Tego patrona przedstawiać nie trzeba. Koncerty Chopinowskie tak mocno wrosły w tradycje Ostrowa i Antonina, że każdy tutaj wie, kim był i jakie dzieła stworzył. Wielu ostrowian zna zapewne również książkę Gustawa Bojanowskiego Tydzień w Antoninie.
Ulica Chopina w Ostrowie znajduje w centrum miasta, w jego reprezentacyjnej części. Jest także szkoła jego imienia – IV Liceum Ogólnokształcące. Co roku we wrześniu odbywa się cieszący się ogromnym zainteresowaniem międzynarodowy festiwal Chopin w barwach jesieni, organizowane są też rajdy chopinowskie.
Zamiast tradycyjnej biografii, postaramy się tym razem pokazać Chopina inaczej. Wyjaśnimy kilka zagadek z życia kompozytora, rozmaicie przez badaczy i biografów komentowanych.
Kiedy się urodził?
Mimo wielu dociekań i badań biografowie Fryderyka mają rozbieżne zdania co do daty jego urodzin. Na grobie kompozytora na cmentarzu Père Lachaise w Paryżu podana jest tylko data śmierci i ta nie ulega wątpliwości. Matka Fryderyka podawała dzień 1 marca 1810 roku jako dzień narodzin syna. Na szkatule z sercem Fryderyka również widnieje data 1 marca 1810 i taki dzień podaje w swej korespondencji sam Chopin. Ale badacze jego życia podawali również dzień 22 lutego, powołując się na akt chrztu Fryderyka, który w tłumaczeniu na język polski brzmi:
Ja, jak wyżej (Józef Morawski, wikary brochowski – dop. autora), dopełniłem ceremonii chrztu ochrzczonego z wody dziecka dwojga imion Fryderyka Franciszka, urodzonego 22 lutego, z Wielmożnego Mikołaja Chopina, Francuza, i Justyny z Krzyżanowskich, prawowitych małżonków. Rodzicami chrzestnymi Wielmożny Franciszek Grembecki ze wsi Ci[e]pliny i Wielmożna Anna Skarbkówna, hrabianka z Żelazowej Woli.
Tę samą datę podaje cywilny akt urodzenia. Najnowsze badania dowodzą jednak, że dzień 1 marca był jednak bardziej prawdopodobny jako dzień narodzin Fryderyka.
Genealogia
Fryderyk nigdy nie „naturalizował się na Francuza” – jak wówczas mówiono, nie powoływał się na francuskie pochodzenie ojca. Wręcz przeciwnie – twierdził, że i rodzina ojca ma polskie korzenie, że przodek o nazwisku Szop, dworzanin króla Stanisława Leszczyńskiego, razem z nim przywędrował do Francji i potem osiadł na jego dworze w Lotaryngii. To Francuzi zniekształcili nazwisko Szop i przybrało ono formę Chopin. Taką legendę opowiadał Fryderykowi ojciec Mikołaj.
Ojciec Fryderyka urodził się we Francji, w Marainville-sur-Madon (Lotaryngia!), ale życie już od 16 roku życia związał z Polską, brał nawet udział w insurekcji kościuszkowskiej. Pracował jako urzędnik, buchalter, a potem guwerner w arystokratycznych domach (m. in. w rodzinie Łączyńskich, rodziców Marii z Łączyńskich Walewskiej, kochanki Napoleona), był wreszcie wykładowcą języka francuskiego i literatury francuskiej w warszawskich szkołach. Po przenosinach z Żelazowej Woli do Warszawy, razem z żoną Teklą Justyną z Krzyżanowskich prowadził elitarny internat dla młodzieży z ziemiańskich rodzin. Matka Chopina była spokrewniona z bogatym rodem hrabiów Skarbków i przebywała do zamążpójścia w ich domu. Fryderyk miał rodzeństwo – trzy siostry: Ludwikę, Izabellę i Emilię. Wszyscy – rodzice i dzieci – byli utalentowani muzycznie, a zwłaszcza najmłodsza z sióstr Emilia, która niestety, zmarła w wieku 15 lat prawdopodobnie na gruźlicę.
Największa miłość
Kogo tak prawdziwie kochał Chopin? Henriettę Sontag, Konstancję Gładkowską, Delfinę Potocką, Marię Wodzińską, George Sand czy może jej córkę Solange? A może żadnej z nich nie obdarzył prawdziwym uczuciem? Co wyrażał w muzyce, jedynej chyba prawdziwej „kochance” i fascynacji swego życia? Franciszek Liszt, zaprzyjaźniony z Chopinem pisał, że Fryderyk lubił otaczać się kobietami, był wrażliwy na ich urok. To samo twierdził malarz Delacroix.
Legenda, tworzona wokół osobistego życia Chopina, szczególnie eksponuje postać Konstancji Gładkowskiej, chociaż w istocie było to niewinne, młodzieńcze uczucie, które w wielką miłość nie miało sposobności ani czasu się rozwinąć. Najciekawszą z kobiet, które znał Chopin i z którymi mogło go łączyć uczucie fascynacji, była z pewnością najpiękniejsza zdaniem biografów kobieta epoki – Delfina Potocka, również muza i wieloletnia kochanka poety Zygmunta Krasińskiego. Chopin poznał ją w Dreźnie latem 1830 roku. Był nauczycielem muzyki jej młodszych sióstr, uczył też i tak już doskonale grającą na fortepianie i pięknie śpiewającą Delfinę. Jeżeli w istocie łączył ich romans, to trwał on około czterech lat, a potem zamienił się w czułą przyjaźń, która trwała do końca życia kompozytora. Delfina była obecna przy śmierci Fryderyka i śpiewała umierającemu Hymn do Matki Boskiej Aleksandra Stradelliego i Dignare Domine Händla. Chopin dedykował pięknej hrabinie Potockiej kilka swoich kompozycji, w tym Walca Des-dur op. 64 nr 1, Preludium A-dur i… Melodię do słów Zygmunta Krasińskiego!
Kolejna miłość Fryderyka, to Maria Wodzińska. Młodzi się nawet (wprawdzie nieoficjalnie) zaręczyli, ale do ślubu nie doszło, gdyż Maria pod naciskiem ojca zaręczyny zerwała. Pamiątką tej miłości jest Walc f-moll. Maria Wodzińska była córką majętnych ziemian z ziemi kujawskiej, utalentowaną i inteligentną dziewczyną, choć niezbyt ładną, a inny jej konkurent – Juliusz Słowacki w listach do matki określił ją nawet jako brzydką. Mimo zerwania zaręczyn Chopin utrzymywał kontakt z rodziną Wodzińskich, a Maria wyszła za mąż za spokrewnionego z Fryderykiem hrabiego Skarbka.
Kolejny obiekt uczuć kompozytora, to francuska pisarka George Sand, czyli Aurora Dudevant, chyba jedyna prawdziwa kochanka, a jednocześnie czuła opiekunka. Związani ze sobą byli prawie dziesięć burzliwych lat. Maurois pisał: Kto wie, czy bez jej ręki na ramieniu i bez magicznego wpływu Nohant, Chopin skomponowałby w czasie swego krótkiego życia tyle arcydzieł. Matka Fryderyka zaakceptowała ten nieformalny związek syna, o czym świadczą pisane do Aurory listy:
Niech pani będzie jego aniołem opiekuńczym, tak jak Pani była moim aniołem pocieszycielem i proszę wierzyć, że żywimy dla niej szacunek i wdzięczność równe jej nieocenionemu oddaniu.
Jednak i ten związek zakończył się rozstaniem – bardzo burzliwym i dramatycznym. Przyczyniły się do tego narastające, drobne z pozoru konflikty i nieporozumienia, sceny zazdrości i podejrzenia Aurory, że Chopin zakochał się w jej córce Solange. Chory i samotny Fryderyk odczuwał po zerwaniu z Aurorą bolesną pustkę, której nie wypełniły inne kobiety – raczej bliskie przyjaciółki niż ukochane: piękna i utalentowana pianistka Marcelina Czartoryska oraz zakochana w nim beznadziejną miłością, dobra i łagodna Szkotka Jane Stirling.
Niezmienną, stałą miłością i sensem życia była dla Chopina muzyka. To w niej wypowiadał swoje uczucia, których tak nie lubił przelewać na papier. Zawładnęła nim od dziecka, od chwili, gdy po raz pierwszy dotknął klawiatury fortepianu i towarzyszyła mu do końca.
A w tym, coś grał: taka była prostota
Doskonałości Peryklejskiej (…)
(C.K. Norwid)
Donata Dominik-Stawicka



