedostatku dbała o wykształcenie syna. Jan rozpoczął naukę od szkoły powszechnej w Szymborzu. Przypomnijmy, że jest to czas zaborów, germanizacji i prześladowania nawet dzieci za każdy przejaw patriotyzmu. W tych warunkach Janek Kasprowicz daje dowód polskości pisząc wiersz Bądź Polką. Kolejne miejsca jego edukacji to gimnazja w Inowrocławiu, Poznaniu, Opolu, Raciborzu. Dlaczego tak zmieniał szkoły? Z każdej był wyrzucany za przynależność do patriotycznych stowarzyszeń i hardą postawę wobec niemieckich nauczycieli. Wbrew ich szykanom, wprawdzie z opóźnieniem, ale jednak zdał maturę w 1884 roku w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Miał wówczas 24 lata. Studia filozoficzno-literackie odbywał na Uniwersytetach w Lipsku i Wrocławiu. Wiedzę zdobywał z trudem nie dlatego, żeby nie był zdolny, ale przeszkodą były problemy materialne.
Rodziców nie było stać na opłacenie stancji, do Gimnazjum w Inowrocławiu chodził pieszo, musiał znosić drwiny kolegów z powodu zniszczonego ubrania i chłopskiego pochodzenia. Gdy uczył się z dala od domu, mieszkał na ubogich stancjach i musiał zarabiać korepetycjami, żeby mógł je opłacić. Echa tych przeżyć powrócą w cyklu sonetów Z chałupy, które stanowią miniaturowe obrazki z życia ubogiej, kujawskiej wsi:

Rano, zimą, mróz czy zawierucha,
W surduciku do szkoły o milę,
A wieczorem w chacie późne chwile
Z książką, z piórem, chociaż w ręce chucha.
(Sonet XXXIX)

Po maturze Kasprowicz na długie lata związał swoje życie ze Lwowem, gdzie wychodziła polska prasa, działały teatry, mogły swobodniej niż w pod zaborem pruskim czy rosyjskim ukazywać się polskie książki. Wrósł wtedy w świat lwowskiej cyganerii, artystycznej bohemy, a ubogi chłopiec przeobraził się w nim w artystę-dandysa. Kasprowicz zmienił też styl pisania – naturalizm i realizm zastąpiły symbolizm, panteizm, impresjonizm. Wydawał kolejne tomiki i stał się uznanym i sławnym poetą. Wcześniej, w 1893 roku, zawarł drugie małżeństwo (pierwsze okazało się pomyłką i szybko zostało rozwiązane) z Jadwigą Gąsowską; z tego związku urodziły się dwie córeczki – Anna i Janina. Rodzinne szczęście nie trwało długo, kilka lat później – w 1899 roku gościem Kasprowiczów był Stanisław Przybyszewski. Diaboliczny Stach, nie zważając na przyjaźń z Janem i to, że był gościem w jego domu, że sam był wówczas mężem Dagny, nawiązał romans z Jadwigą, która porzuciła dla niego męża i dzieci. Powstały wtedy katastroficzne utwory Kasprowicza: cykle Ginącemu światu i Salve Regina. Po utracie rodziny skupił się na pracy naukowej, obronił doktorat, wykładał literaturę porównawczą. Na zajęciach wykorzystywał własne przekłady z literatury obcej od dzieł starożytnych po najnowsze; tłumaczył przecież tragedie Ajschylosa, Eurypidesa, dramaty Marlowe’a, Szekspira, poezje Goethego, Shelley’a, Ibsena oraz współczesnych symbolistów – Maeterlincka i Rimbauda. Córki dorastały, a Jan czuł się samotny. Podczas podróży do Włoch w 1907 roku, w pociągu poznał Marusię Bunin, córkę carskiego generała. Wszystko ich dzieliło: wiek (Marusia miała lat 20, Jan 47), narodowość (on Polak patriota, ona Rosjanka), język (Marusia nie znała polskiego, a Jan rosyjskiego, rozmawiali po niemiecku) oraz środowisko. A jednak połączyła ich miłość i w 1911 roku pobrali się. Dla rodziców Marusi, obracających się w sferach wojskowych i arystokratycznych, takie małżeństwo z Polakiem, z pochodzenia chłopem, było mezaliansem! Kasprowicz nie zgodził się przejść na prawosławie, a ślub w Kościele Katolickim był niemożliwy, gdyż poeta był rozwodnikiem. Wzięli więc dwa śluby – cywilny i protestancki. Kariera naukowa i artystyczna poety rozwijała się, Marusi odpowiadała rola ukochanej i muzy artysty. Małżeństwo, mimo tylu przeciwieństw i wybuchów zazdrości poety o młodą i piękną żonę, było udane i szczęśliwe. Poeta pisał:

Umiłowanie ty moje!
Kształty nieomal dziecięce!
Skroń dotąd nie pomarszczona,
Białe, wąziutkie ręce! (…)

Nadchodziła wojna, z której, jak wróżono, miała powstać Polska. Kasprowicz był członkiem Ligi Narodowej, przyjaźnił się z Romanem Dmowskim, związał się ze Stronnictwem Demokratyczno–Narodowym. Żył sprawami Polski, chociaż w utworach rzadko sięgał po patriotyczne tematy:

Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

W wolnej Polsce był przez rok rektorem Lwowskiego Uniwersytetu. Pogarszające się zdrowie sprawiło, że zapadła decyzja o zamieszkaniu w ukochanych Tatrach. W 1923 roku zamieszkał z Marusią w wymarzonej Harendzie, wilii na zboczu Gubałówki. Na zakup przeznaczył honorarium za przekłady dramatów Szekspira. Spędził tam tylko trzy lata – do śmierci. Kasprowicz nie zapomniał Kujaw, ale jego ukochanym miejscem na ziemi były Tatry. To im poświęcił tomiki Księga ubogich (1916) i Mój świat (1926). Poeta z nizin nade wszystko ukochał góry i ludzi z gór:

Witajcie, kochane góry,
O, witaj, droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!

Dzielili mnie od was ludzie,
Wrzaskliwy rozgwar miasta,
I owa śmieszna cierpliwość,
Co z wyrzeczenia wyrasta.

Donata Dominik-Stawicka

reklama