Dla kibiców futbolu piłka nożna to przede wszystkim wielkie sportowe emocje. Te są oczywiście bardzo istotne, bo bez nich ten sport nie odniósłby takiego sukcesu, jaki odniósł, i to na niema całym świecie. Ale jest jeszcze inna perspektywa, nazwijmy ją biznesową, bez której trudno o sukcesy także w piłce.
Klub piłkarski to historia, wielkie nazwiska, wspomnienia przeszłych zwycięstw i nadzieje na kolejne sukcesy. Dla kibica to barwy, to doping swojej drużyny, to niezapomniane chwile kiedy padają najważniejsze gole. Patrząc z pozycji menedżera, kogoś kto zarządza klubem istotne są jednak także dodatkowe elementy tej układanki. Klub to również przedsiębiorstwo, które ma swoich pracowników. Na myśl przychodzą od razu piłkarze, w tym wielkie gwiazdy, które decydują o poziomie na boisku. Pamiętać należy jednak także o trenerach, sztabie medycznym, pracownikach administracyjnych. Wszystkim tym ludziom wypłacić trzeba pensje, na które potrzebne są pieniądze. To może nie najciekawsza strona tematu, niemniej strona bardzo praktyczna. Zespoły niepoukładane finansowo prędzej czy później nie radzą sobie także w wymiarze sportowym. Trudno oczekiwać od zawodników gryzienia trawy kiedy np. klub zalega im z pensjami któryś miesiąc z kolei. Tak niestety w polskiej piłce bywało.
Dlaczego warto o tym pisać? Bo przynajmniej dla kilku ekip z Ekstraklasy otwierają się drzwi do wielkich pieniędzy. Od kilku lat rodzima liga systematycznie awansuje w krajowym rankingu UEFA. To nie tylko prestiż, ale także szansa na łatwiejszą kwalifikację do najbardziej uznanych europejskich rozgrywek. Z kolei to oznacza szansę na gigantyczne wpływy. Sam awans do Ligi Mistrzów to wypłata w wysokości około 100 (słownie: stu) milionów złotych. Dla klubów z naszego podwórka dochód na takim poziomie jest niemal niewyobrażalny. Nie chodzi tu zresztą o ekscytowanie się liczbami. Nie ulega wątpliwości, że mądrze wydane, takie pieniądze mogą po prostu zmienić polski futbol na lata.
Od przyszłego roku w eliminacjach piłkarskiej Ligi Mistrzów Polska będzie mogła wystawić nie jeden, ale dwa zespoły. Jeśli tytuł mistrzowski zdobędzie Lech Poznań, to będzie miał on szansę na rozstawienie do samego końca kwalifikacji. Jak wynika z obliczeń matematyka Piotra Klimka, klub z Wielkopolski jest coraz bliżej tego osiągnięcia. Wszystko zależy od rozstrzygnięć w innych ligach, jeśli jednak okoliczności ułożą się po myśli Kolejorza, ekipa z Poznania będzie miała znacznie łatwiejszą ścieżkę jeśli chodzi o potencjalnych rywali. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, sam Lech jeszcze nie zdobył mistrzostwa, ale sytuacja zaczyna wyglądać coraz bardziej obiecująco.
Od sezonu 2027/2028 tryumfator krajowych rozgrywek zagra w ostatniej rundzie eliminacji do najbardziej prestiżowych rozgrywek na Startym Kontynencie. Dla polskich kibiców to świetna wiadomości, bo emocji i ciekawych meczów nie powinno zabraknąć. Pytanie jak podejdą do tego zarządzający w klubach, czy przygotują do tych kwalifikacji najlepsze składy, czy drużyny będą gotowe do gry o najwyższe cele? Czy może tak wielka szansa przejdzie nam koło nosa. Najbliższe lata mogą być dla polskiej piłki decydujące. Oby udało się odnieść sukces zarówno sportowy jak i finansowy.
Andrzej Kowalik


