EWANGELIA WEDŁUG ŚW. MATEUSZA (Mt 21, 28-32)

Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

reklama

„On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi i stawszy się podobnym do ludzi (…) uniżył samego siebie” – przez słowa św. Pawła przypominasz mi dzisiaj jak wyglądało Twoje życie. Z miłości do mnie poświęciłeś wszystko. I byłeś posłuszny woli Ojca do końca – oddając nawet własne życie. Nawiązuje do tego św. Alojzy Orione: „Całe życie Chrystusa jest przykładem niewymownej miłości i posłuszeństwa. Raz po raz oświadczył On, że przyszedł na ziemię nie po to, aby czynić własną wolę, ale wolę swego Ojca niebieskiego. W życiu prywatnym i publicznym – kiedy się rodzi i kiedy umiera – Jezus zawsze jest posłuszny Ojcu, który Go posłał: stał się posłuszny, aż do śmierci, aż śmierci krzyżowej, najhaniebniejszej. Jezus, Baranek Boży, aby nas odkupić, ofiaruje się Ojcu, jako ofiara nieskalana i rzeczywiście nas odkupił w miłości i posłuszeństwie najbardziej upokarzającym i najbardziej wyniosłym”. Uniżyć siebie – coś tak trudnego dla mnie i nie do przeskoczenia. Uniżyć siebie to znaczy zapomnieć o sobie i wypełnić Twoją wolę. Zapomnieć o swoich planach, pragnieniach – zdać się na Twój plan. Odrzucić ludzkie zabezpieczenia i pokładać ufność w Bożej Opatrzności. Schylić głowę jak Maryja i powtarzać – niech mi się stanie według Słowa Twego. Wydaje mi się zupełnie niemożliwe, nierealne, nie do wykonania. A jednak Ty we mnie wierzysz. Pokazujesz, że z Twoją pomocą wszystko jest możliwe. Ty jesteś Panem rzeczy niemożliwych, przecież. Z głębi serca pragnę powtarzać:

W korytarzach nocy
spacerują nasze myśli
spacerują nasze sny
wśród różańców tęsknoty
wije się krzyżowa droga
zmęczonego życia

oddychamy powietrzem
Twojej łaski
Zasypiamy ukojeni
Twoim słowem
Panie…

Wierzysz i chcesz mieć w moim sercu mieszkanie. Bylebym tylko pozwolił. Chcesz mieszkać w mojej duszy, jak mieszkałeś w serca św. Jana Pawła II. I oddychał powietrzem Twojej łaski. Zasypiał kołysany Twoim Słowem. I uczył mnie, że i mnie to może się udać. Zaufać bezgranicznie Bogu, który nie zawodzi; traktować Go jak Przyjaciela najlepszego. Zaufać jak Maryja – wbrew temu, co podpowiada świat. Zaufać i być posłusznym woli Ojca. Wyzbyć się swojego planu i uczyć się posłuszeństwa przez cierpienie. I z Tobą jest to możliwe. Choć będę musiał ciągle walczyć. O to, by moje serce było dobre i żyło. Ale i Ty walczyłeś o moje zbawienie. Św. Jan Paweł II przypomina: „Była to walka aż do śmierci, a Chrystus wygrał ją nie dla siebie, ale dla nas. Z tej śmierci wypłynęło życie. Grób na Kalwarii stał się kolebką nowej ludzkości, kroczącej ku prawdziwemu szczęściu”. Wygrałeś, abym ja wygrywał Twoją Mocą. Przez Miłość i posłuszeństwu Twojemu Ojcu. Przez zaufanie wbrew wszystkiemu – kiedy dla siebie nie mam już nic.

ks. Marek CHRZANOWSKI FDP

reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj