To z pewnością deklaracja miesiąca, jeśli nawet nie całej toczącej się właśnie
kampanii wyborczej. Kandydat na prezydenta Ostrowa Alojzy Motylewski ogłosił
w jednej z lokalnych gazet, że nigdy nie ufał Beacie Klimek. Takich słów wypowiedzianych publicznie chyba mało kto się spodziewał.
Jakie znaczenie dla niezwykle popularnej i praktycznie pewnej udziału w drugiej turze wyborów kandydatki mogą mieć słowa ubiegającego się o fotel prezydenta miasta wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, którego nasz internetowy sondaż od samego początku skazuje na pożarcie? Wydawać by się mogło, ze żadne. Gdyby jego
słowa trafiły do tych, którzy zamierzają na niego głosować, Beata Klimek mogłaby spać spokojnie. Problem w tym, ze chyba zupełnie spokojnie nie może. 2011 rok pokazał, że start Alojzego Motylewskiego w wyborach potrafi wywrócić do góry nogami wszystkie sondaże.
W 2011 roku wybieraliśmy nowy skład Sejmu i Senatu. W „ostrowskim” okręgu wybory wydawały się formalnością: do Senatu mieliśmy wybrać kandydata Platformy Obywatelskiej Rafała Żelanowskiego, na którego ostatecznie zagłosowało 35.612 osób. W żaden sposób nie przeszkodził mu w zrobieniu dobrego wyniku start w walce Bartosza Ziółkowskiego, któremu tez marzył się fotel senatora. Ziółkowski – wówczas kandydat komitetu Prawo i Sprawiedliwość – przegrał jednak o blisko 8 procent, przekonując do siebie 26.292 wyborców.
Jak to wiec się stało, że Ostrów w kadencji 2011-2015 nie miał swojego senatora? Zielony cud! Niemożliwy do przewidzenia zielony cud! W 2011 roku tylko w dwóch miejscach wPolsce w senackiej walce wygrało Polskie Stronnictwo Ludowe: w Chełmie i właśnie u nas. Senatorem „stąd” została dziennikarka rodem z Kępna Andżelika Możdżanowska, na która głos oddało 36.566 mieszkańców południowej Wielkopolski.
Pomińmy fakt, że PO pewne zwycięstwa, zdecydowanie zaniedbało kampanie Rafała Żelanowskiego, który – odnoszę takie wrażenie – pozostał w pewnym momencie wyborczej walki osamotniony, a któremu ostatecznie do sukcesu zabrakło niespełna tysiąca głosów.Wróćmy do postaci Alojzego Motylewskiego, bo chyba właśnie w jego okolicy tych brakujących głosów szukać można. Pewnie nie wszyscy pamiętają, że na liście kandydatów do Senatu był bowiem i startujący z własnego komitetu Alojzy Motylewski, na którego wokręgu oddano 6.300 głosów. Niby w stosunku do liderów niewiele, ale… Ponad 3 tysiace z tych głosów to głosy zdobyte przez Motylewskiego w samym tylko Ostrowie! A ponieważ Żelanowski wygrał tu z Możdżanowską w stosunku 3 do 1, można pokusić się o tezę, że gdyby nie Alojzy Motylewski, wynik wyborów mógłby być zgoła inny.
Nasz internetowy sondaż – choć to tylko zabawa – od samego początku skazuje Alojzego Motylewskiego na pożarcie, nie dając mu szans nawet na udział w drugiej turze. Alojzy Motylewski jednak na listach jest. Ci, którzy 7 lat temu przeszli nad tym faktem do porządku dziennego, przejechali się na tym jak Zabłocki na mydle.
Czy w związku z tym, gdy Alojzy Motylewski mówi, że nigdy nie ufał Beacie Klimek, burzy swoimi słowami przedwyborczą układankę? Nie demonizowałbym tej deklaracji, ale w komitecie budującym miasto dobre dla ludzi z pewnością zawrzało. ■
Krzysztof Maciejewski


