Niepokonani wcześniej w hali szkolnej koszykarze Arged BMSlam Stali nie mogą przełamać się w nowej domowej hali, Arenie Ostrów, gdzie w piątkowy wieczór przegrali z PGE Spójnią Stargard 98:105. Świetna gra trio Smith – Green – Garbacz, które rzuciło 75 punktów z 98 całej drużyny na niewiele się zdała.

Pierwsza połowa meczu w Arenie Ostrów była bardzo zacięta i wyrównana. Żadnej drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż pięć punktów. Obie ekipy skupiły się na ataku. Twardej obrony do przerwy było jak na lekarstwo. Świadczy o tym wynik 54:52 dla Arged BMSlam Stali Ostrów.

reklama

W zespole gospodarzy kapitalną partię rozgrywał Chris Smith. Amerykański strzelec do przerwy miał na koncie 23 punkty przy stuprocentowej skuteczności w rzutach z dystansu (4/4). Bardzo dobre spotkanie rozgrywał również Taurean Green, który rzucił 17 punktów i rozdał 6 asyst. Na moment, gdy Green usiadł na ławkę gra ostrowian się posypała. Nadal bardzo brakuje zastępcy dla leczącego uraz Jamesa Florence’a.

Po 20 minutach z obu stron imponowały statystyki w rzutach za 3 punkty. Gospodarze trafili 8 trójek na 14 prób (skuteczność 57%), a goście mieli jeszcze lepszy wskaźnik 8 na 12 celnych (66%). W początkowej fazie meczu ostrowianie mieli ogromny problem z zatrzymaniem mobilnego środkowego Spójni Baylee’ego Steela, który w pierwszych minutach rzucił 10 punktów, trafiając dwukrotnie celnie z dystansu.

Po przerwie po trójce Jakuba Garbacza (pierwszej w meczu) oraz celnym trafieniu z dystansu Taureana Greena zrobiło się 60:52 dla Arged BMSlam Stali. Później było jeszcze 67:58, ale tak rozegrał się Mateusz Kostrzewski, że po jego pięciu punktach z rzędu w 27 minucie zrobił się remis 73:73, a chwilę później Spójnia wygrywała 77:73. Kiedy na parkiecie pojawiali się zmiennicy gra gospodarzy posypała się jak domek z kart.

Problemy z faulami miał najlepszy strzelec meczu Chris Smith, który w 29 minucie złapał czwarte przewinienie i opuścił parkiet. Końcówki trzeciej kwarty gospodarze nie mogli gorzej rozegrać. Green spudłował na pięć sekund przed końcem, a Ricky Tarrant zdążył przeprowadzić akcję 2+1, po której PGE Spójnia wygrywała w Arenie Ostrów 85:77. Tak świetnie otwartą kwartę, Stal ostatecznie przegrała 23:33.

Stal szybko na początku czwartej kwarty odrobiła większość strat, dzięki temu, że poprawiła defensywę. Jednak w 34 minucie  Spójnia znów odskoczyła, prowadząc 90:85 w tym niesamowicie ofensywnym spotkaniu w Arenie Ostrów. Po  trójce Jakuba Garbacza (piątej po przerwie!) w 36 minucie Stal odzyskała prowadzenie. Było 93:92.

W końcówce losy meczu przechodziły z rąk do rąk. Ze stanu 95:92 dla Stali zrobiło się 98:95 dla Spójni. Na 1:18 sekund przed końcem o czas prosił Łukasz Majewski. Po przerwie akcję zupełnie zepsuł Green, a trójka Raymonda Cowelsa wydawało się, że rozstrzygnęła mecz. Było 101:95, ale nadzieje gospodarzom przywrócił rzutem z dystansu Green. Spójnia jednak nie pozwoliła sobie wydrzeć zwycięstwa w Arenie Ostrów, gdzie pokonała Arged BMSlam Stal 105:98.

Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski – PGE Spójnia Stargard 105:98 (26:25, 28:27, 23:33, 21:20)

Arged BMSlam Stal: Smith 29, Green 27, Garbacz 19, Sobin 11, Moore 9, Ryżek 2, King 1, Dymała 0, Mokros 0.

Spójnia: Cowels 22, Kostrzewski 16, Steele 16, Faust 16, Tarrant 13, Młynarski 10, Śnieg 6, Gudul 6.

reklama