Po 52 latach polscy koszykarze znów pojadą na Mistrzostwa Świata. To dopiero drugi raz w historii, gdy biało-czerwoni zagrają na koszykarskim mundialu. Jednym z głównych autorów tego sukcesu był ostrowianin, Mateusz Ponitka, który fantastycznie zagrał w decydującym meczu w Chorwacji. Polska pokonała koszykarską potęgę 77:69 i na przełomie sierpnia i września zagra w Chinach.

Asystentem trenera Mike Taylora jest oczywiście Wojciech Kamiński, szkoleniowiec Arged BM Slam Stali Ostrów, który prosto po zdobyciu ze swoim klubowym zespołem Pucharu Polski udał się na zgrupowanie kadry. – Bez dwóch zdań to był jeden z najpiękniejszych tygodni w mojej karierze trenerskiej. Przed Turniejem Finałowym Pucharu Polski byłem na gorącym krześle w Stali. W ciągu tygodnia osiągnęliśmy historyczny sukces dla ostrowskiego klubu, a także wywalczyliśmy po 52 latach awans z reprezentacją na Mistrzostwa Świata. To niesamowita sprawa. Cieszymy się ogromnie – powiedział tuż po zwycięstwie w Varażdinie Wojciech Kamiński. Polacy mecz z Chorwatami zaczęli jak z najgorszych koszmarów. Przegrywali 0:14 i wydawało się, że historyczną szansę zmarnują w najgorszy ze sposobów. Osłabionych brakiem gwiazd z ligi NBA jednak ograli, dzięki determinacji, charakterowi i świetnej obronie w drugiej części meczu.

reklama

Kapitalne zawody rozegrał wychowany w Ostrowie, a od kilku lat robiący karierę w czołowych europejskich klubach, Mateusz Ponitka. Najsłynniejszy koszykarz pochodzący z Ostrowa nie tylko rewelacyjnie bronił i notował kapitalne bloki, ale przede wszystkim rzucił 20 punktów i zebrał 8 piłek. – Mateusz to jest taki koszykarz, który jest wszędzie. Gra niekonwencjonalną, ale przemyślaną koszykówkę. Powiedzieć, że jest motorem napędowym naszej kadry, to może złe określenie. Jest bardzo wszechstronnym graczem, bez którego na pewno nie osiągnęlibyśmy takich sukcesów – ocenia Ponitkę Wojciech Kamiński. Przypomnijmy, że dziewięć lat temu Ponitka został wicemistrzem świata do lat 17, kiedy to Polacy w finale przegrali z rówieśnikami ze Stanów Zjednoczonych. Nie minęła dekada, a Ponitka ze swoimi głównie starszymi kolegami poleci do Chin na Mistrzostwa Świata. – To wielka sprawa, bo przecież przed tymi kwalifikacjami niewielu na nas liczyło, a my pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać z koszykarskimi potęgami. Ta drużyna ma naprawdę charakter. Podniosła się ze stanu 0:14 i warto zacytować klasyka, że mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale jak kończą – podkreśla trener Kamiński. – Już zrobiliśmy dużo, ale przed nami nadal wiele pracy po to, by w tej światowej czołówce zagościć na dłużej – zakończył asystent trenera Mike’a Taylora.
(m)

reklama