– Jestem z tym klubem na dobre i na złe. Od czasu przeprowadzki do Ostrowa praktycznie cały czas byłem związany z Ostrovią 1909 w różnych rolach: od piłkarza, trenera, aż po koordynatora grup młodzieżowych – mówi Marcin Kałuża, uznany za Człowieka Roku 2018 Ostrovii 1909.

Jak się czuje Człowiek Roku 2018 Ostrovii?

reklama

– To przede wszystkim dla mnie duże zaskoczenie. Nie wiedziałem nawet, że jest przyznawana nagroda w takiej kategorii. To bardzo miłe wyróżnienie, kiedy człowiek przez tyle lat związany jest z klubem. Praktycznie całe moje życie po przeprowadzce z Bytomia związane jest z Ostrovią 1909. Na początku jako zawodnik, później jako trener, a teraz jako trener edukator. Bardzo się cieszę z przyznanego tytułu.

Jesteś człowiekiem instytucją w tym klubie. Żeby tak się zaangażować, trzeba mieć chyba Ostrovię 1909 w sercu?

– Zgadza się. Jestem z tym klubem związany na dobre i na złe. Przeżywałem z Ostrovią zarówno porażki, rozczarowania, jak i sukcesy. Były spadki, ale i awanse. Kiedy klub awansował z IV do III ligi, a później do II ligi, nie byłem co prawda głównodowodzącym, ale byłem cały czas blisko Ostrovii. Pracowałem z boku i cieszyłem się, że Andrzejowi Dziubie czy Markowi Nowickiemu udawało się piąć w górę.

Jesteś trenerem seniorów, ale koordynujesz również pracę z młodzieżą. Co daje większą satysfakcję?

– Jedno i drugie. Praca z młodzieżą na pewno jest ważna, aczkolwiek nie przeceniałbym tutaj swojej roli. Pracę z młodzieżą wykonują głównie moi trenerzy, którzy też mają tę biało-czerwoną Ostrovię w sercu. Dużo czasu i swojego życia poświęcają dla tego klubu i pracy z najmłodszymi chłopakami.

Jesteś koordynatorem tej pracy z młodzieżą, ale jednocześnie trenerem edukatorem. Czujesz, że jesteś autorytetem dla młodszych kolegów po fachu?

– Cieszę się, że mogę im pomóc. Jeśli się do mnie zwracają z jakimikolwiek problemami, staram się być pomocny. Nie tylko w sprawach szkoleniowych, ale również organizacyjnych, typu załatwienie hali, boiska, sprzętu, piłek itp. Zawsze razem próbujemy rozwiązywać to wszystko. Lubię to robić i cieszę się, że jestem przydatny w klubie.

Można powiedzieć, że powoli Ostrovia 1909 zaczyna „spijać śmietankę” z tej decyzji podjętej przed dekadą i postawieniu na szkolenie dzieci i młodzieży?

– Rocznik 2000, od którego w zasadzie wszystko się zaczęło, to jest pierwszy rocznik prowadzony od podstaw według naszego programu, już od dwóch lat gra na poważnie w lidze. Słychać głosy, że to oni muszą ciągnąć ten przysłowiowy wózek Ostrovii. Oni mają dopiero po 19 lat. Jeszcze nie okrzepli w tej lidze. Zdarzają się im proste błędy, ale mimo wszystko jesteśmy bardzo zadowoleni, że w tym jednym roczniku 2000 jest tylu piłkarzy, którzy wchodzą do pierwszego zespołu, wkładając swoje serce i ambicję w Ostrovię 1909.

Oprócz tego, że powoli zaczynają tworzyć trzon drużyny Ostrovii 1909, wyjeżdżają też na testy do innych klubów. Mają szansę przebicia się do wyższych lig?

– Najbliższej Elany Toruń jest Mariusz Poślednik. Jego sprawa jeszcze nie jest wyjaśniona. Kacper Dziuba w Miedzi Legnica. To mogą być dwa najpoważniejsze ubytki w naszej drużynie. Myślę, że po tym sezonie, jak uda nam się zdobyć jakiś sukces w IV lidze, wspiąć się wyżej w tabeli, to może ktoś ich zauważy i będą mogli zaistnieć wyżej w piłkarskiej hierarchii.

Doczekamy się wychowanka Ostrovii 1909 na poziomie piłkarskiej ekstraklasy?

– Oj, to marzenie. Myślę, że nam pomoże nowa baza sportowa, która ma powstać w Ostrowie. Wówczas będziemy mogli zaprosić do nas poważne drużyny np. Zagłębie Lubin, Lecha Poznań czy Legię Warszawa w normalnym ośrodku treningowym. Myślę, że wtedy doczekamy się wychowanka w ekstraklasie.(m)

reklama