Przeczytałem ostatnio w MMS-ie trafny tekst, podpisany pseudonimem „Stańczyk”. To moja ulubiona postać historyczna, której imię jest jak najbardziej właściwe do podpisywania uwag krytycznych i prześmiewczych wobec władzy i elit z władzą związanych.
Mam nadzieję, że autor tekstu z zeszłego tygodnia nie weźmie mi za złe, że „przejmę” użyty przez niego pseudonim, pod którym chciałbym od czasu do czasu przesłać do Waszej rubryki krytyczne uwagi, dotyczące dzisiejszych władz, ale podane językiem trochę stylizowanym, żeby przywodzić na myśl prześmiewki autentycznego Stańczyka – nadwornego błazna polskich królów z przełomu XV i XVI wieku.
Wiadomo, że błazen Stańczyk po Rynku krakowskim chadzał i tylko patrzył, gdzie kaduceuszem zamieszać. I teraz zmąciłem ostrowską kadź i wyłowiłem taki oto kąsek: OBLIGACJE!!! Tak! Kwota dalibóg zawrotna niczym wiano królowej Bony: 5 milionów złotych! Takimi słowy miłościwie panująca ową rzecz przed rajcami miasta Ostrowa wyłożyła:
„Emisję obligacji przeznaczamy na dwa podstawowe aspekty – pierwszy to jest finansowanie budowy hali widowiskowo-sportowej dla Ostrowa, i to jest wynik podjętej przez radę miejską uchwały o realizacji tej inwestycji. I to jest jakby główny element wyemitowanych obligacji. Oraz na bieżącą obsługę naszego rachunku”
Zapewnia miłościwa pani, że cała kwota wróci!!! No, tom się uśmiał, jakem Stańczyk!
Sławetni rajcy opozycji po stronie Prawej i Sprawiedliwej stojący, veto owemu projektowi postawili.
Nawiasem rzekłszy, owa hala jest – jako lud prosty mówi – potrzebna ubogiemu grodowi naszemu „jak czterem (za przeproszeniem) literom koszula”! W budżecie naszego grodu wiatr stepowy hula i dług stanowi aż 70 milionów polskich złotych!
Już niejaki Nikodem Dyzma wypuszczał obligacje… ale kto to był ów Nikodem, każdy wie…
Stańczyk



