Rebud KPR Ostrovia bezradna w starciu 1/8 finału Pucharu Polski. Podopieczni Kima Rasmussena okazali się zdecydowanie gorsi od PGE Wybrzeża, przegrywając we własnej hali 29:39. W szeregach biało – czerwonych swoje zrobiły kontuzje, a rywal, który dokonał niedawno spektakularnego transferu, rozegrał naprawdę świetne zawody.

Gospodarze przystąpili do piątkowego pojedynku bez kontuzjowanego Ivana Burzaka, którego czeka bardzo długa przerwa od gry. Zabrakło także lidera ofensywy Kamila Adamskiego. To wszystko zwiastowało trudną przeprawę.

Początek był dość zacięty, ale im dłużej trwał mecz, tym coraz wyraźniejsza stawała się przewaga PGE Wybrzeża. Pierwsze w skrzypce u rywali grał niedawno pozyskany Tomasz Gębala. Dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi gracz był trudny do zatrzymania dla ostrowskiej defensywy. Poza nim świetnie prezentował się Ionut Stanescu. Z kolei ostrowianie bili głową w mur i po 30 minutach przegrywali 15:23

Później obraz meczu nie uległ większej zmianie. Rebud KPR Ostrovia wprawdzie zaczęła grać lepiej, odrobiła część strat, ale gdańszczanie szybko opanowali sytuację i nie dopuścili do zwrotu akcji. W efekcie marzenia o awansie do dalszej fazy rozgrywek szybko prysły.

Rebud KPR Ostrovia Ostrów – PGE Wybrzeże Gdańsk 29:39 (15:23)


reklama