Królowa Jadwiga jest patronką ulicy rozpoczynającej się przy ostrowskim Rynku

Ulica Królowej Jadwigi znajduje się w centrum Ostrowa, ale prowadzi aż do osiedla Wenecja. Jest jedną z najdłuższych ulic miasta. Znajdują się przy niej jedna z najstarszych w Ostrowie Szkoła Podstawowa nr 4, również imienia królowej, kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, potocznie nazywany „małym kościółkiem”, Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe Klub Nauczyciela, sklepy, apteka, budynki mieszkalne od kamienic z przełomu wieków i domów jednorodzinnych po bloki.

Królowa Jadwiga – z rodu Andegawenów, święta Kościoła katolickiego, jedna z ulubionych postaci historycznych, bohaterka powieści, legend, ballad, śpiewów historycznych. Była bez wątpienia wybitną postacią swoich czasów, bez jej udziału nie byłoby chrztu Litwy i unii polsko-litewskiej oraz odnowy Uniwersytetu Krakowskiego. Panowała w latach 1384-1399, w epoce późnego średniowiecza. Uznana za naturalną spadkobierczynię Piastów, była koronowana na króla, a nie królową Polski i tak też się na dokumentach podpisywała.
Najgłębszym rysem jej krótkiego życia, a zarazem miarą jej wielkości, jest duch służby. Swoją pozycję społeczną, swoje talenty, całe swoje życie prywatne całkowicie oddała na służbę Chrystusa, a gdy przypadło jej w udziale zadanie królowania, oddała swe życie również na służbę powierzonego jej ludu.
(Jan Paweł II)

reklama

Ród, z którego pochodziła, był rodem monarchów od pokoleń. Pierwsi byli panami Hrabstwa w Andegawenii (Francja) – stąd nazwa dynastii. Panowali w Neapolu, na Sycylii, na Węgrzech, we Francji, po wyprawach krzyżowych – w Królestwie Jerozolimy. Spokrewnieni byli z Kapetyngami i Plantagenetami. Najstarsza linia Andegawenów panowała na Węgrzech i wywodziła się od Karola Roberta – potomka Karola I. Jednym z przodków naszej królowej był święty Ludwik. Jadwiga była córką Elżbiety Bośniaczki i Ludwika Andegaweńskiego, niegdyś króla Polski, siostrzeńca Kazimierza Wielkiego.

Nie jest znana dokładna data jej urodzin. Długosz w swej kronice podaje rok 1371, współcześni historycy byli zdania, że mógł to być rok 1373, a nawet 1374. Jednak badania antropologów przeprowadzone po otwarciu trumny królowej dowodzą, że zmarła w wieku 28-30 lat. Zmarła w 1399 roku, stąd wniosek, że jednak Długosz podaje poprawną datę narodzin Jadwigi. W każdym razie, w chwili przyjazdu do Polski i objęcia tronu była jeszcze dzieckiem.

Jak wyglądała? Podobno była ślicznym dzieckiem, a potem piękną, młodą kobietą. Jako dorosła była wysoka – miała około 178-180 wzrostu. Sporna jest natomiast kwestia koloru jej włosów – jedne źródła mówią, że były ciemnoblond, inne że Jadwiga była brunetką, tak też przedstawił ją na obrazie Jan Matejko. Wszyscy badacze epoki są zgodni, że miała niezwykłą osobowość, dobre wykształcenie (jak na tamte czasy), wrażliwość oraz rozsądek, dojrzałość i powagę nad wiek.

Wychowana na bogatym, wspaniałym, ukształtowanym na wzór zachodni dworze w Budzie, znała się na sztuce, miała wyczucie piękna, wprowadzała na swym dworze rycerskie obyczaje. Jadwiga posługiwała się sprawnie w mowie i piśmie łaciną, węgierskim, niemieckim, znała włoski i francuski, po przyjeździe na krakowski zamek szybko udoskonaliła znajomość polskiego. Czytała dużo; ogromny wpływ wywarła na jej dorosłe życie lektura dzieła teologicznego czeskiego dominikanina Henryka z Brzegu o kontemplacji i ascezie.
Jako swój znak przyjęła dwie splecione litery M – miały one symbolizować dwie siostry z Betanii: czynną i pracowitą Martę oraz rozmodloną, pogrążoną w kontemplacji Marię. Znajdują się one na Psałterzu Floriańskim i na ściennych malowidłach w jej komnatach. Ideałem Jadwigi były św. Brygida szwedzka, św. Klara i patronka – św. Jadwiga Śląska. Jadwiga – jak pisał Długosz: wzgardziwszy próżnością i wszelkimi marnościami świata wszystek umysł swój zajmowała modlitwą i czytaniem ksiąg świętych.

Równocześnie czytała i świecką literaturę, ponoć szczególnie upodobała sobie Sonety Petrarki. Była mecenaską nauki i sztuki, fundatorką szpitali, przytułków, szkół, klasztorów, kościołów, ołtarzy. Na jej dworze przebywali uczeni – medyk biskup Jan Radlica, prawnik, doktor obojga praw ks. Piotr Wysz, Jan Sylwan – uczony i kaznodzieja z Pragi, odpowiedzialny za misje na Litwie.

Lubiła ręczne robótki, zwłaszcza hafty, do dziś w skarbcu katedry wawelskiej i na Jasnej Górze znajdują się haftowane przez nią i jej dwórki ornaty. Nie były jej obce rozrywki: tańce, muzyka, jazda konna. Podobno bardzo lubiła psy i miała piękną psiarnię.
Nie była tylko piękną królową i ozdobą Wawelu, angażowała się w sprawy polityczne, pogodziła powaśnionych Jagiełłę i Witolda, doprowadziła do pomyślnego końca pertraktacje z Zygmuntem Luksemburczykiem, mężem jej siostry Marii. Prowadziła korespondencję z Krzyżakami, zachowując takt dyplomatyczny, a jednocześnie nieustępliwość wobec ich coraz większych żądań. Miała świadomość, że wraz z koroną włożono na nią odpowiedzialność, że nie żyje dla samej siebie, a dla królestwa.

Nie było łatwo wyrzec się planowanego lata wcześniej małżeństwa z dobrze jej znanym, młodym i ponoć urodziwym Wilhelmem i z obowiązku poślubić dużo starszego (o ponad 20 lat) i niezbyt przystojnego Jagiełłę, uważanego na zachodnich dworach za poganina i dzikusa bez ogłady. Panowie polscy woleli Jagiełłę, zgodę i pokój z Litwą, sprzymierzenie się przeciw wspólnemu wrogowi – Krzyżakom, wzmocnienie i rozbudowanie państwa dzięki unii z Litwą. To były dla Polski wymierne korzyści. Małżeństwo Jadwigi z Wilhelmem niosłoby tylko zagrożenia.

W sierpniu 1385 roku zawarto układ w Krewie, a 18 lutego 1386 po przyjęciu przez Jagiełłę chrztu, na którym otrzymał imię Władysław, odbył się ślub Jadwigi z Wielkim Księciem Litwy. Ceremonii dopełnił arcybiskup Bodzanta. Odbyła się również koronacja Jagiełły.
Jadwiga żywo włączyła się w misję chrystianizacji Litwy, dokonywała wyboru misjonarzy, jej dwór haftował ornaty i stuły dla budowanych na Litwie kościołów, fundowała naczynia liturgiczne, troszczyła się o naukę młodzieży litewskiej, dla której w Pradze przy uniwersytecie założyła i utrzymywała bursę szkolną.

Nie była jednak szczęśliwa. Związek z Jagiełłą był trudny, pełen nieporozumień i podejrzeń z jego strony, do tego Habsburgowie oskarżali ją o bigamię, złamanie ślubów, pisali donosy do papieża, wszczęto nawet oficjalny proces przeciw Jadwidze, co było dla niej zniewagą i upokorzeniem.

Jagiełło natomiast zadręczał ją scenami zazdrości o Wilhelma. W końcu wyszło na jaw, że to intrygi Gniewosza z Dalewic są przyczyną niesnasek między małżonkami i Gniewosz musiał odwołać wszystkie kłamstwa o niewierności królowej.

Nawet Długosz opisał to zdarzenie w kronice: Ocalono sławę i niewinność królowej (…), zjednano poróżnione małżeństwo, a na wszystkich potwarców i zauszników rzucono postrach, aby nie ważyli się więcej waśnić i podburzać małżonków jednego przeciw drugiemu (…).

Skargę Habsburgów oddalił papież Bonifacy IX i uniewinnił Jadwigę od niesłusznego zarzutu bigamii. Mimo to między Jadwigą a Jagiełłą panował chłód, widywali się rzadko, byli zbyt różni, by się porozumieć. Jadwiga przewyższała męża kulturą, intelektem, zdolnościami. Poza tym nie była królową, a pełnoprawnym królem, co musiało urażać Jagiełłę. Zbyt odległe czasy, żeby zbadać, jak naprawdę było. Wiadomo na pewno, że Jadwiga nie była szczęśliwa w tym, zaaranżowanym dla dobra Korony, związku.

Małżeństwo Jadwigi i Jagiełły długo było bezdzietne, dopiero w czerwcu 1399 roku królowa urodziła córkę – Elżbietę Bonifację. Niestety, dziecko po trzech tygodniach zmarło, a królowa ciężko zachorowała, prawdopodobnie na gorączkę połogową i zmarła kilka dni później – 17 lipca. Pochowano ją w wawelskiej katedrze razem z dzieckiem.
Od razu zaczął się umacniać kult królowej. U jej grobu, jak zapisywali kronikarze, działy się cuda. W 1426 roku powstała komisja kanonizacyjna pod przewodnictwem arcybiskupa Wojciecha Jastrzębca; niestety, ciągle napotykano na przeszkody.

Sprawa kanonizacji powróciła wprawdzie w 1909, ale dopiero papież Jan Paweł II wyniósł Jadwigę na ołtarze 8 czerwca 1997 roku w czasie mszy św. odprawionej w Polsce, na błoniach krakowskich.

To życie, tylu wsławione cnotami,
Śmierć nielitosna zbyt wcześnie przecina;
A Polak, grób jej oblewając łzami,
Piękną Hedwigę dotychczas wspomina.
(J.U. Niemcewicz)

reklama