Prezydent Karol Nawrocki powołał radę, której celem jest opracowanie projektu nowej Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Czy rzeczywiście taka konstytucja jest potrzebna, i w którą ewentualnie stronę powinny pójść zmiany?
Na pierwsze pytanie można odpowiedzieć twierdząco. Obecna ustawa zasadnicza, co można stwierdzić po ponad ćwierć wieku jej stosowania, zawiera liczne luki, które, biorąc pod uwagę natężenie sporu politycznego w Polsce, są niezwykle trudne do wyeliminowania. Zasadniczy problem nie dotyczy nawet tego, co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym. To oczywiście sprawa poważna, ale nie wynika ona z niejasności samej konstytucji. To problem polityczny, który ma konsekwencje prawne, nie zaś odwrotnie. Główny szkopuł dotyczy tego, kto i jaką władzą w Polsce dysponuje. Jedni twierdzą, że np. w sprawach obronności i polityki zagranicznej więcej do powiedzenia ma głowa państwa, inni wskazują na rząd. Trzecia grupa, całkiem słusznie zresztą, mówi o współpracy i uzgadnianiu stanowisk. Z tym, że brak punktu wyjścia do takich uzgodnień. Trzeba bowiem ustalić, co jeśli nie uda się dogadać? Czyja opcja ma być wówczas realizowana?
Polska kultura prawno – konstytucyjna jest stosunkowo krótka i szarpana. Mamy za sobą krótki okres niepodległości w XX wieku, od jej ponownego odzyskania po upadku komunizmu minęło dopiero niecałe 40 lat. To wciąż mało. Nie jest jednak tak, że nie mamy żadnych utrwalonych doświadczeń. Te są i to ewidentne. Warto tu wspomnieć o tym, że Polacy chętnie głosują na prezydenta. Te wybory niemal zawsze cieszą się największą frekwencją. To pokazuje, że bliski nam jest ustrój z jasno określonym przywództwem, najlepiej wrażanym personalnie. Można to potraktować jako przesłankę do wzmocnienia ustrojowej roli prezydenta. Jak bowiem okrajać kompetencje kogoś, kogo poparło wiele milionów Polaków i kto ma silny mandat społeczny.
W kampanii prezydenckiej kandydaci składają liczne obietnice, ludzie wierzą, że są one do zrealizowania przez głowę państwa. Dotyczą one nieraz zagadnień gospodarczych, pretendenci do urzędu dyskutują o systemie emerytalnym, podatkowym, czy stanie finansów państwa. Być może jest tak dlatego, że ludzie chcą wierzyć i oczekują by u sterów państwa był ktoś, kto ma odpowiednie narzędzia ustrojowe, aby się z tych deklaracji wywiązać, ale też ktoś, kto za swoje obietnice weźmie stuprocentową odpowiedzialność. Pytanie jak dokładnie to zrobić jest otwarte i jednocześnie niełatwe.
Jest na świecie wiele wzorców ustrojowych. Prace nad nową konstytucją powinny uwzględniać zapoznanie się z nimi. Zapoznanie, ale nie kopiowanie. Polska ma swoje unikalne doświadczenia, które wymagają uwzględnienia. Niemniej mamy ciekawe rozwiązania konstytucyjne np. na Litwie, gdzie silna pozycja głowy została wpisana w system, w którem funkcjonują także premier i rząd. Uważam, że to może być bardzo ciekawy punkt wyjścia do dyskusji, zważywszy, że Polskę i Litwę tyle łączy historycznie i politycznie. Ciekawy ustrój jest we Włoszech, z tym, ze tam prezydenta nie wybiera się w wyborach powszechnych. Można jednak zobaczyć i przeanalizować inne rozwiązania konstytucyjne, jakie tam funkcjonują. Materiału do przejrzenia z pewnością jest mnóstwo. Ważne, aby obrać odpowiedni kierunek i szukać rozwiązań dobrych dla Polski.
Andrzej Kowalik


