Rośnie zadłużenie Ostrowa Wielkopolskiego. Wkrótce prawdopodobnie przekroczy poziom 1000 złotych na osobę.
Temat długów miejskich powrócił wraz z niedawną uchwałą rajców o kolejnej emisji obligacji na kwotę 5 milionów złotych. Prezydent Beata Klimek argumentowała, że pieniądze potrzebne są na finansowanie budowy hali widowiskowo-sportowej oraz na „bieżącą obsługę naszego rachunku”. Wskazała jednocześnie, że pieniądze na bieżące wydatki „wrócą” do budżetu, gdy rozliczone zostaną unijne inwestycje. Radni opozycji nie poparli projektu uchwały. Zwrócili uwagę na pogłębiające się zadłużanie miasta w celu forsowania inwestycji przy ulicy Wojska Polskiego. Podczas głosowania na sesji wstrzymali się od głosu. Jednak arytmetyka nie pozostawia złudzeń. Nawet gdyby cała opozycja zagłosowała przeciwko, pomysł i tak przeszedłby.
Z danych finansowych wynika, że budżet miasta Ostrowa Wielkopolskiego jest zadłużony na 70.135.205 złotych, plasując się powyżej średniej krajowej. Daje to 967 złotych na jednego mieszkańca, licząc od noworodków do staruszków. Nie uwzględnia to zadłużenia spółek komunlanych, które w praktyce również obciąża finanse miasta. Należy się spodziewać, że w najbliższym rankingu Ostrów przesunie się w górę. Jeśli wspomnianą kwotę obligacji podzielimy przez liczbę mieszkańców (według oficjalnych danych na początku 2018 roku było nas 72.526), daje to już kolejne 70 złotych na głowę.
Warto dodać, że 1 stycznia 2019 roku doszło do pierwszej w Polsce likwidacji gminy z powodu jej bankructwa. Chodzi o Ostrowice w województwie zachodniopomorskim. Zaciągano tam długi w parabankach w takiej formie, że nie występowały w oficjalnych sprawozdaniach. Dopiero po kilku latach kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej wykryła nieprawidłowości. Wprowadzono zarząd komisaryczny, ale zadłużenie było już tak duże, że nie sposób było uratować gminy, która została rozdzielona między swoich sąsiadów. (maw)


