Miała być w Ostrowie, po wielu latach starań czekania, składania podań do Rady Miasta – ulica OSTROWSKICH HALLERCZYKÓW. Już się zdawało, że tym razem nareszcie będzie, i to blisko kolejowego dworca, na który 100 lat temu, w kwietniu wjechał pociąg z Błękitną Armią i jej wodzem. Kolejny raz jednak, nawet w roku setnej rocznicy, hallerczykom odmówiono przywileju patronowania jednej z ostrowskich ulic. Oto cała historia tej batalii.
Komisja do spraw nazewnictwa ulic Rady Miejskiej obecnej kadencji, nadanie jednej z ulic imienia Ostrowskich Hallerczyków wstępnie zaakceptowała i przekazała do akceptacji Radzie Osiedla Śródmieście. I cóż się okazuje? Otóż Radni Osiedla, pod wodzą pani Jarosik, stanowczo nie akceptują tej nazwy! Wolą, aby ulicy patronował niedawno zmarły, zasłużony dla sportu, pan……. Kowalczyk. Nie ujmuję zasług panu Kowalczykowi, ani nie neguję pomysłu oddania Mu szacunku i czci, ale myślę, że można ten akt odłożyć jeszcze na jakiś czas i nazwać Jego imieniem jakiś ważny obiekt sportowy, albo ulicę nowo powstałą w okolicach takiego obiektu…Pan Kowalczyk nie będzie musiał długo na to czekać. Hallerczycy czekali na oddanie im szacunku i czci przez cały czas komunizmu i prawie 30 lat potem.
Swoją drogą, zastanawiające, czy niektórzy decydenci z Rady Miasta i Osiedla rozumują wg starej jak świat, wygodnej i bezpiecznej reguły „bliższa ciału koszula”(wiemy, kim był ten człowiek , znaliśmy Go…); czy ma tu znaczenie po prostu brak wiedzy historycznej, brak szerszych horyzontów intelektualnych, które pozwalają postrzegać dzieje Ostrowa i jego mieszkańców w perspektywie historii całej Polski (A co to w ogóle ta Błękitna Armia? A kto to ten Haller?A co oni zrobili dla Ostrowa? A co ludzie z Ostrowa maja z tą Armią wspólnego?…); a może mamy tu do czynienia ze źle pojętą „poprawnością polityczną”, z uleganiem unijnej narracji, że Polacy u siebie, w Polsce nie powinni czcić polskich bohaterów, nie powinni upamiętniać polskich patriotów, dając kolejnym pokoleniom autorytety do naśladowania (Po co ostrowianom wiedzieć, kto to był Haller i Błękitna Armia? Będzie ulica – będą pytać, dociekać… Po co? – lepiej jak Polaczki, także te z Ostrowa, żyją w błogiej niewiedzy o wielkości swojego narodu.
To bardzo prawdopodobne, że dla niektórych rajców z Rady Osiedla i Miasta polskość staje się nienormalnością, a patriotyzm to zaściankowość i rzecz strasznie nie na czasie! Niszczenie narodowej dumy z bycia Polakiem, z przeszłości, z tradycji i pamięci o bohaterach zdaje się być obecnie zadaniem, bezkrytycznie, wręcz ochoczo wypełnianym przez co niektórych, omamionych brukselskim przekazem, kierowanym głównie do Polaków, że Europejczykami będą mogli się poczuć. tylko przez odcięcie się od narodowych korzeni i pogardę dla własnej historii. Jak widać, i w Ostrowie nie brakuje ludzi, którzy taką postawę przyjęli za słuszna, nowoczesną i obowiązującą.
Negowanie nazwania ulicy zbiorowym imieniem Ostrowskich Hallerczyków – to policzek wymierzony żołnierzom z tej fotografii! Dziesięć lat temu odmówiono, bo, zdaniem radnego Malika, hallerczycy byli „bezzasadni”; dzisiaj – bo nie chce ich Rada Osiedla (celowa układanka?) Hańba, po prostu hańba! ? Ci ludzie walczyli na frontach I wojny, ich droga do wymarzonego polskiego munduru wiodła przez pola bitewne, niewolę lub z emigracji, bo i potomkowie emigrantów ze Stanów, Kanady, Francji, Australii śpieszyli pod polski sztandar ! W Polsce – ledwo powstałej, ale jeszcze walczącej o granice Hallerczycy wywalczyli Pomorze, zaślubili Bałtyk, brali udział w cudzie nad Wisłą, wojnie ukraińskiej i z bolszewikami. Byli w tych bojach i nasi, ostrowscy Hallerczycy, odmawianie im prawa do pozostania w pamięci poprzez patronowanie ulicy jest haniebne i głupie! Śmiem sądzić, że jest wynikiem nie tylko złej woli, ale także zwykłej ignorancji, braku podstawowej wiedzy historycznej!
Panie i Panowie Radni, Miejscy i Osiedlowi, Czy na pewno wiecie kim był generał Józef Haller i czym się zasłużyła dla utrwalenia niepodległości Polski Błękitna Armia? Czy wiecie cokolwiek o ostrowianach , którzy walczyli w szeregach tej armii, o Ostrowskich Hallerczykach? Na podstawie jakiej wiedzy twierdzicie, że nie zasłużyli na pamięć ostrowian?!
Kochani Hallerczycy! Dziadowie nasi! – miasto, które tak ukochaliście, głosami swoich radnych, wypiera się Was, nie chce o Was pamiętać, jesteście „bezzasadni”… Tak, jak na Waszych grobach, w rocznicę 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości, nie pojawił się nikt z władz miasta, tak i teraz chcą zabić pamięć o was. Komuna już raz pozamiatała pod dywan Hallera i jego armię i znów to samo? Kto z miejskich rajców forsuje w imieniu ostrowian taką decyzję? Nazwiska są nam znane; dwa z nich powtarzają się od lat dziesięciu.
Nie, panie M, to nie są ludzie niegodni upamiętnienia w nazwie ulicy ich rodzinnego miasta, to nie są ludzie, o których nic nikomu nie wiadomo! To Panu nie wiadomo! Polecam lekturę Rocznika OTG im poświęconą! Polecam Panu i wszystkim Radnym Miejskim i Osiedlowym, bo ignorancja nie przystoi ludziom na powierzonych Wam stanowiskach, których zadaniem jest podejmować ważne dla nas wszystkich decyzje w oparciu o rzetelną wiedzę(!)
A póki co: krótki kurs z wiedzy historycznej, bez której niemożliwe jest profesjonalne, (a nie oparte na złej woli) podjęcie decyzji o patronacie Ostrowskich Hallerczyków dla jednej z ulic miasta
Ostrowscy Hallerczycy
Oto nazwiska ostrowian – żołnierzy Armii Hallera, którzy zbiorowo mieli patronować ulicy (może, Drodzy Czytelnicy, są wśród nich i wasi krewni)?
Mieczysław Bielecki
Michał Ćwiklak
Jan Dolata
Jan Doliński
Jan Gajda
Walenty Górski
Ignacy Kowalczyk
Leon Lisiak
Franciszek Panowicz
Józef Pawlak
Roman Pilachowski
Jan Polerowicz
Jan Sadowski
Franciszek Stawicki
Józef Woźniak
Nie miejsce tu na ich ciekawe życiorysy, chociaż, mam nadzieję, będzie kiedyś na to -pora. Jest wśród Ostrowskich błękitnych żołnierzy kawaler Virtuti Militari – kapral Jan Gajda, jest czołgista – Józef Woźniak, Jan Sadowski – emigrant ze Stanów, który tak pokochał Wielkopolskę, że już tu pozostał, jest Michał Ćwiklak z 7 Pułku Piechoty – uczestnik Cudu nad Wisłą, Jan Polerowicz z 4 Pułku Piechoty, Józef Pawlak – uczestnik I wojny we Francji, Rosji i wojny z bolszewikami, jest Franciszek Stawicki – członek Sokoła, działacz niepodległościowy na emigracji, kapral Błękitnej Armii, uczestnik I wojny, wojny ukraińskiej i wojny z bolszewikami, odznaczony mieczami hallerowskimi i medalem za wojnę 1919-21. Po I wojnie działali w swoim zawiązku hallerczyków i wiedli godne, uczciwe i pracowite życie, pielęgnowali kult swego wodza i wspomnienia o żołnierskiej służbie, a dziś pokolenie, któremu dali wolność – odmawia im, decyzją Rady Osiedla i Miasta, prawa do patronowania ulicy!
I jeszcze trochę wiedzy o Błękitnym Generale
Józef Władysław Haller de Hallenburg urodził się w sierpniu 1875 roku w Jurczycach, w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych i niepodległościowych – od powstania listopadowego po styczniowe. Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie i wyższej szkoły realnej w Bronicach, wstąpił do armii austro-węgierskiej, aby zdobyć doświadczenie wojskowe. Służbę ukończył w 1911 roku w stopniu kapitana. Równocześnie ukończył studia w Wojskowej Akademii Technicznej w Wiedniu oraz studia ekonomiczne.
Po przejściu w stan spoczynku poświęcił się pracy społecznej, organicznej i działalności patriotycznej. Zakładał słynne Drużyny Sokola – organizacji, która, pod szyldem Towarzystwa Gimnastycznego, prowadziła działalność paramilitarną, pod pozorem sportu szkolącą do walki przyszłych żołnierzy.
Po wybuchu I wojny światowej Józef Haller od razu związał się z Legionami, brał czynny udział w ich walkach i szybko awansował. 26 marca 1916 roku, już w randze generała, dowodził 5 Dywizją Strzelców, a wkrótce II Korpusem Polskim. Po klęsce pod Kaniowem, przez Murmańsk przedostał się do Francji, gdzie objął dowództwo tworzonej tam, w wyniku działań polskiej dyplomacji, Błękitnej Armii, która, dobrze wyszkolona i uzbrojona została przerzucona do Polski. Podczas działań wojennych, generał Haller pełnił kolejno funkcje dowódcy frontów: galicyjskiego, śląskiego i cieszyńskiego. To on wraz z błękitnymi odbierał Niemcom Pomorze, a 10 lutego 1920 w Pucku dokonał ceremonii zaślubin Polski z Bałtykiem. Wielkie zasługi odniósł w czasie bitwy warszawskiej jako dowódca frontu północno-wschodniego. Poza tym był przewodniczącym ZHP, prezesem Czerwonego Krzyża, działaczem patriotycznym, członkiem Rady Wojennej, przewodniczył Związkowi Hallerczyków, który skupiał weteranów Błękitnej Armii. Po 1926 roku przeszedł w stan spoczynku, a z nim wielu jego żołnierzy. Kilka razy błękitny generał odwiedzał Ostrów i swoich ostrowskich weteranów.
W czasie II wojny związany był z rządem polskim na uchodźctwie, po wojnie pozostał w Anglii, gdzie zmarł w 1960 roku. Dzięki staraniom polskich harcerzy prochy generała zostały sprowadzone do Polski i w 1993 roku złożone w kościele garnizonowym pod wezwaniem św. Agnieszki w Krakowie.
Dlaczego generał Haller wydaje się być u władz Ostrowa w wyraźnej niełasce? Za swój patriotyzm, prawicowe poglądy, szczerą wiarę w Boga? Bo hallerczyków radni z Przyjaznego Ostrowa i PO najwyraźniej nie lubią…
Donata Dominik-Stawicka



