Ulica Elizy Orzeszkowej znajduje się w okolicy ulic Witosa, Grabowskiej i Marii Szembekowej.
Eliza Orzeszkowa z domu Pawłowska, córka Benedykta Pawłowskiego i Franciszki z domu Kamieńskiej, naprawdę miała na imię Elżbieta, w domu nazywano ją Ziunią. Urodziła się w pięknym majątku Milkowszczyzna w 1841 roku. Jej ojciec wcześnie zmarł, a matka – kobieta światowa – wydzierżawiła majątek i przeniosła się z dziećmi (Eliza miała starszą o trzy lata siostrę Klementynę, która zmarła jako kilkuletnie dziecko) do Grodna. Wychowaniem dziewczynki zajęła się babka Kamieńska oraz kolejne bony i guwernantki. Od najwcześniejszych lat Eliza przejawiała zdolności literackie, pisała opowiadania i baśnie, lubiła historię, często razem z siostrą bawiły się w „żywe obrazy” i robiły przedstawienia oparte o Śpiewy historyczne Niemcewicza.
Gdy Klementyna zmarła, a matka Elizy powtórnie wyszła za mąż, jedenastoletnią Elizę wysłano na pensję sióstr sakramentek do Warszawy. Spędziła tam pięć lat, od 1852-1857, w czasie których ani razu nie była w rodzinnym domu. Na pensji zawarła kilka przyjaźni, które miały trwać całe życie; najbliższą jej przyjaciółką z lat szkolnych była Marysia Wasiłowska – późniejsza Maria Konopnicka. Obie miały te same pasje literackie i zainteresowania, obie należały do najlepszych uczennic. Gdy były już uznanymi pisarkami, wielokrotnie spotykały się i wzajemnie odwiedzały, a listy pisały do siebie regularnie.
Po ukończeniu pensji Eliza wróciła do Grodna, do matki i ojczyma. Została jako posażna panna na wydaniu wprowadzona w świat salonów i szykowana do wydania za mąż. W wieku lat siedemnastu, pod naciskiem matki poślubiła w 1858 roku starszego od siebie o niemal siedemnaście lat ziemianina z powiatu kobryńskiego Piotra Orzeszkę, spokrewnionego z ojczymem. Był to związek zaaranżowany, nie wynikał z fascynacji czy miłości. Ze strony Elizy było to tylko poczucie obowiązku wobec zwyczaju jej sfery i rodziny.
Wiedziałam, że muszę wyjść za mąż bardzo rychło, bo tak życzy sobie matka i wymagają tego zwyczaje. Za kogo? Wszystko mi było jedno – pisała w pamiętniku. Te pierwsze miesiące życia po opuszczeniu pensji i zgubny blichtr salonowego życia opisała później w jednej ze swoich pierwszych książek – Pamiętniku Wacławy, którego bohaterka, a zarazem narratorka była jej port parole.
Po wyjściu za mąż wyjechała z Grodna do majątku męża – Ludwinowa. Później ten pierwszy okres małżeństwa podda ostrej krytyce jako próżniaczy, spędzany na balach i towarzyskich spotkaniach. Szybko znudził ją ten świat i zaczęła pogłębiać zdobytą na pensji wiedzę. Po ojcu, człowieku wykształconym, odziedziczyła bogatą bibliotekę, zatem większość czasu spędzała na lekturze, co denerwowało jej męża. Zaczęła też interesować się życiem ludu. Dla dzieci włościan założyła szkółkę i uczyła je czytać i pisać. Powoli nieporozumienia między nią i Piotrem przerodziły się w ostry konflikt. Już wtedy planowała rozwód, a raczej unieważnienie małżeństwa: Po kilku domowych zajściach i wypadkach, które wszechstronne uczucia i pojęcia moje (bo już miałam pojęcia, które namiętnie kochałam) obraziły i zraniły, ten zamiar przechodził w fazę postanowienia, głośno już wypowiadanego, kiedy wybuchnęła katastrofa 1863 roku.
W 1862 roku Eliza wyjechała do Warszawy. Był to rodzaj ucieczki od małżeńskich problemów, być może już wtedy podjęła pierwsze kroki dotyczące unieważnienia związku z Piotrem. W Warszawie była naocznym świadkiem zdarzeń – patriotycznych demonstracji i kazań, które zaowocowały wybuchem powstania. Do Ludwinowa powróciła tuż przed jego wybuchem i od razu się w nie zaangażowała. Przewoziła broń i opatrunki, ukrywała powstańców, a nawet samego dyktatora powstania Romualda Traugutta, którego uwzniośloną i poddaną sakralizacji postać przedstawiła w utworze Gloria victis. Boleśnie odczuła klęskę powstania i śmierć Traugutta na szubienicy.
Za jej zaangażowanie w pomoc powstaniu odpowiedzialność spadła na Piotra, na którego ktoś ze służby czy białoruskich chłopów z Ludwinowa doniósł, że „dwór” pomagał buntownikom i mąż Elizy został aresztowany oraz skazany na zesłanie na Sybir. Po konfiskacie Ludwinowa Eliza zamieszkała w rodzinnej, odziedziczonej po ojcu Milkowszczyźnie i wbrew opinii publicznej ponownie wniosła o unieważnienie swojego małżeństwa. Przeżyła też w tym czasie miłość do młodego lekarza, z którym łączył ją kult pracy u podstaw, ale ukochany zawiódł ją, wybierając karierę w Rosji.
W 1870 roku wrócił z zesłania Piotr, a Eliza uzyskała unieważnienie małżeństwa. Ten rok to dla niej również osobista klęska jako właścicielki majątku – nie umiała nim zarządzać i jej przyjaciel, mecenas Nahorski, doradził sprzedaż. W tym czasie nabywcą ziemi nie mógł być Polak i rodzinne gniazdo poszło w rosyjskie ręce. Do końca życia pisarka nie mogła sobie tego darować i jakby w ramach zadośćuczynienia, w swoich powieściach ostro taki czyn potępiała jako niepatriotyczny i równy zdradzie narodowej, bo utrzymanie ziemi w polskich rękach miało być po upadku powstania nową formą walki. Pisała o tym między innymi w powieściach: Nad Niemnem i Dwa bieguny. Zamieszkała w Grodnie, które było częstym miejscem akcji jej nowel i powieści, chociaż sercem związana była z utraconą Milkowszczyzną, którą jako Korczyn umieściła w powieści Nad Niemnem.
Mecenas Nahorski odegrał w jej życiu także inną rolę, nie tylko doradcy – połączył ich romans. W tym niezalegalizowanym związku (mecenas był żonaty, jego żona była chora psychicznie i ich małżeństwo w praktyce nie istniało) żyli do 1894 roku, do śmierci żony Nahorskiego. Mecenas był wolny i mogli wziąć ślub kościelny. Oboje nie byli już młodzi – ona miała 53 lata, on 68. Małżeńskie szczęście nie trwało długo – dwa lata po ślubie Nahorski zmarł w dzień imienin Elizy.
Została sama, ale nie ustawała w pracy pisarskiej. Była już od lat znaną i cenioną pisarką w świecie literackim, zdominowanym przez mężczyzn i wcale od nich nie gorszą, a od wielu nawet lepszą! Dwukrotnie nominowano ją do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Pierwszy raz w 1904 roku. Jej kandydaturę zgłosił prof. Bruckner, a popierał Alferd Jensen, który – zdaniem autorki artykułu słusznie – cenił ją wyżej od Sienkiewicza, uznając jej twórczość za bardziej uniwersalną i dotykającą ważnych kwestii dotyczących człowieka. Wiadomo, że Nobla przyznano Sienkiewiczowi, mimo sugestii, aby nagrodę podzielić między oboje. W 1909 roku ponownie kandydowała, ale Nobla przyznano szwedzkiej, znakomitej zresztą pisarce Selmie Lagerlὂf.
Orzeszkowa nie tylko pisała książki. Z powodzeniem także prowadziła w Grodnie działalność księgarską, wygłaszała odczyty, pisała artykuły do prasy.
Zmarła w Grodnie w 1910 roku i tam na Cmentarzu Farnym jest jej skromny nagrobek. ■
Donata Dominik-Stawicka



