Wymarzona przeze mnie Polska, za którą walczyłem i cierpiałem, przedstawia się inaczej…
Umysł analityczny, wyczulony na paradoksy. Na pytanie, jak on, chłopiec uczony na Śląsku przez niemieckich nauczycieli, pogardzających polską kulturą, doszedł do świadomości narodowej, powiedział:
– Zasługę mojego uświadomienia narodowego przypisać muszę moim hakatystycznym profesorom w gimnazjum w Katowicach, którzy zohydzaniem wszystkiego, co polskie i katolickie, wzbudzili we mnie ciekawość do książki polskiej, pragnąłem się dowiedzieć, czym jest ten poniżany naród…
Był przekorny, daleki od egzaltacji. Mówił o rozziewie między Polską wytęsknioną w niewoli a Polską niepodległą. Krytyczny wobec Żydów, w których widział zagrożenie dla państwa – chcą stworzyć państwo w państwie, chcą mieć większe prawa niż reszta obywateli… Dziś zostałby uznany za „antysemitę”, ale by się tym nie przejął, bo nie ulegał obowiązującym tabu.
W młodości współpracował z Dmowskim, kilka miesięcy spędził w niemieckim więzieniu we Wronkach za propolską publicystykę. Był jednym z liderów Polskiego Towarzystwa Demokratycznego, dostał się jako poseł do Reichstagu, gdzie w Kole Polskim reprezentował interesy Ślązaków i Wielkopolan. Był właścicielem i redaktorem wydawanej w Katowicach gazety ,,Polak”. 25 października 1918 zażądał w Reichstagu zwrotu wszystkich zabranych Polsce ziem i Górnego Śląska. Wsparł powstanie wielkopolskie jako członek jego władz: Naczelnej Rady Ludowej. Stanął na czele III powstania śląskiego, dzięki czemu zmanipulowany przez Niemców plebiscyt nie decydował o granicy polsko-niemieckiej. Zyskaliśmy Katowice i Królewską Hutę (Chorzów), powiaty pszczyński, rybnicki, katowicki, część lublinieckiego i tarnogórskiego, bytomskiego i zabrzańskiego.
Od 1922 był posłem na Sejm RP, związanym z chrześcijańską demokracją, potem także senatorem. Wicepremier w rządzie Witosa (1923), był desygnowany na premiera (1922), ale z powodu sprzeciwu Piłsudskiego, ustąpił.
Aresztowany w 1930, uwolniony od zarzutów, ale administracja państwowa na Śląsku, z wojewodą Michałem Grażyńskim, była mu wroga. Przeciwny programowi sanacji, nie przebierał w słowach. W obawie przed kolejnym aresztowaniem wyjechał do Czechosłowacji, wrócił w 1939. Został uwięziony. Zwolniony, umarł w Warszawie dwa tygodnie przed wybuchem wojny. Na jego pogrzeb w Katowicach przyszły tysiące ludzi. Choć krytykował realną Polskę, służył jej z narażeniem życia. ■
Piotr Szubarczyk


