Rebud KPR Ostrovia w odstępie kilku dni zmierzyła się z dwiema potęgami piłki ręcznej. We wtorek w ramach Ligi Europejskiej EHF podopieczni Kima Rasmussena rywalizowali na wyjeździe z THW Kiel, przegrywając 21:34. Z kolei w sobotę biało – czerwoni w 3mk Arenie musieli uznać wyższość Industrii Kielce. Goście bez większych problemów wygrali w Ostrowie Wielkopolskim 38:24.
Kielczanie przystąpili do rywalizacji z Rebud KPR Ostrovią z trzeciego miejsca w tabeli, bo w poprzedniej kolejce ulegli na własnym parkiecie Orlen Wiśle Płock. Przyjezdni, którzy mają w składzie wiele gwiazd, byli zdecydowanym faworytem sobotniego starcia, choć warto zaznaczyć, że do Ostrowa przyjechali osłabieni. Od początku udowodniali jednak, że są drużyną zdecydowanie lepszą od ekipy trenera Kima Rasmussena.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 19:12 dla Industrii, ale gospodarze mieli w niej dobre momenty. Po dziewięciu minutach było jeszcze 5:5, ale wtedy rywale złapali wiatr w żagle i rzucili pięć goli z rzędu. Dzięki temu goście złapali kontrolę nad spotkaniem i tak było już do końca rywalizacji.
Druga połowa to kontynuacja bardzo dobrej postawy Industrii. Przewagi gości szybko urosła do dziesięciu bramek. Rebud KPR Ostrovia robiła, co mogła, ale na parkiecie była widoczna różnica klas. Ostatecznie kielczanie w pełni zasłużenie zwyciężyli różnicą 14 goli. Wydaje się, że był to i tak najniższy wymiar kary.
Po wygranej w Ostrowie Wielkopolskim Industria ma 21 punktów i na chwilę przesunęła się na pozycję lidera. Biało – czerwoni nie powiększyli swojego dorobku. Nadal mają 10 “oczek” i spadli na dziewiątą lokatę w tabeli Orlen Superligi.
Rebud KPR Ostrovia bez wątpienia potrzebuje teraz zwycięstw, by powrócić do ligowej czołówki. Pierwsza okazja już 8 listopada. Wtedy zawodnicy trenera Kima Rasmussena zmierzą się na wyjeździe z Azotami Puławy. Wygrana w tym meczu będzie niezwykle ważna.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów – Industria Kielce 24:38 (12:19)



