(*5 V 1846 †15 XI 1916)

W niemałym trudzie – dla pokrzepienia serc…

Dlaczego jako szóstego w naszej galerii Ojców Niepodległości umieszczamy Sienkiewicza, a nie Wincentego Witosa czy Wojciecha Korfantego? Bo jego rola w dziele Polonia Restituta – z całym szacunkiem dla tamtych polityków – była o niebo większa…

reklama

W smutną listopadową środę, 15 listopada 1916 umierał na obczyźnie Henryk Sienkiewicz – duma Polaków, tłumaczony na kilkadziesiąt języków świata pisarz. Do końca służył rodakom, zwłaszcza ofiarom wojny. Nie dane mu było doczekać cudu Niepodległości. Jego misją życia było przyprowadzenie nas do jej wrót… Od ponad wieku jest w Polsce najpoczytniejszy. Jest też najpoczytniejszym polskim pisarzem na świecie. „Quo vadis?” tłumaczono na ponad 40 języków!

Urodził się w Woli Okrzejskiej na Podlasiu, w rodzinie wywodzącej się z Tatarów. Studiował w Szkole Głównej w Warszawie. Debiutował jako pisarz w „Przeglądzie Tygodniowym” (1869).

Ożenił się (1881) z Marią Szetkiewiczówną, która 4 lata później umarła na gruźlicę. Z tego małżeństwa miał dwoje dzieci. W latach 1876-78 odbył podróż do Stanów Zjednoczonych, skąd przesyłał „Listy z podróży” i nowele. Stał się sławny. Nieustannie ruszał w kolejne podróże po Polsce i po Europie. Jego życie ilustruje znaną prawdę, że podróże kształcą… Zwyczajów nie zmienił po otrzymaniu pałacyku i majątku ziemskiego w Oblęgorku (1900) – daru wdzięcznych rodaków. Im bardziej poznawał świat, tym bardziej kochał i szanował Polskę… „Cudze chwalicie, swego nie znacie… Sami nie wiecie, co posiadacie…”

Po wybuchu I wojny światowej wyjechał do Szwajcarii, stanął na czele Komitetu Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce. Po śmierci w Vevey, ciało pisarza pochowano tymczasowo w tamtejszym kościele. Wolna Polska upomniała się o niego. Od roku 1924 spoczywa w podziemiach katedry św. Jana w Warszawie.

Osiągnął sławę i sukces finansowy. Dzielił się dobrem doczesnym z rodakami. Utworzył m.in. fundusz stypendialny dla polskich artystów. Skorzystali z niego Maria Konopnicka, Stanisław Wyspiański i inni zdolni polscy twórcy.

Drukowane w odcinkach (1883-84) „Ogniem i mieczem” i cała „Trylogia” sprawiły, że z pozytywisty stał się piewcą historii Polski. Takim pozostał w naszych sercach. Epilog do „Pana Wołodyjowskiego” zakończył słowami: „Na tym kończy się ten szereg książek pisanych w ciągu kilku lat i w niemałym trudzie – dla pokrzepienia serc.” Polskie serca wymagały wtedy pokrzepienia. A dziś? Chyba jeszcze bardziej niż wtedy… ■

Piotr Szubarczyk

reklama