Dramat i wielki pech Jamesa Florence’a. Informowaliśmy już, że kapitan drużyny Arged BMSlam Stali Ostrów doznał bardzo poważnej kontuzji zerwania mięśnia przywodziciela długiego. W piątek w łódzkiej klinice przejdzie zabieg. Na parkiet koszykarz nie wróci wcześniej niż za trzy miesiące.
James Florence z meczu na mecz grał lepiej i wchodził na swój wysoki poziom. Tym większy jest teraz żal, że tego koszykarza nie zobaczymy na parkiecie przez co najmniej trzy miesiące. To i tak optymistyczna wersja pauzy po operacji, którą w piątek przejdzie amerykański koszykarz.
Strata lidera i kapitana oznacza, że Arged BMSlam Stal Ostrów rozgląda się za drugim rozgrywającym. Obecnie na pozycji numer jeden pozostali jedynie Taurean Green oraz Marcin Pławucki. Prezes Bartosz Karasiński potwierdza, że jest już sondowany rynek i potencjalni gracze, który mogliby trafić do Ostrowa na „jedynkę”.
Wśród nich jest nawet Mike Scott, który grał w Ostrowie w sezonie 2018/2019 i wywalczył z drużyną Puchar Polski. Amerykanin po tym, jak opuścił Energa Basket Ligę podpisał kontrakt z Utah Jazz. Ostatecznie w NBA nie zagrał. Pytanie, w jakiej formie jest obecnie jest amerykański rozgrywający, który jest doskonale znany Łukaszowi Majewskiemu?
Tak naprawdę w optymistycznym wariancie James Florence może wrócić na boisko w połowie lub pod koniec lutego. W tym czasie, jak nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, Energa Basket Liga będzie w końcówce sezonu zasadniczego. W lutym planowana jest trzy tygodniowa przerwa w rozgrywkach. Później pięć ostatnich kolejek sezonu zasadniczego, a następnie runda play-off. Florence miał Arged BMSlam Stal prowadzić, jeśli nie do mistrzostwa Polski to co najmniej medalu. Kontuzja mocno pokrzyżowała te marzenia.
Fot. Arged BMSlam Stal/Rafał Jakubowicz



