– Rywale zwracają na mnie teraz większą uwagę. Gra się trudniej. Poza tym brakuje mi rytmu treningowego i meczowego – mówi Patryk Marciniak, który po rzuceniu 8 bramek w piątkowym meczu z KU AZS-em Uniwersytetu Zielonogórskiego wrócił na fotel lidera klasyfikacji strzelców grupy B I ligi.
Odetchnęliście z ulgą? Jest wreszcie zwycięstwo w regulaminowym czasie we własnej hali, na które czekaliście długie 146 dni…
– Rzeczywiście, już dawno nie wygraliśmy u siebie. Nie wiem, z czego to wynikało, że lepiej graliśmy na wyjazdach niż we własnej hali, a przecież powinno być na odwrót. W końcu mamy to zwycięstwo, wywalczone po ciężkim boju. W drugiej połowie też zrobiło się już gorąco, ale w ostatnich minutach wrzuciliśmy wyższy bieg i udało się wygrać.
Wróciliście na czwarte miejsce w tabeli. To jest wasz cel?
– Walczymy o to, żeby zostać na tym czwartym miejscu. Po cichu liczyliśmy na więcej, szczególnie po udanej pierwszej rundzie. Jeśli będzie czołowa czwórka, to i tak będzie sukces, bo przed sezonem zakładano, że będzie dużo gorzej.
Z czego wynikał tak słaby początek rundy rewanżowej? Wróciliście do zdrowia, kadra była szersza, a wyniki gorsze niż pod koniec pierwszej rundy.
– Nie będę zwalał tego na brak sparingów przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. Treningów mieliśmy sporo, ale sparingów nie zagraliśmy wcale. W ostatnich tygodniach mamy też mniej jednostek treningowych. Na mecz z Zieloną Górą wyszliśmy praktycznie z marszu na porażce z Lesznem. Robimy, co możemy. Staramy się wygrywać w każdym meczu. KU AZS Zielona Góra udało się pokonać.
Ty po tym meczu wróciłeś na pozycję samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców grupy B I ligi…
– Fajnie, że wróciłem na pierwsze miejsce. Ten mecz był lekkim przełamaniem. We wcześniejszych meczach nie szło mi najlepiej. Nie było tak kolorowo. Teraz było lepiej, ale to jeszcze nie to. Muszę wejść w rytm częstszych treningów.
Z czego wynikała słabsza postawa? Odbijała się przerwa po kontuzji czy też może fakt, że rywale kryją cię mocniej niż w pierwszej rundzie?
– Zauważyłem, podobnie jak koledzy z drużyny, że po udanej pierwszej rundzie, rywale zwracają na mnie większą uwagę. Brakuje mi trochę rytmu treningowego i meczowego. To też mogło przyczynić się do nieco słabszej formy.(m)



