– Pogłoski o naszej śmierci są mocno przesadzone – zapewnia Jakub Paduch, radny miej- ski i zarazem sekretarz ostrowskich struktur Platformy Obywatelskiej. Rozgoryczenia sytuacją zaistniałą w Radzie Powiatu Ostrowskiego nie kryją za to lokalni działacze Nowoczesnej.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami regionalnych władz PO, szóstka radnych Platformy, którzy w Radzie Powiatu Ostrowskiego zawiązała koalicję z PiS-em, zostanie wykluczona z partii. Wniosek o ich wykluczenie złożył przewodniczący wielkopolskich struktur tej organizacji Rafał Grupiński.
Oznacza to, że ostrowska PO straci kilku dobrze rozpoznawalnych działaczy. To kolejny cios dla tej partii, bo dwa lata struktury PO z kilkoma radnymi miejskimi opuścił Jarosław Lisiecki.
– Rozpad nam nie grozi. Stan członków PO jest dużo większy – mówi Jakub Paduch.
Przyznaje jednak, że zawarcie koalicji z PiS przez działaczy PO to strata wizerunkowa.
– Wpuściliśmy na listy osób, które nie utworzą klubi Koalicji Obywatelskiej – tłumaczy. – W ogólnym rozrachunku, przed zbliżającymi się wyborami nie wyrażenie zgody na koalicję z PiS-em jest korzystniejsze niż strata kilku członków.
Do wydarzeń w radzie powiatu odnieśli sie także lokalni działacze Nowoczesnej.
– Wobec zaistniałej tam sytuacji, tzn. wyjściem kilku radnych ze struktur Platformy Obywatelskiej, a zarazem z Koalicji Obywatelskiej i zawiązaniu się koalicji z radnymi z PIS-u, zarząd koła Nowoczesna w Ostrowie Wielkopolskim oświadcza, że nie mieliśmy wpływu na taki rozwój wypadków i jesteśmy rozczarowani porozumieniem z PIS – napisał w oświadczeniu Zarząd koła Nowoczesna
Jak tłumaczą, Nowoczesna od samego początku kampanii wyborczej informowała, że po wyborach nasi członkowie nie będą wchodzić w jakąkolwiek koalicję z ugrupowaniem PIS. Przypominają jednak, że w 11-osobowym klubie Koalicji Obywatelskiej w powiecie ostrowskim nie ma członków Nowoczesnej.
– Wobec tego, to od działaczy Platformy Obywatelskiej zależał układ personalny i programowy w powiatowej układance. Naszym zdaniem, istniała możliwość zawarcia porozumienia, w którym nie było by miejsca dla polityków PIS-u, lecz nie skorzystano z tego.
Rozumiemy dylematy samorządowców o ciągłość władzy i kontynuację programową, lecz 4 lata temu mieliśmy do czynienia z inną sytuacją. Nie było tylu przykładów rażącego łamania prawa czy dewastacji porządku prawnego przez obecnie rządzących w kraju. Jako, że fundamentalna jest dla nas istota przestrzegania prawa i szacunku do Konstytucji, wyrażamy swoje ubolewanie z zaistniałej sytuacji – dodają działacze N. ■
Daniel Aleksandrzak



