Ostrowska elita podczas odsłonięcia pomnika i znacząca nieobecność Rowińskiego (Fot. Muzeum Miasta Ostrowa)

W rocznicę stulecia odzyskania niepodległości warto zastanowić się, jak wyglądały relacje między naszym miastem a głównym twórcą odrodzonej Rzeczypospolitej Marszałkiem Józefem Piłsudskim. Oczywiście te zapisane w pamięci historycznej. Z góry zaznaczam, że nie były one łatwe. W naszym Ostrowie do dzisiaj odnajduję powielane z uporem postendeckie uprzedzenia, które sprawiają, że kultywowanie dokonań brygadiera Piłsudskiego spotyka się czasami z zaskakująco nieoczekiwanym oporem.

Tymczasem nasze miasto, chyba jako jedyne w byłym zaborze pruskim, może poszczycić się niezwykłym epizodem historycznym, w dodatku korespondującym z wydarzeniami z listopada 1918 roku, które nazywamy nadużywanym terminem „Republika Ostrowska”. Ostrów nie tylko 10 listopada 1918 roku jako pierwszy z zaborze pruskim obwieścił, że „w myśl uznanego przez wszystkie walczące strony planu Wilsona, jest miasto i powiat Ostrów polskim terytorium, które należy do Państwa Polskiego”; mieszkańcy naszego grodu dokładnie cztery lata wcześniej mieli okazję jako pierwsi zobaczyć awangardę szermierzy owej wolności – legionistów komendanta Józefa Piłsudskiego.

reklama

Jak jednak doszło do tego, że w zaborze pruskim, w którym tępiono drogą sądową nawet niewinne polskie symbole kulturowe, nagle mogli pojawić się żołnierze polskiej formacji wojskowej? Przecież naszych wojsk nie widziano tutaj od czasów napoleońskich, a w najlepszym wypadku od czasu powstania 1848 roku.

1 sierpnia 1914 roku Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, sojusznicze Austro-Węgry uczyniły to 6 sierpnia i wtedy też granice z Rosją przekroczyła pierwsza kompania kadrowa stanowiąca zalążek Legionów Piłsudskiego, które stanowiły oddzielną formację w Armii Austro-Węgierskiej. Legion Zachodni początkowo walczył w składzie jednego pułku, brał udział w bitwach pod Laskami (23-26 X 1914) i Anielinem (22 X). Najkrwawszym starciem stoczonym przez legionistów w tej fazie wojny była bitwa pod Krzywopłotami (16 -19 XI), którą Piłsudski nazwał później „krzywopłockimi legionowymi Termopilami”.

Jesienią 1914 roku sztab armii niemieckiej przygotował plan przeprowadzenia wielkiej operacji wojskowej, która przeszła do historii jako bitwa pod Łodzią (w historiografii niemieckiej zwanej „bitwą pod Brzezinami)” i toczyła się od 11 listopada do pierwszych dni grudnia 1918 roku. Było to właściwie uderzenie wyprzedzające, ponieważ dowództwo niemieckie rozszyfrowało plany rosyjskie (Niemcy odczytali nieprzyjacielskie szyfrogramy), w konsekwencji przerzucono 9. Armię z rejonu Kalisz – Częstochowa na północ w rejon Toruń – Jarocin w celu uderzenia w styk armii rosyjskich, wyjścia na ich tyły i okrążenia. Była to jedna z trzech największych bitew na froncie państw centralnych z Rosją w początkowej fazie wojny. Kolejna w dziejach bitwa narodów, bo w armiach trzech państw zaborczych walczyli: Rosjanie, Niemcy, Austriacy, Polacy, Litwini, Czesi, Ukraińcy, Łotysze i Tatarzy. Łącznie po obu stronach walczyło prawie 800 000 żołnierzy.

Istotną rolę w przemieszczeniach wojsk odegrał węzeł kolejowy w Ostrowie, masy wojska przejeżdżały koleją przez nasze miasto. Ale nie tylko kolej służyła do przemieszczania się wojskowych. Zachowała się pocztówka z oficerami XI Korpusu armii niemieckiej podczas postoju na ostrowskim Rynku, wśród nich najmłodszy syn cesarza książę Joachim Pruski. Za nimi widać kilka samochodów. Najbardziej egzotycznym gościem był wtedy w Ostrowie niemiecki arystokrata Wilhelmem zu Wied, niefortunny król Albanii.

Wśród jednostek, które na krótko pojawiły się w Ostrowie, był II batalion Legionu Zachodniego dowodzony przez Mieczysława Norwida-Neugebauera. Jednostka miała swój postój w szkole na Krempie, czyli dzisiejszej Szkole Podstawowej nr 5 im. Mieszka I. Był to wprawdzie tylko epizod, który jak na ironię zanotował w swoich wspomnieniach tylko niemiecki pastor Artur Rhode, ale fakt, że legioniści Piłsudskiego pojawili się w mieście zaboru pruskiego godny jest odnotowania i pamięci ze względu na wyjątkowość tego zdarzenia. Trudno orzec, w jakim stopniu dostrzegli ten fakt ostrowianie Polacy. Jak dotąd nikomu nie udało się dotrzeć do egzemplarzy „Gazety Ostrowskiej” z tego okresu.

O fakcie przypomniano sobie jednak w czasach II RP. W 1937 roku przed budynkiem szkoły postawiono ogromny głaz pamiątkowy. Transportowano go kolejową lawetą na torach specjalnie układanych do miejsca ustawienia monumentu. Uroczystość była bardzo podniosła, w „Orędowniku Ostrowskim” z dnia 12 listopada 1937 roku relacjonowano:

– Po ukończeniu defilady uczestnicy defilady, wielkie tłumy publiczności udali się do rozwidlenia traktu Kaliskiego i drogi Grabowskiej.(…)Imieniem Komitetu Uczczenia Pamięci Marsz. Józefa Piłsudskiego przemówił na wstępie prezes p. dr Pustówka i oddał miastu pod trwałą opieką ów głaz pamiątkowy. Uroczystego odsłonięcia głazu dokonał następnie z polec. P. Wojewody Poznańskiego p. starosta dr Ekkert. Zabrał z kolei głos p. burmistrz Cegiełka, po nim przemawiali dwaj legioniści, którzy przed 23 laty znajdowali się w ówczesnym II batalionie strzelców i to pp. płk. dow. dyw. Myszkowski i dyr. P.C.K Heburt i podzielili się wspomnieniami tych niezapomnianych chwil pobytu w Ostrowie. Chór męski „Echo” odśpiewał „Gaude Mater Polonia” i kilka pieśni legionowych. Orkiestra odegrała hymn narodowy i „Rotę”. Na tym przedpołudniowe uroczystości dobiegły.

Z uroczystości zachowały się dość liczne fotografie, część z nich znajduje się w zbiorach Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, inne w rękach prywatnych. Po wielu latach okazało się, że najcenniejszą pamiątką z tych wydarzeń jest taśma filmowa, która trafiła do naszego muzeum dzięki pani Ewie Szczepanek. Jej dziadek Wacław Suszycki, redaktor „Orędownika Ostrowskiego”, odziedziczył po swoim teściu Józefie Dworniku najpopularniejszą gazetę przedwojennego Ostrowa, ale odkrył też w sobie filmowca amatora. Pozostało po nim ponad dwadzieścia taśm. Utrwalił na nich swoich najbliższych, również podczas wycieczek krajowych i zagranicznych. Sfilmował dwa ważne wydarzenia w dziejach miasta: odsłonięcie pomnika legionistów i budowę kościoła pw. św. Antoniego. W niespełna trzyminutowej sekwencji filmu możemy zobaczyć transport głazu, później przemawiających dostojników i moment odsłonięcia pomnika.

Na kadrach filmowych i w zachowanych fotografiach można rozpoznać przedstawicieli elit ówczesnego Ostrowa Wielkopolskiego, m.in.: burmistrza Wacława Cegiełkę, starostę dra Józefa Ekkerta, pułkownika Aleksandra Myszkowskiego, (był wtedy dowódcą 13. Kresowej Dywizji Piechoty w Równem), ks. proboszcza Leona Płotkę, dyrektora Gimnazjum Męskiego Adama Czechowskiego, dyrektorkę Gimnazjum Żeńskiego Marię Bojarską, wicestarostę Gustawa Bojanowskiego, dowódcę 60. PP pułkownika Mariana Walczaka, hrabiego Bogdana Szembeka, profesora gimnazjalnego Aleksandra Grzywaka, ks. Lecha Ziemskiego (twórcę ostrowskiego harcerstwa, legendarnego „Siwego Sokoła”). Wydaje się, że w uroczystości uczestniczyła cała śmietanka Ostrowa, a jednak nie. Wyraźnie brak najbardziej prominentnej postaci Ostrowa pierwszej połowy XX wieku – Stefana Rowińskiego.

Czy to przypadek? Jakaś niedyspozycja zdrowotna pierwszego burmistrza Ostrowa w niepodległej Polsce? Stefan Rowiński miał wtedy 62 lata, nie był zatem człowiekiem sędziwym. Nie mam oczywiście stuprocentowej pewności, ale wydaje się, że ostrowski księgarz, który od początku swojej działalności był związany z narodowcami, po prostu zbojkotował uroczystość. Być może dla niego była to sanacyjna impreza, na której jemu być nie wypadało. Szkoda, bo przez ten fakt nie mamy sfilmowanego Stefana Rowińskiego i skazani jesteśmy na domysły. Nieobecność wieloletniego redaktora „Gazety Ostrowskiej” na uroczystości jest znacząca i wiele nam mówi o temperaturze sporu politycznego międzywojennej Polski. Poświadcza również, że kultywowanie pamięci pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w przedwojennym Ostrowie nie było sprawą oczywistą i łatwą, ale o tym w następnym odcinku. ■

Witold Banach

reklama