Fot. ze zbiorów autora

Dwumiesięcznik literacki „TOPOS” jest dziś w świecie kultury na tyle rozpoznawalną marką, że zarówno od strony edytorskiej, jak i profilu treści trudno pomylić go z jakimkolwiek innym pismem. Co jednak w takim wypadku najcenniejsze, przez ćwierć wieku udało się Krzysztofowi Kuczkowskiemu (bo w końcu jest to w głównej mierze jego autorski pomysł) uniknąć przekształcenia owej wyrazistości w hermetyczny skansen skamieniałych wartości.

Ma też „TOPOS”, jak przystało na pismo literackie, swoich poetów (i krytyków – niekiedy w jednej osobie), którzy nie tylko stali się przez lata jego liryczną wizytówką, ale stworzyli nawet nieformalną grupę, mającą już na swym koncie ważną antologię i regularne publikacje na „domowych” łamach. Poza autonomiczną drogą twórczą każdego z członków Konstelacji Toposu, miłośnicy mowy wiązanej otrzymują też co jakiś czas namacalne dowody na praktykowanie poetyckiej wspólnoty. Z okazji 25-lecia „Toposu” dowód taki okazał się podwójnie atrakcyjny.

reklama

Stali czytelnicy doskonale wiedzą, że kupując kolejne numery pisma, mogą za każdym razem liczyć również na bonusy w postaci tomików poezji wydawanych w serii Biblioteki „Toposu”. Dziś to imponująca już liczba książek, wśród których, rzecz jasna, znajdują się także zbiory członków wspomnianej Konstelacji. Dodatkową atrakcją rocznicową okazała się wszakże płyta CD nagrana przy współpracy twórców Teatru Polskiego Radia i wydana pod patronatem radiowej Dwójki przez Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie. To oczywiście ta sama leśniczówka, która stała się przystanią Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a dziś pozostaje pod opieką jednego z czołowych „toposowych” poetów, Wojciecha Kassa, którego teksty także zostały podczas tej sesji zarejestrowane.

Ostrowskim akcentem owej specyficznej audioantologii są otwierające płytę trzy wiersze Wojciecha Gawłowskiego w doskonałej interpretacji Andrzeja Mastalerza i Andrzeja Seweryna. Jedni z najważniejszych polskich aktorów teatralnych (i filmowych) podjęli się również prezentacji tekstów Krzysztofa Kuczkowskiego, Wojciecha Kudyby, Jarosława Jakubowskiego, Przemysława Dakowicza, Adriana Glenia, Artura Nowaczewskiego oraz wspomnianego już kustosza Leśniczówki Pranie, czyli Wojciecha Kassa.

Można by oczywiście przejść nad płytą do porządku dziennego, jako że nie pierwszy to już raz znani aktorzy nagrywają wiersze mniej lub bardziej znanych poetów. Jest jednak coś, co czyni to wydawnictwo kolejnym swoistym spoiwem dorobku zaprezentowanych tu przedstawicieli Konstelacji Toposu. Zarówno Seweryn, jak i Mastalerz, prezentując kolejne wiersze, czynią to nie tylko z dużą pokorą wobec tekstu, którego nie próbują „przykryć” warsztatowymi fajerwerkami; przede wszystkim, czytają każdy z tekstów ze świadomością, iż stanowi on element składowy jakiejś nadrzędnej lirycznej galaktyki, która w tym wypadku rozrasta się już od ćwierćwiecza. Wiersze nie tracą przy tym swego indywidualnego rysu, nie zostaje im odjęte nic z tej niezbędnej dla utrwalenia poetyckiego bytu autonomii.

W nowym tysiącleciu (podobnie jak pod koniec minionego), niemal każdy twórczy gest i pojedyncza reakcja na rzeczywistość są już tak silnie osadzone we wszelkiej maści kulturowych matrycach, iż nie sposób wyobrazić sobie nawet, jak wyglądałyby nieskażone tym cywilizacyjnym balastem uczucia, jakim mógłby okazać się emocjonalny destylat ludzkich przeżyć. Wyobraźnia zawsze w takim momencie zawodzi. Jedynie przypadkowe lub sprowokowane zderzenie rozpędzonej rzeczywistości z wielowarstwową ścianą asocjacji daje szansę wygenerowania tej jakości literackiej, której ograniczona wyobraźnia ani tym bardziej schematyczna i zdyscyplinowana logika nie są w stanie przewidzieć czy precyzyjnie zdefiniować.

Taki też użytek potrafią zrobić poeci Konstelacji Toposu z własnej erudycji, ze świadomości kulturowych i duchowych uwikłań. Rozrywają okalające ich kłącza skojarzeń, by opasać się nimi ponownie, lecz według nowego wzoru (nawet jeśli ta nowość okazuje się jedynie iluzoryczna). Wszystko wydaje się za to służyć tu jednemu, nadrzędnemu celowi – potwierdzeniu prawa do podejmowania tematów ostatecznych, do utwierdzania odbiorców (i samych siebie) w przekonaniu o permanentnej potrzebie podejmowania dialogu z wierzeniami i gier z metafizyką. Zadaniem czy wręcz obowiązkiem poety jest strzec tych obszarów przed widmem skonwencjonalizowanego uporządkowania, przed zbanalizowaniem w otoczeniu zbyt łatwych definicji i kuszących uproszczeń. Poeci Toposu znaleźli swój sposób objaśniania tak postrzeganego świata, a jednocześnie utrwalania jego zagadkowości, bez której proces poznawania pozbawiony byłby motywacji.

Słuchając kolejnych wierszy zarejestrowanych na płycie, nietrudno dojść do przekonania, że tylko język poetycki ma szansę podtrzymania kulturowej wartości metafizycznego doświadczenia. Tylko za sprawą mowy wiązanej rozwiązują się dylematy niewyrażalności. Spójna i perfekcyjnie przygotowana aktorska interpretacja staje się tu dodatkowo spoiwem poszczególnych wizji rzeczywistości. Jest to bowiem każdorazowo rzeczywistość wydestylowana dzięki temu, że wiersz znalazł się na kursie kolizyjnym z zastanymi schematami i emblematami kulturowymi, a jego wartość zależeć będzie od tego, czy ślad zderzenia okaże się trwały i stworzy jeśli nie nową jakość, to przynajmniej nową perspektywę.

Warto również z całą mocą podkreślić, że teksty w aktorskim wykonaniu nie narzucają odbiorcy kierunku interpretacji. Przeciwnie, ukazują mnogość możliwości wczytywania się różnymi kulturowymi kanałami w poszczególne wiersze. Słowo wypowiedziane nie traci tu nic z wieloznaczności słowa pisanego, a jedynie zostaje w tych okolicznościach szczególnie wyeksponowane, dzięki czemu jego obecność manifestuje się silniej niż na kartach książki. Poezja bowiem, jeśli przenieść ją do świata dźwięków, nie zniesie braku profesjonalizmu. W akustycznie zagospodarowanej przestrzeni nie wystarcza sama liryczna wrażliwość, jeśli nie znajduje dorównującego jej dźwiękowego ekwiwalentu.

„TOPOS” przez 25 lat swej obecności przyzwyczaił czytelników do profesjonalnego traktowania wszelkich okołoliterackich zabiegów, toteż trudno byłoby nawet przypuszczać, że jubileuszowy prezent nie dorówna tym standardom. To starannie skomponowana i artystycznie scalona wizytówka twórców związanych z pismem, a jednocześnie swoisty dowód tożsamości całego środowiska, które od ćwierćwiecza stanowi istotny punkt na kulturowej mapie Polski.

***
Płytę można nabyć wraz z jubileuszowym numerem „TOPOSU” lub zamówić internetowo. Nie ma w planach innego sposobu dystrybucji, zwłaszcza że to edycja limitowana. ■

Tomasz Gruchot

reklama