
12 września przypada rocznica jednego z największych zwycięstw w dziejach polskiego oręża. Dzięki niemu król Jan III Sobieski uchronił Europę przed zagrożeniem ze strony imperium osmańskiego.
W lipcu 1683 roku pod murami austriackiej stolicy stanęła 300-tysięczna armia osmańska. Obronę podjęło 18 tysięcy żołnierzy. Po dwóch miesiącach walk ich liczebność stopniała do 5 tysięcy. Morale obrońców podtrzymywały jednak wieści o idących posiłkach z Polski.
Sobieski po drodze wstąpił na Jasną Górę, a po przybyciu 3 września do Tulln nad Dunajem, zgodnie z prośbą papieża Innocentego XI przejął komendę nad całością broniących chrześcijaństwa wojsk austriackich, niemieckich i polskich, liczących 70 tysięcy żołnierzy.
Bitwa rozpoczęła się rankiem 12 września, ale rozstrzygające natarcie miało miejsce późnym popołudniem. Półgodzinna szarża polskiej husarii wystarczyła, aby zmieść nieprzyjaciela z pola bitwy. W nocy król napisał list do papieża ze słowami: „przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył”. Wielki wezyr Kara Mustafa za przegraną bitwę został z rozkazu sułtana uduszony jedwabnym sznurem.
Sobieski uniknął prowadzenia wojny na własnym terytorium. Za pieniądze cesarskie i papieskie sfinansował wyprawę, która otwierała przed Rzeczpospolitą szereg możliwości. Niestety, nie zostały wykorzystane ani politycznie, ani militarnie.
A sto lat później Austria „odwdzięczyła się” nam, współuczestnicząc w rozbiorach Polski.


