Do przerwy Tasomix Rosiek Stal grała koncertowo i prowadziła na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław różnicą 13 punktów. Niestety, w trzeciej kwarcie powtórzył się scenariusz z Włocławka. Ostrowianie stanęli i rywal zaczął odrabiać straty. Później spotkanie się wyrównało, ale w końcówce więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Andrzeja Urbana, którzy zwyciężyli 77:73.

„Stalówka” do Wrocławia pojechała po dwóch porażkach z rzędu, które zanotowała w starciach z Anwilem Włocławek i Orlen Zastalem Zielona Góra. Niepowodzenia w tych pojedynkach mocno skomplikowały sytuację zespołu w kontekście walki o udział w fazie play-off i play-in.

Wydawało się, że w konfrontacji ze Śląskiem ekipę Andrzeja Urbana czeka jeszcze trudniejsze zadanie. Goście z Ostrowa Wielkopolskiego kolejny raz udowodnili jednak, że nigdy nie należy spisywać ich na straty.

Pierwsza kwarta to był koncert Tasomix Rosiek Stali, która w ataku grała jak natchniona i rzuciła aż 33 punkty przy zaledwie 20 gospodarzy. Ostrowianie utrzymali 13-punktową zaliczkę do przerwy. Fantastyczne spotkanie rozgrywał Mareks Mejeris, który zapisał na swoim koncie aż 16 „oczek”. Bardzo dobrze spisywali się również Quan Jackson i Daniel Gołębiowski.

Kibice ostrowskiego zespołu mieli nadzieję, że tym razem ich zawodnicy nie dopuszczą do powtórki z Włocławka. Wtedy Stal po fantastycznej pierwszej połowie stanęła w trzeciej kwarcie. Niestety, drużyna trenera Urbana znowu nie dała rady utrzymać odpowiedniej koncentracji.

Śląsk krok po kroku odrabiał straty i dopadł gości z Ostrowa Wielkopolskiego na około cztery minuty przed końcem meczu. Po trafieniu za trzy Jakuba Nizioła był remis 70:70. Końcówka należała jednak do ekipy Andrzeja Urbana. Kluczowe akcje wykonali Mareks Mejeris i Trenton Gibson. Dzięki temu Ostrowianie wygrali 77:73 i zrobili ważny krok w kierunku fazy play-off.

WKS Śląsk Wrocław – Tasomix Rosiek Stal Ostrów 73:77 (20:33, 18:18, 20:12, 15:14)



reklama