Ruszyły przygotowania do drugiej części sezonu w Orlen Superlidze. W poniedziałek 12 stycznia piłkarze ręczni Rebud KPR Ostrovii spotkali się na wspólnym treningu. Trener Kim Rasmussen ma powody do zadowolenia, bo lada chwila będzie mieć do dyspozycji wszystkich swoich graczy, także tych, którzy w ostatnich tygodniach leczyli kontuzje.
– W styczniu wrócą do nas Mateusz Wojciechowski i Krzysztof Misiejuk. Będziemy zatem dysponować pełnym potencjałem kadrowym. Do tego dojdzie czas na przygotowanie. To powinno zadziałać na plus – mówił jeszcze pod koniec ubiegłego roku dyrektor sportowy Rebud KPR Ostrovii Bartłomiej Tomczak.
Jego słowa potwierdziły się właśnie podczas pierwszego, styczniowego treningu zespołu. W zajęciach z kolegami uczestniczył już Krzysztof Misiejuk, którego powrót do gry powinien być ogromnym wzmocnieniem dla drużyny. Przypomnijmy, że jeden z kluczowych graczy złamał rękę podczas drugiego spotkania o brązowy medal. Od tego czasu nie mógł pomóc swojej ekipie. Nieobecny ostatnio był także Mateusz Wojciechowski, ale i on jest już gotowy do pracy na pełnych obrotach.
Zajęcia odbywały się bez udziału Ivana Burzaka i Miriani Gavashelishvilego, ale należy od razu uspokoić kibiców. Ich absencja nie jest spowodowana żadnymi urazami, lecz wynika z występów w Mistrzostwach Europy. Obaj z czasem dołączą do zespołu.
Przypomnijmy, że ostatni mecz Rebud KPR Ostrovia rozegrała w Piotrkowie Trybunalskim. Ten pojedynek odbył się 20 grudnia. Później ostrowianie dostali nieco wolnego od sztabu szkoleniowego. Czas na regenerację był potrzebny, bo drużyna miała za sobą intensywny okres. Warto pamiętać, że biało – czerwoni łączyli występy w Orlen Superlidze z grą w Lidze Europejskiej EHF.
– Święta były dla nas wszystkich okazją do złapania oddechu. Karp został zjedzony, barszczyk wypity, ale później była już praca. Nie trenowaliśmy wprawdzie od razu w klubie, ale każdy miał indywidualną rozpiskę, żeby był gotowy na dalszą część sezonu – przyznał jeden z liderów Rebud KPR Ostrovii Kamil Adamski.
Drużyna z Ostrowa Wielkopolskiego z dorobkiem 31 punktów. zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli. Zawodnicy i trener mają jasny cel na drugą część rozgrywek. – Cel się nie zmienia. Mierzymy w miejsca od trzeciego do szóstego. Najlepiej byłoby zająć pozycję trzecią lub czwartą. Na razie można powiedzieć, że nieco ustawiliśmy sobie sytuację w tabeli, bo sporo punktów pogubiła między innymi ekipa z Kalisza. Dzięki temu mamy przewagę, ale musimy zachować koncentrację, bo liga jest nieobliczalna. Potknąć można się tak naprawdę wszędzie – podkreślił Bartłomiej Tomczak, dyrektor sportowy ostrowskiego klubu.
Druga część rozgrywek zapowiada się pasjonująco. Wydaje się, że w przypadku ostrowian realne jest zajęcie trzeciej pozycji, na której znajduje się obecnie PGE Wybrzeże Gdańsk. – Gdańszczanie to jeden z wyróżniających się zespołów w Orlen Superlidze. Gdybym jednak nie uważał, że jesteśmy od nich lepsi, to w ogóle nie wychodziłbym na boisko. Nasze mecze z tym zespołem dostarczają wielkich emocji. Niektórzy nazywają je już małymi derbami czy małą święta wojną Orlen Superligi. Jest w tym sporo prawdy – podsumował zawodnik Ostrovii Kamil Adamski.
Pierwszy po przerwie mecz w Orlen Superlidze biało – czerwoni rozegrają na początku lutego, ale wcześniej czeka ich rywalizacja w Orlen Pucharze Polski. Dojdzie do niej już 30 stycznia na własnym parkiecie. Rywalem w ramach 1/8 tych rozgrywek będzie… PGE Wybrzeże Gdańsk.

