Moonfin Malesa jechała osłabiona i przegrała derbowe starcie z Fogo Unią Leszno 34:56. Po meczu postawę zespołu skomentował Stanisław Chomski. – Można przegrać, ale ważny jest też styl. Mam wrażenie, że niektórzy zawodnicy są bez życia – przyznał doświadczony szkoleniowiec.

Ostrowianie nie byli faworytem niedzielnego pojedynku na Stadionie Miejskim. Początek rywalizacji był wprawdzie obiecujący, bo po dwóch biegach Moonfin Malesa prowadziła 8:4. Później do głosu doszli jednak goście, którzy szybko odrobili straty, a później zaczęli uciekać gospodarzom.

reklama

Następnie kibice byli świadkami jednostronnego pojedynku, który zakończył się bardzo wysokim zwycięstwem rywali. Teoretycznie na usprawiedliwienie ostrowian działają poważne osłabienia, ale Stanisław Chomski uważa, że problem leży też w postawie zawodników.

-Rozumiem, że przyjechał faworyt, a my jesteśmy mocno rozbici, bo nie mamy naszych liderów, a problem z barkiem ma też Norbert Krakowiak. Jeśli siada się już jednak na motocykl, to bierze się też odpowiedzialność. Nie można opowiadać, że wszystko jest be. Trzeba dać też coś od siebie. Tłumaczenia, które padają czasami w parkingu, nie za bardzo mnie docierają. Mam wrażenie, że niektórzy zawodnicy są bez życia, brakuje im werwy – zauważył po spotkaniu trener Stanisław Chomski.

W jego ocenie zawodnicy ostrowskiego klubu nie powinni tłumaczyć się tylko kwestiami sprzętowymi. – Zgadzam się, że to sport techniczny. Sprzęt decyduje w nim o poziomie na torze, ale czasami trzeba się też uderzyć w pierś. Można przegrywać, ale styl też jest ważny. Każdy powinien spuścić teraz kurtynę milczenia i wszystko przemyśleć – stwierdził.

W końcowej fazie sezonu celem ostrowian będzie utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. O wszystkim zdecyduje faza play-down. Jest nadzieja, że do tego czasu na motocykl wsiądzie Luke Becker. Amerykanin był obecny w parku maszyn podczas spotkania z Fogo Unią. Stanisław Chomski do kwestii jego powrotu podchodzi jednak z umiarkowanym optymizmem.

-Moim zdaniem to jest na razie pobożne życzenie. Oby jednak tak się stało. Cieszy mnie natomiast coś innego. Luke mógłby wyjechać sobie na wakacje i odbywać rehabilitację w bardziej komfortowych warunkach. On jednak identyfikuje się z zespołem. Był z drużyną, podpowiadał zawodnikom i wyszedł do kibiców. To jest w mojej ocenie ważne. A jak będzie dalej? Trudno mi wyrokować, choć widzę u niego ogromne chęci. Jest jednak jeszcze daleko do decyzji o powrocie na motocykl – podsumował Chomski.

reklama