Kto tępi narody, ten jakby zrywał struny z harfy świata…
Ta wypowiedź Daszyńskiego pokazuje różnicę między socjalizmem reprezentowanym dziś przez Żyda George’a Sorosa i wpływowe kręgi Unii Europejskiej a polskim socjalizmem, reprezentowanym przez Daszyńskiego. „Internacjonaliści” Sorosa, finansujący „Gazetę Wyborczą” i sprawdzający codziennie odporność nerwową Polaków w audycjach swojej TVN, marzą o likwidacji państw narodowych i o globalnym rządzie (ich rządzie…). Polski socjalista marzył, by podnieść z biedy i upokorzenia ludzi ubogich, pokrzywdzonych, niepiśmiennych; by dać im poczucie dumy z tego, że są Polakami… Czytał „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego i zachwycał się przesłaniem tej „biblii socjalistów”, tłumaczonej na 18 języków.
Dokończmy myśl Daszyńskiego: „Cóż komu przyjdzie, że będzie miał harfę o jednej tylko strunie? Nie tępić, lecz rozwijać należy narodowości. A rozwijać je może wolność narodów, niepodległość i poszanowanie ich odrębności…”
Kiedy przypomniałem sobie te słowa, pomyślałem, że należałoby je wkleić do noty rządu polskiego, będącej odpowiedzią na pogróżki proniemieckich urzędników Unii Europejskiej wobec Polski, która nie przyjmuje do wiadomości, że suwerenność – wywalczona przed stu laty – jest już zbędna, bo teraz zaopiekują się nami Niemcy i Moskale, będziemy żyli długo i szczęśliwie wzdłuż ich rury… Mówią to niemal wprost! A jednocześnie łudzą nas pięknymi deklaracjami na stronach internetowych UE (europarl.europa.eu): „Wir verteidigen das Recht aller Menschen, sich für ihre eigene Regierung und Führungschicht zu entscheiden… Popieramy prawo wszystkich ludzi do decydowania o własnym rządzie i własnej klasie rządzącej… (…). Za pomocą wolnych, demokratycznych wyborów…” Pod warunkiem, że wybierzecie naszych? Inaczej to nie demokracja, tylko faszyzm? Danke schön za nauki. Kiedy Daszyński umierał (1936), waszym nauczycielem był Adolf Hitler…
Ignacy Daszyński był liderem PPS w zaborze austriackim. Reprezentował polskie interesy w parlamencie austriackim. Poparł komendanta Piłsudskiego i Legiony Polskie. 7 listopada 1918 stanął na czele rządu tymczasowego. Ustąpił na rzecz Jędrzeja Moraczewskiego, bo socjalizm nie kojarzył się Polakom zbyt dobrze… W wolnej Polsce był m.in. wicepremierem rządu w okresie bolszewickiej nawały (1920-21) i marszałkiem Sejmu (1928-30). Zasługuje na miano jednego z ojców naszej Niepodległości. Nawet w oczach Polaków, którym socjalizm jest obcy. ■
Piotr Szubarczyk


