Na ostrowskim torze czuje się jak ryba w wodzie i notuje na nim świetne wyniki. Głównie dlatego Oliver Berntzon chciał zmienić klub i jeździć na domowym torze, którzy lubi, a nie męczy się, tak jak to bywało w Gnieźnie.

Chciałbyś coś na początek powiedzieć ostrowskim kibicom?

reklama

Jestem szczęśliwy, że będę teraz reprezentował barwy ostrowskiego klubu. Mam nadzieję, że spotkamy się wszyscy na stadionie w przyszłym roku, a nasze życie powróci do normalności.

Znasz swoich kolegów z drużyny?

Bardzo dobrze znam Nicolaia Klindta. Cieszę się, że będziemy razem jeździć. Znam Tomasza Gapińskiego. Pozostałych chłopaków dopiero poznam. Jestem przekonany, że trafiłem do fajnego zespołu.

Śledzisz ruchy transferowe w eWinner 1. Lidze? Wydaje się, że będzie to najmocniejsza liga od lat?

Rzeczywiście, kilku zawodników z PGE Ekstraligi przeszło do niższej ligi. Powiem szczerze, to tylko dobrze dla mnie. Jeśli rywalizujesz z lepszymi żużlowcami, sam stajesz się lepszym zawodnikiem.

Czy to prawda, że ostrowski tor był dla ciebie kluczem przy wyborze nowego klubu?

Nie ukrywam, że chciałem, by w końcu jeździć na lubianym przeze mnie domowym torze. Obiekt w Gnieźnie mi nie leżał. Proszę spojrzeć na moją średnią domową i wyjazdową. Nie jest chyba normalne, że gorzej jeździsz w domu niż na obcych torach, a ja tak miałem w Gnieźnie. W Ostrowie natomiast zawsze prezentowałem się bardzo dobrze. Uwielbiam ten tor i cieszę się, że będę mógł na nim się ścigać w przyszłym roku.

reklama